Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
We wtorek rosyjskie władze przekierowywały dostawy paliwa z Uralu i Syberii do Moskwy oraz obwodu moskiewskiego, zwiększając jednocześnie import z Białorusi w celu zapobieżenia niedoborom wywołanym atakami ukraińskich dronów na rafinerie — podał Reuters, powołując się na źródła branżowe.
Od maja kryzys paliwowy w różnym stopniu obejmuje regiony położone we wszystkich 11 strefach czasowych Rosji. W tym okresie Ukraina nasiliła ataki na rosyjskie rafinerie, próbując ograniczyć możliwości prowadzenia wojny przez Moskwę.
W połowie czerwca po uderzeniu w rafinerię zaopatrującą rosyjską stolicę na stacjach benzynowych pojawiły się braki paliwa i długie kolejki. Na początku lipca całkowita produkcja benzyny w Rosji spadła do poziomu odpowiadającego około 65 proc. średniego sezonowego zużycia. Przez wcześniejsze miesiące skutki zakłóceń ograniczał popyt niższy od przewidywanego.
Moskwa ma uznawać, że nieformalne ustalenia ze szczytu Donalda Trumpa i Władimira Putina w Anchorage straciły znaczenie. Rosyjski przywódca nadal dąży do zajęcia całego Donbasu, choć część wojskowych nie wierzy w osiągnięcie tego celu przed 2027 rokiem – donosi Bloomberg. Ukraina odrzuca żądania oddania terytorium i proponuje zakończenie walk wzdłuż obecnej linii frontu.
W środę Bloomberg podał, powołując się na trzy źródła zbliżone do Kremla, że Rosja nie zamierza już zwracać Ukrainie zajętych części obwodów sumskiego i charkowskiego w ramach przyszłego porozumienia pokojowego, lecz chce zachować je jako stałe „strefy buforowe”.
Władimir Putin nadal zamierza siłą opanować pozostającą pod kontrolą Kijowa część obwodu donieckiego. Kreml ma również dążyć do utrzymania terenów przygranicznych zajętych przez rosyjskie wojska w obwodach sumskim i charkowskim.
Prowadząc wojną przeciwko Iranowi Amerykanie odczuwając coraz większe potrzeby tankowania swoich samolotów wykonujących misje aż z baz w Europie. Dlatego chcą, by ich samoloty tankowania powietrznego mogły stacjonować w Bułgarii.
Wniosek o zezwolenie na dyslokację amerykańskich samolotów wywołał w środę w bułgarskim Zgromadzeniu Narodowym trzygodzinną debatę. Głosowanie trzeba było powtórzyć na wniosek przewodniczącego partii "Odrodzenie" (Wazrażdane) Kostadina Kostadinowa. Wniosek został zatwierdzony, uzyskując poparcie 124 parlamentarzystów z rządzącej Postępowej Bułgarii (PB) i 15 z Ruchu Praw i Wolności (DPS), jak podała agencja informacyjna Novinite.
Przeciw zgodzie na stacjonowanie w Bułgarii amerykańskich samolotów-cystern zagłosowało 12 parlamentarzystów nacjonalistycznego "Odrodzenia". Jednaj jeden przeciwnik znalazł się także w szeregach rządzącej PB. Dwóch jej deputowanych wstrzymało się od głosu.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, policja i prokuratura ujawniły schemat defraudacji środków przeznaczonych na budowę zabezpieczeń jednego z obiektów energetycznych w obwodzie mikołajowskim. Według śledczych wykonawca otrzymał niemal 68 mln hrywien zaliczki, ale konstrukcje przeciwko dronom nie zostały zainstalowane. (więcej…)
Polskie myśliwce F-35A mogłyby zostać przystosowane do przenoszenia amerykańskich bomb jądrowych B61-12, a część baz otrzymałaby status rozproszonych baz operacyjnych. Nie oznaczałoby to stałego składowania ładunków jądrowych w Polsce w czasie pokoju. Polskie władze od miesięcy deklarują gotowość do udziału w natowskim programie.
