Znalezione przez grekokatolików w podziemiach kościoła św. Kazimierza we Lwowie ludzkie kości pochodzą z pierwszej połowy XVIII w., dlatego nie mogą to być szczątki ofiar NKWD. Tak powiedział po przeprowadzonych badaniach dr Jarosław Oniszczuk, archeolog.
W sierpniu br. prasa lwowska poinformowała, że w podziemiach świątyni, która od niedawna jest siedzibą muzeum sztuki sakralnej archieparchii (archidiecezji) lwowskiej Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego zauważono sporo paczek z ludzkimi kośćmi.
Podczas konferencji prasowej o. studyta Sebastian Dmytruch, dyrektor muzeum powiedział, że w trakcie przygotowania podziemi pod salę wystawową znaleziono wiele ludzkich kości, rozrzuconych i przemieszanych z gruzami. Greckokatolicki mnich przypuszczał nawet, że mogą to być szczątki ofiar NKWD, ponieważ po II wojnie światowej w byłym klasztorze katolickim znajdowało się więzienie dla kobiet. Dlatego kapłan chciał pochować te szczątki na cmentarzu.
Po publikacjach w prasie władze obwodu lwowskiego skierowały do podziemi kościoła św. Kazimierza grupę badaczy przedsiębiorstwa komunalnego lwowskiej rady obwodowej do spraw poszukiwania pochówków ofiar wojennych, deportacji i represji politycznych „Dola”.
„W ciągu dwóch tygodni przeprowadziliśmy badania i doszliśmy do wniosku, że znalezione kości są szczątkami z XVIII w. – powiedział KAI Oniszczuk, dyrektor „Doli”. – Zobaczyliśmy ponad 90 zniszczonych szczątków przygotowanych do pakowania w paczki, w tym ponad 60 czaszek. Razem z włożonymi już do paczek kośćmi są to szczątki 350-400 pochowanych tam osób”.
Oniszczuk podkreślił, że szczątki nie nosiły śladów uszkodzeń mechanicznych, charakterystycznych dla zbrodni NKWD, np. dziur po kuli w czaszce. „Znaleziony materiał jest jednotypowy oraz ma charakter rytualno-pogrzebowy. Są tam resztki habitów i odzieży osób świeckich, fragmenty szkaplerzy, krzyżyki, obrazki, medaliki z obrazami św. Apostołów Piotra i Pawła, św. Józefa z Dzieciątkiem, św. Jana Nepomucena. Oddzielnie znajduje się kostnica. To wszystko potwierdza, że mamy do czynienia z materiałem z I połowy XVIII w. Innych, późniejszych pochówków tam nie znaleźliśmy” – ujawnił dyrektor „Doli”.
„Na temat znalezionych szczątków w kościele św. Kazimierza kuria rzymskokatolicka we Lwowie dowiedziała się jedynie ze środków masowego przekazu” – powiedział KAI ks. Marian Skowyra z archidiecezjalnej komisji ds. zabytków kościelnych, architektury i sztuki sakralnej. Wyjaśnił, że zgodnie z danymi archiwum sióstr szarytek, które objęły tę świątynię w XVIII w., w podziemiach spoczywały szczątki fundatorów kościoła i osób duchownych. Miał tam nawet być pochowany jeden z kardynałów Kościoła katolickiego, który zmarł w XVIII w. we Lwowie.
„Zgodnie z prawem kościelnym, jeżeli zostały znalezione szczątki, trzeba najpierw stwierdzić, w jakim są stanie. Jeżeli szczątki zostały rozrzucone, sprofanowane, należy je zebrać do odpowiednich trumienek. Każda czynność jest spisywana w obecności notariusza kościelnego, a także notariuszy państwowych, jeżeli dotykamy spraw państwowych. Wszystkie szczątki winny zostać w tych miejscach, gdzie były pochowany. Nie wolno ich przenosić na inne miejsca” – wyjaśnił ks. Skowyra.
Kościół rzymskokatolicki odstąpił katolikom obrządku wschodniego kościół św. Kazimierza, ażeby w ten sposób rozwiązać wieloletnią sytuację konfliktową w sprawie wspólnego użytkowania kościoła Matki Bożej Gromnicznej przez dwie wspólnoty – greckokatolicką i rzymskokatolicką. Greckokatolicki arcybiskup lwowski Igor Woźniak zdecydował, że w kościele św. Kazimierza powstanie muzeum sztuki cerkiewnej. Obecnie w tej świątyni sprawowane są też nabożeństwa, odbywają się śluby i pogrzeby. Mimo to nadal nie przeniesiono tam małej wspólnoty greckokatolickiej z kościoła Matki Bożej Gromnicznej.
KAI/Kresy.pl





























