Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Asseco Poland zaprezentowało system „Polski Antydron”, służący do wykrywania i monitorowania nisko lecących bezzałogowców. Rozwiązanie opiera się na sensorach akustycznych montowanych na latarniach ulicznych oraz algorytmach sztucznej inteligencji.
System pokazano pod koniec maja podczas Kongresu Bezpieczeństwo Polski, który odbywał się w Jasionce koło Rzeszowa.
Czujniki zasilane są z istniejącej infrastruktury oświetleniowej, a zebrane przez nie dźwięki trafiają przez sieć komórkową do Platformy Internetu Rzeczy Asseco. Tam algorytmy sztucznej inteligencji rozpoznają charakterystyczny odgłos drona, określają jego położenie i śledzą trasę lotu. Operator może obserwować ruch bezzałogowca, przewidywać jego dalszy kierunek i otrzymywać alerty, gdy obiekt naruszy wyznaczoną strefę.
Władze Ukrainy, w tym jej prezydent, nie ukrywają, że brakuje im skutecznych antyrakiet. Ponieważ dostawy z USA stały się szczupłe, Kijów zwrócił się do innego państwa.
Agencja informacyjna UNIAN podała za Bloombergiem, że władze Ukrainy zwróciły się do Niemiec o przekazanie dodatkowych kilkudziesięciu pocisków systemu Patriot. Miałoby się to dokonać na mocy specjalnej umowy. Zakładałaby ona, że w zamian za pociski do Patriotów dziś, Ukraińcy przekażą w przyszłości Niemcom swoje pociski antyrakietowe, które dopiero opracowują.
„Rząd niemiecki analizuje wniosek Ukrainy i nie podjął jeszcze decyzji, choć ogłoszenie może nastąpić tuż przed lub w trakcie szczytu NATO w lipcu” - twierdzi Bloomberg.
Jak dodał, Polska znajduje się już w pierwszej dziesiątce państw świata z największymi zasobami złota.
„Narodowy Bank Polski ma w tej chwili, tak jak dzisiaj to sprawdzałem, około 613 ton złota. Jak państwo wiedzą, dążymy do 700 ton. Wartość tego złota w dniu dzisiejszym to jest około 324,2 mld zł” – powiedział Glapiński podczas konferencji po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, cytowany przez PAP Biznes.
Marco Rubio zapowiedział, że wkrótce pojawią się informacje o pakiecie wojskowym dla Ukrainy o wartości 400 mln dolarów. Sekretarz stanu USA wskazał na pilną potrzebę wsparcia Kijowa przed kolejną zimą i ocenił, że wojna okazała się strategiczną katastrofą dla Rosji. Zwrócił również uwagę, że skuteczność ukraińskiej armii zwiększa ryzyko eskalacji.
W środę podczas posiedzenia komisji senackiej sekretarz stanu USA Marco Rubio odniósł się do środków przeznaczonych przez Kongres na wsparcie wojskowe dla Ukrainy w ramach programu Ukraine Security Assistance Initiative. Chodzi o pakiet o wartości 400 mln dolarów, którego szczegóły mają zostać ogłoszone w najbliższym czasie. Fundusze zostały zatwierdzone w kwietniu przez Pentagon.
Rubio przyznał, że przekazanie środków zostało wcześniej opóźnione.
Funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali 27-letniego obywatela Polski podejrzanego o organizowanie nielegalnego przekraczania granicy z Białorusi do Polski. W miejscu jego zamieszkania zabezpieczono ponad 2,2 kg mefedronu o czarnorynkowej wartości przekraczającej 130 tys. zł.
Funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali 27-letniego obywatela Polski podejrzanego o udział w organizowaniu nielegalnej migracji przez granicę z Białorusią. Informację o sprawie Straż Graniczna przekazała we wtorek.
Do zatrzymania mężczyzny doprowadziły skoordynowane działania operacyjne funkcjonariuszy z Placówki Straży Granicznej w Sławatyczach oraz Wydziału Zabezpieczenia Działań Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
146. Samodzielny Pułk Remontowo-Odtworzeniowy Ukrainy pokazał bojowy wóz piechoty BMP z hiszpańskim zdalnie sterowanym modułem uzbrojenia Guardian 30. Modernizacja zastępuje sowiecką wieżę nowoczesnym systemem z armatą automatyczną 30 mm, kamerą termowizyjną i dalmierzem laserowym. (more…)
A jeszcze dwa dni temu pokrzykiwali razem z Saudami, że juz wchodzą oczywiście czekali na deklarację kowbojów bo sami za ciency w pasie by próbować konfrontacji z Rosjanami. Prowokacja się nie udała więc wycofują sie rakiem to sami dzisiaj Saudowie ogłosili, że wejda ale tylko w koalicji z USA heheheh to gnidy parszywe ,:-()((
Obama rozmawial z Putinem telefonicznie o sytuacjia w Syrii i temperatura zaczyna opadac.
