Minister obrony Wenezueli Władimir Padrino López poinformował o rozpoczęciu szeroko zakrojonych ćwiczeń wojskowych z udziałem sił lądowych, morskich, powietrznych i rezerwowych. Działania mają być reakcją na rosnącą obecność amerykańskich okrętów i żołnierzy na Morzu Karaibskim.
Władze Wenezueli ogłosiły rozpoczęcie „zakrojonej na szeroką skalę mobilizacji” wojska, uzbrojenia i sprzętu wojskowego w związku z nasileniem obecności amerykańskich sił zbrojnych w rejonie Karaibów — poinformowała stacja CNN.
Minister obrony Władimir Padrino López zapowiedział, że siły lądowe, morskie, powietrzne oraz jednostki rezerwowe kraju przeprowadzą manewry do środy, określając działania jako odpowiedź na „imperialistyczne zagrożenie” ze strony Stanów Zjednoczonych.
Zobacz też: Rosja miała dostarczyć Wenezueli systemy Pancyr-S1 i Buk-M2E
Zobacz też: Media: Rosyjscy najemnicy mogą obsługiwać nowe systemy obrony Wenezueli
W ćwiczeniach, oprócz regularnych jednostek armii, uczestniczyć ma również Milicja Boliwariańska — formacja rezerwowa złożona z cywilów, powołana za rządów zmarłego prezydenta Hugo Cháveza.
Jak przekazał Padrino López, powołując się na bezpośredni rozkaz prezydenta Nicolása Maduro, celem manewrów jest „udoskonalenie dowodzenia, kontroli i łączności” oraz zapewnienie zdolności obronnych kraju.
Mobilizacja następuje w czasie narastających napięć między Caracas a Waszyngtonem. Amerykańska marynarka wojenna ogłosiła we wtorek, że do rejonu odpowiedzialności Dowództwa Południowego USA — obejmującego większość Ameryki Łacińskiej — dotarł lotniskowiec USS Gerald R. Ford, największy okręt wojenny Stanów Zjednoczonych.
Decyzję o wysłaniu lotniskowca z Europy do Karaibów podjął pod koniec ubiegłego miesiąca sekretarz obrony USA Pete Hegseth. Grupie uderzeniowej towarzyszy dziewięć eskadr lotniczych, dwa niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke — USS Bainbridge i USS Mahan — okręt USS Winston S. Churchill oraz ponad 4 tys. marynarzy.
Waszyngton tłumaczy zwiększoną obecność sił w regionie działaniami przeciwko przemytowi narkotyków do Stanów Zjednoczonych. W ostatnich tygodniach amerykańskie jednostki przeprowadziły kilka ataków na statki podejrzewane o transport nielegalnych substancji.
W Caracas uznaje się jednak, że rzeczywistym celem USA jest zmiana władzy w kraju. Niektórzy urzędnicy administracji Donalda Trumpa mieli prywatnie przyznawać, że ich strategia zmierza do usunięcia Maduro. Sam Trump stwierdził w październiku, że zezwolił CIA na działania operacyjne w Wenezueli i rozważał możliwość przeprowadzenia uderzeń na terytorium państwa, choć przedstawiciele jego administracji zaprzeczyli tym planom.
W oświadczeniu Padrino López wyjaśnił, że obecne manewry są częścią programu Maduro o nazwie „Plan Niepodległość 200”, którego celem jest połączenie regularnych sił zbrojnych z milicjami i policją w ramach wspólnego systemu obrony kraju.
Armia Wenezueli liczy około 123 tys. żołnierzy. Prezydent Maduro twierdzi, że liczba ochotniczych milicji przekroczyła 8 mln osób, choć eksperci kwestionują zarówno te dane, jak i poziom wyszkolenia tych formacji.
Po rozmieszczeniu amerykańskiego lotniskowca USS Ford, liczba żołnierzy USA w regionie szacowana jest na około 15 tys. osób.
Kresy.pl/CNN































