Bogdan Huk na łamach pisma mniejszości ukraińskiej „Nasze Słowo” oburza się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównuje do stalinizmu i hitleryzmu. Oburza go nawet sformułowanie „Polski Przemyśl”.
Kanwą artykułu Huka jest skandal związany z ekponowaniem barw OUN-UPA przez pochodzących z Ukrainy studentów jednej z przemyskich uczelni. Jak twierdzi barwy te to symbol „nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu”. Twierdzi również, że „w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina”. Pisze o „przemyskim rezerwacie im. Berii”.
Choć trudno w to uwierzyć, nie są to najbardziej bulewersujące fragmentu artykułu Huka. Okazuje się bowiem, że nawet hasło „polski Przemyśl” jest dla publicysty ukraińskiej mniejszości nie tylko nieprawdziwe ale wręcz szkodliwe, jako współgrające rzekomo z rosyjską proagandą – „młodzi mieszkańcy Przemyśla lub Przeworska mówią to samo co Putin. Na przykład, w dniu 23 października na pikiecie „Przemyśl – to Polska”, „Przemyśl zawsze polski!”. Następnego dnia prezydent Federacji Rosyjskiej podczas spotkania z intelektualistami powiedział: „Lwów był polskim miastem”… Głos z Kremla usłyszano w Polsce, a głos z Polski usłyszano na Kremlu. Imponująca harmonia”.
Pytanie księdza Isakowicza-Zaleskiego o to jak jest możliwe, że sympatycy OUN-UPA dostają Karty Polaka i studiują za darmo w Polsce Huk określa jako „powtórkę segregacyjnego nazizmu”.
Oburzają go również sformułowania jednej z przemyskich studentek, która określiła siebie jako pochodzącą z Kresów. Według Huka Kresy to „polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku” oraz „ideologia „Kresów” jest blisko faszyzmowi”.
nasze-slowo.pl/kresy.pl


