On Saturday President Obama telephoned the Kremlin to engage Vladimir Putin in an apparently wide-ranging exchange on Syria, Ukraine, a united front against terrorism—among the Russian president’s favored themes these days—and greater contacts at Defense Ministry level.
The early reports were sketchy, but the telephone encounter appeared to be more cooperative than confrontational – http://finance.yahoo.com/news/world-war-russia-us-look-110000759.html
ZRÓDŁO :,,131 dzień sprzątania świata…” Turcja ma tylko dwa wyjścia. Jedno to „siedzieć cicho” i obserwować rozwój sytuacji. A ten rozwój sytuacji to możliwe pojawienie się wrogiej, wyzwolonej Syrii z kurdyjską autonomią. Ta nowa, wroga Syria zażąda od Turcji rekompensat za całe „dobro” jakie Turcja uczyniła dla Syrii, jej obywateli i gospodarki.
Druga ścieżka to uczynić wszystko co możliwe, by nie dopuścić do realizacji powyższego scenariusza. Czyli podjęcie aktywnych działań, takich jak atak na północną część Syrii, likwidacja oddziałów kurdyjskich i rozmieszczenie tam swoich garnizonów „dla obrony cywilów od rosyjsko-syryjskiej machiny wojennej”.
Do realizacji takiego planu droga daleka, a główną przeszkodą jest obawa przed reakcją Rosji. Jedyną szansą Turcji na pomyślność realizacji takiego planu jest gwarancja braku reakcji i neutralności Rosji.
I tutaj jest ten przysłowiowy, pogrzebany pies.
Choć teoretycznie NATO mogłoby stanąć po stronie Turcji – w przypadku gdy Turcja zaatakuje Syrię i poniesie na jej terytorium pierwsze straty – ale taka reakcja jest niezwykle mało prawdopodobna. Przede wszystkim sprzeciwiły by się temu kraje NATO, a przynajmniej niektóre. Dodatkową przeszkodą formalną są sztywne przepisy wiążące kraje NATO. Mało tego, ewentualny nacisk USA na sojusznicze kraje może spowodować trwałe pęknięcie w ramach NATO – bo mało kto zechce wojować z powodu głupoty Erdogana.
Jak widać, oba warianty są złe dla Turcji i dla NATO. Co prawda, konflikt wojskowy Turcja – Rosja jest wygodny dla USA, ale pod warunkiem, że nie przekształci się w wielką wojnę.
USA wybiorą trzecią „drogę”. Wariant „prewencji”, czyli niedopuszczenia by Turcja zaatakowała Syrię.
Oczywiście, trudno się od Erdogana spodziewać logiki. Może się i tak zdarzyć, że Turcja zaatakuje Syrię bo „Erdogan tak chce”. Ale wtedy, jeżeli wojskowi tureccy nie poskromią Erdogana, to uczyni to USA i sojusznicy, co może się skończyć dla Erdogana koniecznością ucieczki z Ankary…
Co do gromkiego nawoływania Rijadu do interwencji w Syrii, należy zwrócić uwagę na to, że po cichu Saudowie mówią, że ten ich kontyngent może być tylko i wyłącznie częścią międzynarodowych sił. Samodzielnie Arabia nigdzie nie wyśle ani jednego żołnierza, a straszliwe klęski jakie ich dotykają w Jemenie każą wątpić w realność tych oświadczeń.
Należy tez przypomnieć, że przy ewentualnym tworzeniu takiego „międzynarodowego kontyngentu”, zarówno Jordania jak i Egipt nie wejdą do niego, bo to by była wojna z Rosją z którą oba kraje mają dobre układy polityczne i wojskowe.
Do tego dochodzi sprawa ewentualnego włączenia się w wojnę syryjską Iranu – i to na pełną skalę – czego raczej USA starają się unikać. Choć niewątpliwie Stany będą musiały zająć jakieś stanowisko i wybrać starych przyjaciół wahabitów i znów rozpocząć zimną czy gorącą wojnę z Teheranem, czy uśmiechać się do władz Iranu. A wszak dla Obamy zdjęcie sankcji z Iranu jest na razie jego największym sukcesem…
AKP jest coraz bezczelniejsze.Wkroczyli do Iraku, żeby uaktywnić I$I$.
ZRÓDŁO: ,,131 dzień sprzątania świata…” Turcja ma tylko dwa wyjścia. Jedno to „siedzieć cicho” i obserwować rozwój sytuacji. A ten rozwój sytuacji to możliwe pojawienie się wrogiej, wyzwolonej Syrii z kurdyjską autonomią. Ta nowa, wroga Syria zażąda od Turcji rekompensat za całe „dobro” jakie Turcja uczyniła dla Syrii, jej obywateli i gospodarki.
