Julia Tymoszenko została zbadana poza kolonią karną. Przedstawiciele władz twierdzą, że kolejny raz była ukraińska premier odmówiła przeprowadzenia badania krwi.
Służba Więzienna poinformowała, że rano Julia Tymoszenko została przewieziona do jednej z charkowskich klinik. Według świadków, na których powołuje się miejscowy portal Mediaport, była premier została przeniesiona na rękach od samochodu do wejścia do szpitala. Przez 2 godziny placówka była zamknięta, nie można było do niej wejść, ani z niej wyjść.
Na prośbę byłej premier i zagranicznych lekarzy, którzy w zeszłym tygodniu badali skazaną, zrobiono jej rentgen i tomografię. Mimo że Niemcy i Kanadyjczycy prosili o wykonanie badania krwi, Julia Tymoszenko miała po raz kolejny odmówić.
Z kolei jeden z kanadyjskich lekarzy, który był w międzynarodowej komisji zajmującej się byłą premier, twierdzi, że jej członkowie chcieli w zeszłym tygodniu sami zbadać krew Julii Tymoszenko, ale miały się na to nie zgodzić ukraińskie władze. Ministerstwo Zdrowia nie godzi się z tymi zarzutami i przekonuje, że to była premier nie zgodziła się na przeprowadzenie takich badań, na co są dokumenty.
Dotąd, wbrew zapowiedziom obrońcy byłej premier, nie ujawniła ona wstępnej diagnozy postawionej przez zagranicznych lekarzy. Rodzi to coraz więcej plotek i niedomówień.





























