Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Francuski Senat zatwierdził w poniedziałek nowelizację projekt ustawy wymierzoną w chińskie platformy sprzedaży internetowej, takie jak Shein, Temu i AliExpress, a konkretnie w sprzedaż ubrań za ich pośrednictwem.
Nowelizacja była procedowana błyskawicznie. Zaledwie w zeszłym tygodniu projekt nowelizacji został przyjęty przez izbę niższą francuskiego parlamentu - Zgromadzenie Narodowe. Wprowadza ona opłatę od sztuki sprzedawanej tą drogą taniej odzieży, która z czasem będzie rosła, oraz wprowadza zakaz reklamy marek oferujących ultraszybką modę, w tym przez w mediach społecznościowych przez ich użytkowników, jak podał portal France24.
Francuscy politycy uzasadniają swój ruch ekologią. Produkty „szybkiej mody" przyczyniają się do zanieczyszczenia środowiska przez przemysł tekstylny, który odpowiada dodatkowo za prawie 10 procent globalnej emisji gazów cieplarnianych, jak oszacowali. Dzieje się tak przez łatwość zwrotu produktu, który następnie może zostać wyrzucony.
Policjanci wkroczyli we wtorek do lokali kooperantów francuskiej partii eurosceptycznej - Zjednoczenia Narodowego (RN), a nawet do prywatnych lokali jej działaczy.
Akcja śledczych została przeprowadzona na wniosek Biura Europejskiego Prokuratora Publicznego (EPPO). Objęła lokale nie tylko we Francji, bowiem była on przeprowadzona w ramach postępowania toczącego się na podstawie skargi służb Parlamentu Europejskiego, które oskarżają eurosceptycznych polityków RN, należących niegdyś do frakcji Tożsamość i Demokracja (ID - dziś już nieistniejąca) o nieprawidłowe wydatkowanie funduszy wypłacanych tej grupie z kasy izby.
Prokurator UE zapowiedział wszczęcie formalnego dochodzenia w lipcu ubiegłego roku po tym, jak media zacytowały raport parlamentarny, w którym donoszono, że ID podejrzewano o niewłaściwe wydanie 4,3 mln euro w kadencji 2019-2024. Śledztwo jest prowadzone przy wsparciu francuskiego urzędu ds. zwalczania nadużyć finansowych (ONAF).
Spółka CPK może sprzedać 38-procentowy pakiet akcji Torpolu, jednej z najważniejszych polskich firm wykonawczych w sektorze kolejowym. Decyzja w tej sprawie ma zapaść jeszcze w lipcu, a według wiceministra infrastruktury Piotra Malepszaka pojawili się już potencjalni kupcy. Krytycy takiego kroku mówią o gospodarczej zdradzie stanu.
O możliwej sprzedaży pakietu Torpolu poinformował w poniedziałek „Puls Biznesu”. Spółka Centralny Port Komunikacyjny kontroluje 38 proc. akcji przedsiębiorstwa. Pakiet ten został przejęty w 2023 roku od Towarzystwa Finansowego Silesia, a ówczesne władze CPK argumentowały, że ma to ograniczyć ryzyko braku wykonawców przy realizacji programu kolejowego związanego z budową tzw. szprych CPK.
Jak podał portal Money.pl, Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu do spraw CPK, zapowiedział rozmowy ze spółką jeszcze w tym tygodniu. Sprawa ma być omawiana razem z innymi kwestiami dotyczącymi Centralnego Portu Komunikacyjnego i całego projektu.
Działająca na Litwie Europejska Fundacja Praw Człowieka (EFHR) oceniła, że władze rejonu trockie dyskryminował szkołę z polskim językiem nauczania działającą w tej jednostce samorządu terytorialnego, do zamknięcia której doprowadziły.
EFHR przedstawiła swój raport na ten temat we wtorek, na konferencji przeprowadzonej w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Według Fundacji zdominowane przez litewskie partie władze rejonu solecznickiego posunęły się do dyskryminacji, czy wręcz segregacji przedstawicieli mniejszości polskiej w nim zamieszkujących, jak zrelacjonował portal TVP Wilno.
"Raport o nierównym traktowaniu szkół mniejszości narodowych w procesie reorganizacji” ma dać materiał dowodowy dla złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała docenta jednego z ośrodków naukowych akademii wojskowej, który miał pracować dla rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Według SBU mężczyzna próbował przekazać Rosjanom dokumentację dotyczącą najnowszych ukraińskich dronów uderzeniowych. (more…)
Policjanci z Targówka zatrzymali w Warszawie 42-letniego obywatela Ukrainy, który prowadził Teslę w stanie nietrzeźwości i bez prawa jazdy.
Jak podała w środę policja, funkcjonariusze z komisariatu na Targówku patrolowali ulicę Radzymińską, gdy zauważyli nietypowe zachowanie kierowcy Tesli. Mężczyzna wychylał się przez otwartą szybę, co wzbudziło podejrzenia mundurowych, że może być nietrzeźwy. Do zdarzenia doszło w ubiegłą niedzielę.
Trump grozi stuprocentowymi cłami. Polska nie zatrzymuje prac nad podatkiem cyfrowym