Druga ścieżka to uczynić wszystko co możliwe, by nie dopuścić do realizacji powyższego scenariusza. Czyli podjęcie aktywnych działań, takich jak atak na północną część Syrii, likwidacja oddziałów kurdyjskich i rozmieszczenie tam swoich garnizonów „dla obrony cywilów od rosyjsko-syryjskiej machiny wojennej”.
Do realizacji takiego planu droga daleka, a główną przeszkodą jest obawa przed reakcją Rosji. Jedyną szansą Turcji na pomyślność realizacji takiego planu jest gwarancja braku reakcji i neutralności Rosji.
I tutaj jest ten przysłowiowy, pogrzebany pies.
Choć teoretycznie NATO mogłoby stanąć po stronie Turcji – w przypadku gdy Turcja zaatakuje Syrię i poniesie na jej terytorium pierwsze straty – ale taka reakcja jest niezwykle mało prawdopodobna. Przede wszystkim sprzeciwiły by się temu kraje NATO, a przynajmniej niektóre. Dodatkową przeszkodą formalną są sztywne przepisy wiążące kraje NATO. Mało tego, ewentualny nacisk USA na sojusznicze kraje może spowodować trwałe pęknięcie w ramach NATO – bo mało kto zechce wojować z powodu głupoty Erdogana.
Jak widać, oba warianty są złe dla Turcji i dla NATO. Co prawda, konflikt wojskowy Turcja – Rosja jest wygodny dla USA, ale pod warunkiem, że nie przekształci się w wielką wojnę.
USA wybiorą trzecią „drogę”. Wariant „prewencji”, czyli niedopuszczenia by Turcja zaatakowała Syrię.
Oczywiście, trudno się od Erdogana spodziewać logiki. Może się i tak zdarzyć, że Turcja zaatakuje Syrię bo „Erdogan tak chce”. Ale wtedy, jeżeli wojskowi tureccy nie poskromią Erdogana, to uczyni to USA i sojusznicy, co może się skończyć dla Erdogana koniecznością ucieczki z Ankary…
Co do gromkiego nawoływania Rijadu do interwencji w Syrii, należy zwrócić uwagę na to, że po cichu Saudowie mówią, że ten ich kontyngent może być tylko i wyłącznie częścią międzynarodowych sił. Samodzielnie Arabia nigdzie nie wyśle ani jednego żołnierza, a straszliwe klęski jakie ich dotykają w Jemenie każą wątpić w realność tych oświadczeń.
Należy tez przypomnieć, że przy ewentualnym tworzeniu takiego „międzynarodowego kontyngentu”, zarówno Jordania jak i Egipt nie wejdą do niego, bo to by była wojna z Rosją z którą oba kraje mają dobre układy polityczne i wojskowe.
Do tego dochodzi sprawa ewentualnego włączenia się w wojnę syryjską Iranu – i to na pełną skalę – czego raczej USA starają się unikać. Choć niewątpliwie Stany będą musiały zająć jakieś stanowisko i wybrać starych przyjaciół wahabitów i znów rozpocząć zimną czy gorącą wojnę z Teheranem, czy uśmiechać się do władz Iranu. A wszak dla Obamy zdjęcie sankcji z Iranu jest na razie jego największym sukcesem…
PS… Zastępca szefa sztabu generalnego irańskich sił zbrojnych generał Masud Dżazajeri przestrzegł Waszyngton,Turcję i Arabię Saudyjska przed “przekroczeniem czerwonej linii w Syrii”.
– Jeśli Stany zjednoczone przekroczą tę linię, Biały Dom poniesie poważne konsekwencje – powiedział Dżazajeri.
– Terrorystyczna wojna, która toczy się w Syrii została zaplanowana przez Stany Zjednoczone i inne reakcyjne państwa regionu przeciw frontowi oporu (wobec Izraela). Mimo to rząd i lud Syrii odnieśli (w niej) poważne sukcesy – powiedział generał, dodając: – Ci, którzy dolewają oliwy do ognia nie uciekną przed gniewem ludu.
Teheran regularnie ponawia oskarżenia pod adresem USA oraz ich sojuszników wśród krajów arabskich o wspieranie syryjskich powstańców w celu obalenia prezydent Baszara el-Asada.
Rzecznik irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi powiedział: “Nie ma żadnego międzynarodowego mandatu dla interwencji w Syrii. Ostrzegamy przed wszelkimi akcjami lub deklaracjami, których skutkiem byłoby zwiększenie napięć w regionie. Mam nadzieję, że politycy w Białym Domu dadzą dowód wystarczającej mądrości i nie zaangażują się w tak niebezpieczne przedsięwzięcie”. Aragczi dodał też, że: “Istnieją dowody na to, iż (atak chemiczny w Syrii) przeprowadziły grupy terrorystów”.