Julia Tymoszenko sama zdecyduje, czy zostaną ujawnione wyniki jej badań lekarskich. Wczoraj wieczorem byłą ukraińską premier odwiedzili w kolonii karnej lekarze z Niemiec i z Kanady. Specjaliści z tego ostatniego kraju badają skazaną jeszcze dziś.
Lekarze z Niemiec uznali, że wczorajsze badanie wystarczy i zostawili swoją diagnozę w zalakowanej kopercie. Specjaliści z Kanady zapowiedzieli, że będą kontynuowali obserwację. Adwokat Julii Tymoszenko Serhij Własenko podkreślił, że – zgodnie z miejscowym prawem – badania odbywają się w obecności ukraińskich lekarzy ze Służby Więziennej i Ministerstwa Ochrony Zdrowia. Wnioski mogą jednak przedstawiać tylko ci, którzy bezpośrednio badają byłą premier, czyli lekarze z Kanady i Niemiec. Według obrońcy, co dalej zrobić z diagnozą, może zdecydować tylko sama Julia Tymoszenko. Albo zostanie ona ujawniona w całości, albo częściowo, albo przekazana Służbie Więziennej, albo Ministerstwu Ochrony Zdrowia. „Nikt nie jest tak zainteresowany jak my tym, aby jakaś część diagnozy została upubliczniona. I my to będziemy robić” – zaznaczył adwokat Serhij Własenko.
O przeprowadzenie badania przez międzynarodową komisję obrońcy Julii Tymoszenko apelowali od pół roku podkreślając, że była premier czuje się bardzo źle i nie może samodzielnie się poruszać. 4 miesiące temu swoją pomoc zaoferowała Kanada, a 2 miesiące temu Niemcy. Dopiero teraz udało się jednak załatwić wszystkie formalności.
Była premier została aresztowana w sierpniu, a w październiku została skazana na karę 7 lat pozbawienia wolności za naruszenia proceduralne przy podpisywaniu umów gazowych z Rosją w 2009 roku. W grudniu przewieziono ją z aresztu w Kijowie do kolonii karnej w Charkowie.






























