Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk powoływał się na stanowisko dwóch czołowych państw UE uzasadniając twarde stanowisko wobec Rosji.
Tusk stwierdził dziś, że Paryż i Berlin w pełni opowiadają się za podstrzymaniem sankcji wobec Rosji. Jego wypowiedź korespondowała niedawnymi wypowiedziami wicesekretarza NATO gen. Alexandra Vershbowa, który groził Moskwie “dalszą izolacją i sankcjami” jeśli będzie ona naruszać porozumienia mińskie. Jego deklaracja wzbudza zróżnicowane głosy w samej Rosji. Redaktor naczelny rosyjskiego pisma “Russia in Global Affairs” jako bardziej konstruktywną ocenił w tej chwili postawę władz amerykańskich. Niedawna wizyta sekretarza stanu Johna Kerry potwierdza jego zdaniem, że Waszyngton przynajmniej stara się utrzymywać otwarte kanały komunikacji.
Innego zdania jest politolog Wasilij Jakimin, który zauważył, że to Kerry próbuje wciągnąć do antyrosyjskich sankcji Koreę Południową, a to właśnie banki koreańskie, obok chińskich, pozostają głównym źródłem kapitału dla rosyjskich przedsiębiorstw. Jakimin rozpatruje dzisiejszą wizytę Nuland w Moskwie jako ostrzeżenie.
Z kolei prezes Narodowej Organizacji Walutowej Dmitrij Piskulow twierdzi, że Rosja jest w stanie przetrwać najgorsze sankcje. Przypomniał, że Iran wytrzymał nawet tak daleko idące jak wykluczenie z systemu SWIFT.
vestnikkavkaza.net/kresy.pl





























