W Brukseli trwają rozmowy przedstawicieli Unii Europejskiej z delegacjami Gazpromu i Nahftohazu. Rozmowy mają doprowadzić do wznowienia dostaw rosyjskiego gazu płynącego przez Ukrainę do krajów Wspólnoty. Z przedstawicielami dwóch koncernów spotkali się europosłowie, równocześnie odbywają się też spotkania w Komisji Europejskiej.
Unia nie chce winić żadnej ze stron, chodzi tylko o to, by dostawy gazu do Wspólnoty zostały przywrócone jak najszybciej – mówił na spotkaniu przewodniczący komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski. Podkreślał, że kraje Wspólnoty nie mogą być zakładnikami ciągłych sporów gazowych Rosji z Ukrainą.
Wiele wskazuje na to, że jeszcze dziś zapadnie ostateczna decyzja o wysłaniu unijnych ekspertów na granicę rosyjsko-ukraińską, którzy sprawdzą, jak przebiega tranzyt gazu i kto doprowadził do kryzysu. Obie strony wzajemnie się obwiniają. Moskwa twierdzi, że Ukraina kradnie gaz przesyłany do Unii, Kijów z kolei mówi, że to Rosja nie przesyła wystarczających ilości błękitnego paliwa i nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec odbiorców we Wspólnocie.
Jeśli uda się uzgodnić szczegóły misji unijnych obserwatorów, to dostawy gazu powinny być wznowione. “Mam nadzieję, że dziś taką informację usłyszymy” – mówił w europarlmencie przewodniczący komisji spraw zagranicznych Jacek Saryusz-Wolski.
Tymczasem dostawy gazu dla ukraińskich przedsiębiorstw chemicznych i metalurgicznych spadły o 20-50 procent. Naftohaz zapowiada, że są to kłopoty tymczasowe.
Wiceszef Naftohazu Wołodymyr Trikolicz powiedział, że jego firma zwróciła się do zakładów chemicznych o ograniczenie spożycia do 15 milionów metrów sześciennych na 1-2 dni. Spadek dostaw dotyczy także hut, choć na przykład kombinat metalurgiczny w Ałczewsku otrzymuje jedynie 20 procent paliwa mniej. Według przedstawiciela ukraińskiego operatora sieci gazowych, sytuacja wróci do normy już jutro.
Rzecznik Naftohazu Walentyn Zemlianskyj zwrócił uwagę, że w związku z kryzysem gospodarczym, przedsiębiorstwa chemiczne i metalurgiczne i tak ograniczyły swoją produkcję, a zatem spadek dostaw gazu nie powinien wpłynąć na ich prace. Mimo to firma zwróciła się do tych zakładów z prośbą o wykorzystanie alternatywnych źródeł energii, przede wszystkim węgla.
W podziemnych zbiornikach gazu Ukraina ma obecnie 16,5 miliarda metrów sześciennych, co powinno wystarczyć na 3 miesiące. Naftohaz zapewnia, że zwykli Ukraińcy nie odczują żadnych kłopotów, a przedsiębiorstwa komunalne otrzymają ustaloną wcześniej ilość paliwa.
IAR/mb





























