Reprezentant USA w ONZ – Samanta Power podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa wezwała do natychmiastowego wysłania międzynarodowych sił ONZ i OBWE na Ukrainę – podała agencja Reuters
Kresy.pl
Ostrołęcka policja prowadzi dwa postępowania dotyczące podejrzenia przestępstw motywowanych nienawiścią, w tym na tle rasowym. Jedna ze spraw dotyczy internetowego komentarza, w którym użyto słowa „murzyn”.
W Ostrołęce policja prowadzi obecnie postępowanie dotyczące komentarza opublikowanego w internecie, w którym użyto słowa „murzyn”, co może zostać zakwalifikowane jako znieważenie na tle rasowym.
O sprawie poinformował portal eOstroleka.pl, który zwrócił się do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce z prośbą o komentarz.
Polska firma została odsunięta od niemal ukończonej inwestycji we Lwowie. Tymczasem wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Dariusz Szymczycha najpierw mówił o „różnych prawdach” i rzekomych błędach po stronie spółki, a następnie przyznał, że decyzja mera Lwowa była zła.
W poniedziałek w TVN24 Dariusz Szymczycha, pierwszy wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, komentował sprawę polskiej firmy Control Process S.A., którą władze Lwowa odsunęły od budowy zakładu przetwarzania odpadów. W rozmowie próbował tłumaczyć stanowisko strony ukraińskiej, a jednocześnie przyznał, że wyrzucenie polskiej spółki z inwestycji uważa za złą decyzję mera Lwowa.
Rozmowa dotyczyła między innymi tego, czy polskie firmy realnie korzystają z projektów odbudowy i inwestycji na Ukrainie. Szymczycha, pytany o mera Lwowa Andrija Sadowego, zaczął od osobistego tonu.
Mer Lwowa Andrij Sadowy podważa decyzje Międzynarodowej Izby Handlowej (ICC), która orzekła, że zerwanie umowy z Control Process przez miasto było nieuzasadnione. Sadowy stwierdził również, że wyroki międzynarodowej komisji rozjemczej FIDIC „nie istnieją”, mimo że arbitrzy wydali aż 75 korzystnych dla polskiej firmy decyzji.
Narasta spór między lwowskim przedsiębiorstwem komunalnym „Zielone Miasto” a polską spółką Control Process S.A. dotyczący kontraktu na budowę instalacji mechanicznego i biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. Zerwana umowa miała wartość niemal 40 mln euro, a według polskiej firmy inwestycja została doprowadzona do około 95 proc. zaawansowania.
Do sprawy odniósł się sam mer Lwowa Andrij Sadowy w mediach społecznościowych. We wpisie podważył twierdzenia o ostatecznym rozstrzygnięciu międzynarodowego arbitrażu i zakwestionował znaczenie decyzji wydanych w ramach mechanizmu FIDIC.
Siły USA przeprowadziły w piątek ataki na cele w Iranie po uderzeniu w statek handlowy płynący przez cieśninę Ormuz — podało Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych. Teheran twierdzi, że odpowiedział uderzeniami w amerykańskie cele wojskowe w regionie.
Według CENTCOM amerykańskie lotnictwo zaatakowało irańskie miejsca składowania pocisków rakietowych i dronów oraz nadbrzeżne stacje radarowe. Dowództwo USA określiło operację jako „potężną odpowiedź” na wcześniejszy atak na statek handlowy.
Amerykanie podali, że 25 czerwca Iran uderzył dronem w statek M/V Ever Lovely. Jednostka pływająca pod banderą Singapuru miała w tym czasie opuszczać cieśninę Ormuz wzdłuż wybrzeża Omanu.
Niemcy zakwestionowały wniosek Warszawy o nadanie unijnego Chronionego Oznaczenia Geograficznego dla polskiej gęsi owsianej – poinformował RMF FM. Według portalu sprzeciw Berlina może wynikać z obaw o wzmocnienie pozycji polskiego produktu na rynku niemieckim, który jest największym odbiorcą polskiej gęsiny. KE rozpoczęła procedurę konsultacji między państwami.
Komisarz UE ds. rolnictwa Christophe Hansen planował 19 czerwca podczas wizyty w Polsce ogłosić wpisanie polskiej gęsi owsianej do unijnego rejestru Chronionych Oznaczeń Geograficznych. Do ogłoszenia nie doszło, ponieważ dzień wcześniej Niemcy formalnie zakwestionowały polski wniosek.
Berlin podważa przede wszystkim sposób produkcji. Niemcy twierdzą, że karmienie gęsi owsem nie jest tradycją charakterystyczną wyłącznie dla Polski, lecz metodą powszechnie stosowaną także w innych krajach Europy. W ocenie strony niemieckiej nie jest to więc cecha wystarczająco wyróżniająca produkt, by uzasadniała przyznanie Chronionego Oznaczenia Geograficznego.
Aleksandr Łunin, żołnierz który walczył na Ukrainie i wystosował niedawno apel o spotkanie z prezydentem Rosji zniknął z pola widzenia. W jego domu przeprowadzono przeszukanie.
Jego żona, Tatiana, poinformowała o tym na TikToku 27 czerwca. Łunin dowiedział się o tym od swoich obserwatorów na Instagramie. Tatiana później usunęła post, ale nagranie udostępnił kanał na Telegram „Mobilizacja | Wiadomości | Co robić?”. W nagraniu Tatiana Łunina powiedziała, że funkcjonariusze policji przeszukali ich dom znajdując się we wsi Lizinówka w obwodzie woroneskim, a następnie skonfiskowali „wszystko, co znaleźli: pendrive'y, komputery, laptopy, dysk, coś jeszcze, nunczako” - zrelacjonował emigracyjny portal Meduza.io.
Łunina powiedziała, że jej męża nie było w domu – wyjechał do Moskwy dzień wcześniej. W nagraniu powiedziała, że Aleksander Łunin się z nią nie kontaktował, co sugeruje, że mógł zostać zatrzymany lub że był w podróży i nie miał z nią kontaktu.