Wyrok ukraińskiego sądu z marca 2025 roku potwierdza sfingowaną strzelaninę do aktywistów Majdanu w Chmielnickim, przeprowadzoną przez radykalnych działaczy Majdanu – wskazuje dr Iwan Kaczanowski, ukraiński politolog z Uniwersytetu w Ottawie.

W Chmielnickim, podobnie jak w Kijowie, podczas Euromajdanu z 2014 roku miały miejsce strzelaniny. W poniedziałek dr Iwan Kaczanowski, ukraiński politolog z Uniwersytetu w Ottawie, zwrócił uwagę na wyrok ukraińskiego sądu w kwestii masakry, do której doszło podczas starć w mieście.

“Odtajniony wyrok ukraińskiego sądu z marca 2025 roku potwierdza sfingowaną strzelaninę do aktywistów Majdanu w Chmielnickim, przeprowadzoną przez radykalnych działaczy Majdanu podczas masakry, i potwierdza wyniki moich badań. Ekspertyzy nagrań wideo, badania balistyczne i medyczne, eksperymenty śledcze na miejscu oraz zeznania świadków i dochodzenia prowadzone przez SBU i ukraińską prokuraturę wojskową wykazały, że strzały oddane z werandy budynku SBU, którą zajęli aktywiści Majdanu, doprowadziły do śmierci starszej kobiety – uczestniczki protestu – oraz ranienia czterech innych osób. Sąd uniewinnił byłego szefa chmielnickiego SBU oraz oficera SBU Alfa z zarzutu strzelania do protestujących, z powodu braku dowodów oraz z uwagi na istnienie dowodów świadczących o prowokacji” – podkreśla Kaczanowski, zwracają uwagę, że ustalenia sądu pokrywają się z wnioskami jego książki na temat starć w ramach Euromajdanu.

Przeczytaj: Ukraińska prokuratura generalna przyznaje: wiedzieliśmy o „majdanowcach”, którzy strzelali do Berkutu

Jak dodaje, “wyrok powołuje się na liczne świadectwa, według których kilku aktywistów Majdanu wtargnęło na werandę (dobudówkę) budynku SBU, a strzały do protestujących padły właśnie z tej werandy, gdy przebywali tam ‘radykalni’ aktywiści Majdanu. Oskarżeni funkcjonariusze SBU nie byli sprawcami tych strzałów”.

W uzasadnieniu wyroku wskazano, że po przekazaniu śledztwa specjalnemu wydziałowi Prokuratury Generalnej, który prowadził też śledztwo w sprawie masakry na Majdanie, postępowanie to “nie zostało przeprowadzone w pełni i kompleksowo, a także było oczywiście stronnicze” i “dopuszczono się szeregu istotnych naruszeń przepisów Kodeksu karnego oraz Kodeksu postępowania karnego Ukrainy”.

Jak wskazuje Kaczanowski, sąd uznał, że nie można wykluczyć, iż obrażenia ofiary z 19 lutego 2014 r. z godz. 12:36 mogły zostać spowodowane przez osoby trzecie, co uniemożliwia wydanie wyroku skazującego wobec oskarżonych. Zdaniem sądu, oskarżenia opierały się głównie na przypuszczeniach, które nie zostały właściwie poparte wiarygodnymi dowodami.

Z kolei w październiku 2023 roku ukraiński sąd potwierdził w wyroku, że masakra na Majdanie w Kijowie w lutym 2014 roku zaczęła się od zabicia i zranienia milicjantów przez snajperów tzw. EuroMajdanu oraz, że część osób ranili i zabili strzelcy z Hotelu Ukraina, kontrolowanego przez protestujących.

Zobacz: Frankfurter Allgemeine Zeitung ujawnia przyczyny masakry na Majdanie

Czytaj: Domniemany gruziński snajper z Majdanu: obok mnie strzelali Paszynski i Parasiuk

Przypomnijmy, że w tym samym wyroku spośród pięciu były członków Berkutu, oskarżonych o strzelanie do protestujących w czasie tzw. EuroMajdanu, na karę więzienia skazano trzech, którym w 2019 roku pozwolono wyjechać z Ukrainy. Dwaj, którzy wrócili do kraju, nie trafią do wiezienia.

Jak pisaliśmy, „berkutowcy” oskarżeni o zbrodnię na Majdanie, a także snajper innego oddziału specjalnego – Omegi, byli w trakcie ciągnącego się od lat procesu stopniowo wypuszczani z aresztu z powodu braku wystarczających dowodów winy. Ostatecznie wszystkich zwolniono w grudniu 2019 roku w ramach „wymiany jeńców”. Dwóch z tych pięciu „berkutowców” – Ołeksandr Marynczenko i Serhij Tamtura – wróciło na Ukrainę ogłaszając, że chcą dalej brać udział w procesie, żeby udowodnić swoja niewinność. W październiku 2020 roku sąd uznał jednak, że będzie ich ścigać.

Dodajmy, że w 2020 roku prezydent Zełenski powiedział, że sprawa masakry na Majdanie jest najbardziej skomplikowaną w kraju. Przyznał, że dowody zaginęły, miejsca zbrodni wyczyszczono i nie wie, kiedy uda się znaleźć ludzi odpowiedzialnych za masakrę.

Należy zaznaczyć, że w sierpniu 2022 roku wznowiono śledztwo ws. Iwana Bubenczyka, aktywisty Euromajdanu, który sam przyznał oficjalnie, że strzelał do funkcjonariuszy Berkutu w Kijowie w lutym 2014 roku i zabił dwóch z nich. Opowiedział o tym w filmie „Brańcy” z 2016 roku. Wcześniej, w wypowiedzi dla portalu „Bird In Flight”. Bubenczyk twierdził, że po spaleniu Budynku Związków Zawodowych, 19 lutego zdołał dostać się do budynku Konserwatorium Muzycznego wraz z grupą aktywistów Euromajdanu. Tam rankiem 20 lutego nieznany aktywista wręczył mu torbę tenisową z karabinem kałasznikowa i 75 pociskami. Następnie udał się na drugie piętro, zajął pozycję z której doskonale widział stanowiska Berkutu i zaczął strzelać. Jak twierdził, zabił dwóch oficerów strzałem w głowę, a kilku innych ranił celując w nogi. Jego zdaniem w znacznym stopniu przyczyniło się to do ucieczki funkcjonariuszy z Majdanu, za którymi następnie ruszyli protestujący. Bubenczyk wyrażał żal, że zabrakło mu amunicji, by wesprzeć swoich, gdy zaczęła się strzelanina na ulicy Instytuckiej.

Z kolei w maju 2021 roku hiszpańska policja zatrzymała ukrywającego się w rejonie Walencji Ukraińca, który brał udział w zabójstwach milicjantów podczas protestów na tzw. EuroMajdanie. Według ukraińskich mediów chodzi o aktywistę Majdanu Dmytra Łypowego, który zeznał, że dał swój karabin innemu aktywiście Majdanu, a ten z kolei użył jej do strzelania do funkcjonariuszy Berkutu.

PRZECZYTAJ:

Kto odpowiada za masakrę na Majdanie? Publikujemy cały raport dra Kaczanowskiego

Nowa analiza dr Iwana Kaczanowskiego: większość zabitych na Majdanie to ofiary uzbrojonych aktywistów

Dr Kaczanowski dla Kresów.pl: masakra na Majdanie była operacją typu „false flag”

reyestr.court.gov.ua / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności