Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Nowy głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy Mychajło Drapatyj zapowiedział audyt w ukraińskiej armii. Jak podkreślił, kontrola ma objąć gotowość bojową, zaopatrzenie, stan osobowy, szkolenie żołnierzy oraz efektywność dowodzenia. (więcej…)
Irańska armia ostrzegła, że wznowienie amerykańskich nalotów doprowadzi do dalszego rozszerzenia wojny na Bliskim Wschodzie. Teheran twierdzi, że Izrael próbuje nakłonić Stany Zjednoczone do kontynuowania ataków.
Rzecznik irańskiej armii gen. bryg. Mohammad Akraminia ostrzegł w niedzielę, że wojna na Bliskim Wschodzie rozszerzy się na kolejne obszary, jeżeli Stany Zjednoczone wznowią ataki na Iran. Wypowiedź padła przed zapowiadanym spotkaniem premiera Izraela Benjamina Netanjahu z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Oświadczenie zostało wydane po drugiej z rzędu nocy bez amerykańskich nalotów. Wcześniej przez niemal dwa tygodnie USA prowadziły ataki na Iran, na które Teheran odpowiadał uderzeniami wymierzonymi w amerykańskich sojuszników w regionie. Izrael nie uczestniczył bezpośrednio w tej fazie walk.
Na terenach kontrolowanych przez władze Ukrainy mieszka obecnie około 27–28 mln ludzi, a po zakończeniu wojny nie należy oczekiwać baby boomu – ocenia demograf Ołeksandr Hładun. Ostrzega, że masowy napływ cudzoziemców może podnieść czynsze, zahamować wzrost płac, a w ciągu 20–25 lat migranci i ich rodziny mogliby stanowić nawet jedną trzecią ludności kraju.
Demograf zaznaczył w przeprowadzonej w tym tygodniu rozmowie, że nie można obecnie wiarygodnie określić liczby osób przebywających na terenach okupowanych. Ze względu na wojnę ukraińska służba statystyczna nie publikuje danych demograficznych, dlatego naukowcy opierają swoje szacunki między innymi na informacjach Ministerstwa Sprawiedliwości o urodzeniach i zgonach, danych straży granicznej, organizacji międzynarodowych oraz badaniach ankietowych. Wskazał, że obecnie na terenach kontrolowanych przez władze Ukrainy mieszka obecnie około 27–28 mln ludzi.
Ostatni powszechny spis ludności na Ukrainie przeprowadzono w 2001 roku. Według Hładuna organizowanie kolejnego podczas wojny nie ma sensu ze względu na niestabilne procesy migracyjne. Spis powinien zostać przeprowadzony rok lub dwa lata po zakończeniu działań wojennych.
Jemeńscy rebelianci Huti, wspierani przez Iran, ostrzelali w sobotę saudyjskie instalacje naftowe w dwóch portach na wybrzeżu Morza Czerwonego. Uderzenie nastąpiło w odpowiedzi na naloty Arabii Saudyjskiej na strategiczne miasto Al-Hudajda.
25 lipca jemeński ruch Huti przeprowadził atak rakietowy i dronowy na instalacje koncernu Saudi Aramco w Dżizan i Janbu na wybrzeżu Morza Czerwonego. W Janbu obrona powietrzna przechwyciła dwie rakiety balistyczne, natomiast w pobliżu rafinerii w Dżizan zaobserwowano dużą kolumnę dymu.
Jak podał Reuters na podstawie komunikatów stron konfliktu i relacji swoich rozmówców, atak nastąpił po saudyjskich nalotach na pozycje Huti w Jemenie oraz po wcześniejszych uderzeniach ugrupowania na statki powiązane z Arabią Saudyjską.
Przywódca Białorusi zapowiedział, że chce „trochę przeformatować" osławiony Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KGB), główną służbę specjalną poradzieckiego państwa.
Główną, według emigracyjnego portalu Zierkało, decyzją Aleksandra Łukaszenki jest wzmocnienie roli Sekretariatu Rady Bezpieczeństwa. Będzie on nadzorował wszystkie służby bezpieczeństwa i bezpośrednio raportował na temat ich działań prezydentowi państwa. Jak skomentował w piątek Aleksandr Fridman wskazuje to na wysoki poziom zaufania Łukaszenki dla szefa Rady Aleksandra Wolfowicza.
Łukaszenka stwierdził również, że planowane jest nieznaczna przebudowa największej z białoruskich służb specjalnych - KGB. Według Aleksandra Fridmana nie oznacza to utraty autonomii ani wpływów Komitetu, lecz raczej wskazuje na dążenie do ujednolicenia systemu dowodzenia i kontroli w sektorze bezpieczeństwa.
