Artykuł ukraińskiego dziennikarza Jurija Martynowycza opisuje polskie terytoria jako ziemie „odebrane” Ukrainie. Martynowycz przypomina linię Curzona i pisze, że decyzje Zachodu odebrały Ukrainie „Zakerzonię: Łemkowszczyznę, Nadsanie, Chełmszczyznę oraz inne etniczne ziemie na rzecz Polski”.
Choć autor artykułu, który ukazał się we wtorek w serwisie telewizji Espreso nie formułuje wprost żądań terytorialnych, to przedstawia te obszary – jako „nasze ziemie” oddane Polsce. Zestawia przykład tych regionów z obecną sytuacją geopolityczną, sugerując analogię między „utraconą Zakerzonią” a presją USA na ustępstwa wobec Rosji.
„Ponad sto lat temu Zachód namalował nam zachodnią granicę, a teraz maluje też wschodnią” – pisze Martynowycz.
Ziemie, które Jurij Martynowycz opisuje jako „odebrane Ukrainie” – czyli Łemkowszczyzna, Nadsanie, Chełmszczyzna i inne obszary Zakerzonii – leżą w granicach Polski.
Zobacz: Ukraińscy nacjonaliści nazwali ziemię chełmską i przemyską „etnicznymi ziemiami ukraińskimi”
Przeczytaj: Rzeszów: Ukraińcy studiujący w Polsce zdejmowali polskie flagi
W praktyce oznacza to powrót do narracji o rzekomo „ukraińskich ziemiach” znajdujących się dziś w granicach Polski – narracji, która od lat jest promowana na Ukrainie.
Dziennikarz opisuje Polskę jako beneficjenta decyzji mocarstw kosztem Ukrainy, stwierdzając, że ówczesne ustalenia „pozbawiły nas” znacznych terenów.
Choć sam Martynowycz nie składa formalnych roszczeń, to wskazuje na konkretne regiony w Polsce jako „utracone etniczne ziemie ukraińskie”.
[krey_casual]
Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na podobną retorykę, obecną w ukraińskiej przestrzeni publicznej.
W 2017 roku Piotr Tyma, negacjonista wołyński i ówczesny szef Związku Ukraińców w Polsce promował na portalu społecznościowym post opublikowany na grupie „Zakerzonie to Ukraińska Ziemia”, zamieszczającej treści podważające polskość części ziem południowo-wschodniej Polski i propagujące banderyzm. Na grupie publikowane były m.in. przedruki artykułów z „Ukraińskiej Prawdy”, w tym dotyczące „Polskiej Okupacji Zachodniej Ukrainy w latach 1919-1939”.
Podobna retoryka pojawiała się po stronie ukraińskiego IPN.
Tymczasem w ubiegłym roku na brytyjskim portalu “The Conversation” ukazał się tekst Chrisa Hanna z niemieckiego Instytutu Antropologii Społecznej Maxa Plancka (to część Towarzystwa Maxa Plancka, instytucji finansowanej z budżetu federalnego). Hann sugerował, że Ukraina może mieć silniejsze roszczenia do części polskich Karpat niż do Krymu czy Donbasu.
Zobacz: “Rzeszów to Ukraina” – twierdzi białoruski propagandysta. Zachęca wagnerowców do “wycieczki”
Czytaj także: Historyk z NAN Ukrainy żądał “zwrotu” Przemyśla. “My Ukraina, nakopiemy Polakom, Rosjanom i Amerykanom”
espreso.tv / Kresy.pl




