Po rozmowach przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Waszyngtonie, były urzędnik NATO William Alberque ocenił w rozmowie z PAP, że administracja prezydenta Donalda Trumpa jest otwarta na przyjęcie Polski do programu Nuclear Sharing. Udział Warszawy mógłby objąć certyfikację polskich myśliwców F-35A do przenoszenia bomb jądrowych B61-12 oraz wyznaczenie części baz jako rozproszonych baz operacyjnych.
Ekspert Pacific Forum i były wysoki rangą urzędnik NATO do spraw kontroli zbrojeń zastrzegł, że przystąpienie do programu prawdopodobnie nie oznaczałoby rozmieszczenia amerykańskiej broni jądrowej na terytorium Polski w czasie pokoju.
Odsunięcie od władzy Viktora Orbana nie przełamało impasu w UE wokół sankcji wobec Rosji – pisze Politico. Według portalu, gdy Budapeszt przestał blokować decyzje, swoje zastrzeżenia zaczęły otwarcie zgłaszać inne państwa, kierujące się własnymi interesami gospodarczymi. (więcej…)
Oto nie wyszła Rosji rzekoma próba podboju Ukrainy, więc teraz spróbuje podbić Polskę, a więc zaatakować NATO. Logiczne. Z ukraińskiej prowokacji w postaci „ćwiczeń” przeciwlotniczych nad Krymem zrobiono właśnie….rosyjską prowokację. To jest tak debilna propaganda, że aż szkoda gadać. Pan G.Braun dobrze skwitował TV Republika: to agentura amerykańsko-żydowska. Niestety dowolny antyrosyjski debilizm zostaje bez kontry, bo opinia publiczna została STERRORYZOWANA. W ten sposób Polaków pcha się do wojny.
nic dodac nic ując po prostu mądrze napisane
Pomijając brednie z PiSuarowych mediów, które akurat dobrz scharakteryzowałeś. To ciekawi mnie w czym przejawia się „sterroryzowanie” opinii publicznej. Ja słucham wypowiedzi ludzi, którzy otwarcie krytykują działania USA, czy Niemiec, a nawet żydostwo międzynarodowe. I ku mojemu zdziwieniu, po zwycięstwie PiSu, Ci ludzie są nawet sporadycznie zapraszani do innych telewizji niz TRWAM…, co nie zdarzało się przez 8 lat rządów PO. nie czyni mnie to zwolennikiem PiS, ale bajdurzenie o terroryzowaniu opinii publicznej to są daleko posunięte urojenia. Nawet pro-pisowscy redaktorzy w większości są nieco mniej chamscy niż postalinowska ekipa, która dopiero co skończyła wychwalać Rosję w 2012, a zaczęła ja oskarżać o imperializm i inne bzdety. Jeśli juz to opinię publiczną się podburza przeciwko Rosji, ale wcale nie trzeba jej do tego bardzo zachęcać, nie mówiąc o „terroryzowaniu”.
Banderowcy się rozmarzyli. Rozwalili Ukrainę, zrobili z niej szambo i liczą na to, że ruscy za ich posprzątają i bardzo się przeliczą. Ruscy na pewno nie wejdą na Ukrainę, dadzą jej upaść samodzielnie, a gdyby rakiety ukraińskie naruszyły przestrzeń Rosji, to zostaną one zestrzelone, a ich wyrzutnie zniszczone przez lotnictwo lub rakiety rosyjskie.
Jak dla mnie ostatnimi dniami dymisją Greya został potwierdzony koniec dealu magnatów finansowych USA na Ukrainie. To, co się tam będzie działo nie obchodzi już ani Trumpa ani nikogo innego poza reporterami TV Republika, którzy wyciągają – a może raczej naciągają – wnioski na takie, jakie im wygodne.