Prezydent USA Donald Trump ostrzegł przywódców Rosji i Chin przed zmianą stanowiska w sprawie dostarczania broni Iranowi. Wypowiedź padła po śmierci czterech amerykańskich żołnierzy i pojawieniu się podejrzeń o możliwe zagraniczne wsparcie techniczne dla Teheranu.
W piątek prezydent Stanów Zjednoczonych odniósł się na platformie Truth Social do doniesień o możliwym wsparciu Iranu przez Chiny i Rosję, deklarując, że wierzy zapewnieniom przywódców obu państw. Amerykański prezydent ostrzegł jednocześnie Pekin i Moskwę przed dostarczaniem uzbrojenia Teheranowi.
„Prezydent Xi, podczas naszego niedawnego spotkania w Pekinie, w Chinach, powiedział mi, że pod żadnym pozorem nie przekaże ani nie sprzeda broni Islamskiej Republice Iranu – a to oświadczenie dotyczyło również chińskich firm. Biorąc pod uwagę nasze relacje, wierzę mu na słowo, a poza tym wyświadczam mu również ogromną przysługę” — napisał prezydent USA.
Grecja okradziona i upodlona, a kurwy się cieszą
Gdy wiosną 1941 roku Niemcy hitlerowskie pobiły grecką armię i zajęły greckie terytorium łącznie ze stolicą Atenami, Grecy jako państwo kontynuowały wojnę, kapitulowały jedynie oddziały wojskowe. Gdyby jednak zdecydowali się zakończenie wojny i traktat z Niemcami, mogę się założyć, że warunki podyktowane przez Hitlera były by mniej upokarzające i mniej dolegliwe niż warunki unijnej „pomocy”.
Profesor Rybiński zaskakuje tekstem w GW, gdzie wróży finał w postaci wojny domowej w Grecji, a rządy w UE i państwach zachodnich określa jako rządy finansjery i bankierów, a nie demokrację. Neoliberalna propaganda z lubością powtarza brednie o życiu Grecji ponad stan, o nieodpowiedzialności społeczeństwa, o tym że UE musi teraz ratować państwo greckie. Gdy parlament grecki przegłosował rozbiór własnego państwa na ulicach Aten trwała w zasadzie wojna domowa, ale neoliberalne reżimy w Europie i USA odetchnęły z ulgą, jeszcze raz kupiły trochę czasu, można będzie ukraść trochę miliardów i pociągnąć cały proceder o kilka miesięcy, może nawet o rok.
Ani jedna z tych okoliczności nie ma nic wspólnego z prawdą. Grecy obok Polaków i Rosjan są najdłużej i najciężej harującą nacją w Europie. Pracują za gówniane pieniądze, nie tak gówniane jak w Polsce i w Rosji, ale w UE jedne z najniższych. Greckie emerytury niedawno przycięte niewiele już odstają od polskich. Tak jak w Polsce w Grecji jest na pewno przerost administracji, a bierze się to prawdopodobnie z tego samego powodu, otóż praca z rynku jest najczęściej gównianą śmieciową harówą, bez perspektyw, z wynagrodzeniem nie starczającym na przeżycie, w nienormowanym czasie pracy. Zatrudnienie w administracji rządowej jest dla wielu ludzi z wyższym wykształceniem jedyną alternatywą dla pracy w fast foodzie, w handlu, albo w innych prymitywnych usługach.
Stosunkowo wczesny wiek emerytalny w Grecji jest też mylący, podobnie z resztą jak w Polsce. Co z tego, że w Niemczech mężczyzna idzie na emeryturę w wieku 67 lat, a w Polsce w wieku 65, a w Grecji 60? Porównując kodeksowy czas pracy w Niemczech, Polsce, czy Grecji i kodeksową długość urlopów, a także inne przywileje typu urlopy macierzyńskie, czy wychowawcze szybko policzymy, że równowartość czasu przepracowanego przez Niemca do chwili przejścia na emeryturę Polak czy Grek przepracowują na długo przed własną emeryturą. Porównując Polskę i Niemcy i opierając się na PODKREŚLMY TO, kodeksowych regulacjach czasu pracy, wyjdzie że Niemiec aby przepracować tyle godzin ile Polak przepracował przez 10 lat pracy, potrzebuje 12.5 roku. Wskaźniki greckie są zdecydowanie bliższe polskim. W rzeczywistości jest dużo gorzej, bo o ile w Niemczech za łamanie kodeksu pracy np. zatrudnianie na czarno grożą przedsiębiorcom drakońskie kary, to w Grecji, nie mówiąc już o Polsce prawo pracy jest czystą teorią, która poza budżetówką i państwowymi firmami praktycznie nie występuje, albo występuje w odosobnionych przypadkach. O różnicy lat świetlnych może świadczyć nawet rodzaj wykroczeń (no właśnie w Polsce to jest wykroczenie, a nie przestępstwo) przeciwko prawu pracy. Nie jest to zatrudnianie na czarno, kombinowanie z nadgodzinami, czy szykanowanie związków zawodowych, tylko zaleganie z wypłatą pensji i to miesiącami, bezprawne zwolnienia i bezprawne potrącenia. Więc tezę o leniwych Grekach można wsadzić w dupę.
