Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, że 21-letni obywatel Ukrainy i 17-letnia Białorusinka, zatrzymani po tym, jak dronem przelecieli nad strategicznymi budynkami w Warszawie, nie działali na zlecenie obcego wywiadu — informuje w środę RMF FM.

Do incydentu doszło w poniedziałek w rejonie Belwederu oraz budynków rządowych. Funkcjonariusze ABW sprawdzili m.in. zawartość telefonów młodych cudzoziemców, szukając ewentualnych dowodów na zorganizowane działania szpiegowskie. Jak informuje RMF FM, nie znaleziono jednak żadnych śladów świadczących o udziale zagranicznych służb.

Zatrzymany Ukrainiec, który miał sterować dronem z warszawskich Łazienek, usłyszy zarzuty złamania przepisów Prawa lotniczego, ponieważ wykonywał lot w zakazanej strefie. Grozi mu za to do pięciu lat więzienia. Według nieoficjalnych informacji, może zdecydować się na dobrowolne poddanie karze.

17-letnia obywatelka Białorusi, według ustaleń, pełniła rolę bierną i najprawdopodobniej zostanie przesłuchana jako świadek.

W poniedziałek Służba Ochrony Państwa przechwyciła drona latającego nad Belwederem i rządowymi budynkami przy ul. Parkowej w Warszawie. Premier Donald Tusk poinformował, że zatrzymani to dwóch obywateli Białorusi. Nowe informacje przekazał we wtorek Wirtualnej Polsce rzecznik koordynatora ds. służb specjalnych Jacek Dobrzyński. “Dron wykryła Służba Ochrony Państwa. Stało się to bardzo szybko. Podobnie jak zatrzymanie dwóch obywateli: 17-letniej Białorusinki i 21-letniego Ukraińca” – zacytował wspomniany portal.

Czytaj także: Polska bezbronna w obliczu dronów – infrastruktura krytyczna narażona na ataki

rmf24.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , , , , ,
forma płatności