Sprawa ostatnia, owa „pomoc” idzie tylko formalnie przez budżet grecki. Tak naprawdę jest to kolejna transza wsparcia z kieszeni zachodnich podatników na rzecz niemieckich i francuskich banków i amerykańskich ubezpieczycieli. Nie jest to żaden program naprawczy, żadne oddłużanie. Oddłużanie mogą przeprowadzić kraje, w których albo dokona się rewolucja i podejmą jak np. Wenezuela, czy Białoruś skuteczną próbę uniezależnienia się od bankowych lichwiarzy. Albo jeśli kraj działa jak Chiny, czyli panuje nad własnym sektorem bankowym. Te długi są w dużej części czysto wirtualne, w obowiązującym systemie kreowania pieniądza dług musi rosnąć niezależnie od poziomu wzrostu gospodarczego i polityki fiskalnej państwa. Nie da się nie mieć długu, jeśli rządy kupują od prywatnych banków swoje własne pieniądze. W takim systemie jedną z największych bredni jest brak ojczyzny kapitału. W przypadku sektora bankowego pozbawienie się w nim udziału państwa i to na rzecz podmiotów, których akcjonariusze nie są obywatelami Polski jest de facto pozbyciem się własnej waluty bez wprowadzania EURO. Kraj w którym rządzą banksterzy, ale miejscowi jest w o tyle lepszej sytuacji co np. Polska czy Grecja, że ma możliwość w pewnym momencie odsunąć ich od władzy, a cały wirtualny dług wobec nich przekonwertować w zaległy podatek. Takie ruchy np. USA robiły przynajmniej dwukrotnie w ub. stuleciu i dlatego unikały rewolucyjnych wstrząsów. Teraz sytuacja się zmieniła, bo dolary są w bankach chińskich, a poza tym bankowa mafia stała się na tyle silna, że skorumpowane rządy wolą nakładać kolejne podatki na obywateli żeby tamtym kurwom się nie narazić.
Jakie rozwiązanie kryzysu greckiego? Takie samo jak rozwiązanie całej masy innych problemów wlekących się za kapitalizmem od początku jego istnienia, a rozkwitających w jego neoliberalnej wersji. Powiesić większościowych udziałowców w największych bankach inwestycyjnych, wcześniej oczywiście poddać ich przesłuchaniu aż powiedzą, któremu z polityków i ile zapłacili. Tym politykom, którzy neoliberalizm popierali z głupoty dać wilczy bilet z polityki i niech sobie radzą w systemie, w którym reszta ludzi musi żyć czy chce tego czy nie. Tych którzy świadomie sprzedali się bankierom wysłać do pracy reedukacyjnej za drutem kolczastym pod napięciem. Akcję wystarczy przeprowadzić w kilku największych państwach UE i najlepiej w USA, dalej rozleje się sama. Problem w tym, że podobne akcje przynajmniej jak dotąd udają się tylko w krajach małych, słabych i biednych, które nie mają możliwości eksportu rewolucji poza swoje granice, przeciwnie z największym trudem opierają się atakom z zewnątrz i od wewnątrz jak np. Białoruś.
Za rok Grecja będzie okradziona z państwowego majątku, za to z dużo większym długiem niż dzisiaj. Jeśli wcześniej nie zacznie się wojna domowa …
ZRÓDŁO:
http://komuna74.blox.pl/2011/07/Grecja-okradziona-i-upodlona-a-kurwy-sie-ciesza.html
Teraz to mogą sobie protestować, trzeba było mieć rozum i nie wchodzić do euro. A skoro już weszli to trzeba było mieć jaja i po wybuchu „kryzysu” ogłosić bankructwo i wrócić do swojej waluty. Skoro się nie zdecydowali ani na jedno ani na drugie to teraz mają przegwizdane – w obecnych warunkach to z Grecji wiele już nie będzie. Za to dla nas to przestroga.