Litewskich kierowców, którzy od kilku miesięcy cieszą się ze spadku cen paliw, w zbliżającym się 2009 roku czeka przykra niespodzianka. Rząd zwiększył akcyzę, która spowoduje, że cena popularnej benzyny A95 wzrośnie o co najmniej 44, oleju napędowego o 22, a gazu – 40 centów.
Przedstawiciele rządu argumentują, że akcyza na paliwa zostanie zwiększona, ponieważ obecnie w naszym kraju jest mniejsza niż jest zalecana przez Unię Europejską. Większa akcyza na benzynę oraz olej napędowy ma również uzupełnić dziurawy budżet państwowy o co najmniej 690 mln litów. Tymczasem niektórzy bardziej zapobiegliwi kierowcy nie czekając na wyższe ceny benzyny i już teraz tankują na zapas.
– Większa akcyza na paliwo uderzy przede wszystkim w przewoźników ładunków towarowych. Spółki, które trudnią się międzynarodowym oraz krajowym przewozem ładunków doświadczą kolejnego wstrząsu – powiedział „Kurierowi” Mindaugas Puidokas, dyrektor departamentu public relations Konfederacji Przemysłowców Litwy. Co prawda, zdaniem rozmówcy, nie tylko przewoźnicy odczują wzrost cen paliw, ale odczują to wszystkie bez wyjątku inne podmioty gospodarcze. Tymczasem, jeszcze latem tego roku, w kraju odbył się strajk przewoźników, którzy protestowali przeciwko rosnącym wówczas cenom oleju napędowego. Anatolijus Jakimovas, rzecznik prasowy Litewskiego Zrzeszenia Przewoźników Drogowych LINAVA wówczas rozmawiając z „Kurierem” stwierdził, że rząd „nie wykorzystuje wszelkich możliwych środków w celu zmniejszenia ceny oleju napędowego, która niepomiernie obciąża koszt usług transportowych”.
– Dla nas, sprzedawców, większa akcyza na paliwa przede wszystkim oznacza większe wydatki i mniejszą sprzedaż. Spodziewamy się, że kierowcy po nowym roku będą bardziej oszczędzać – mówił „Kurierowi” Mindaugas Paljanskas, prezes Stowarzyszenia Litewskich Spółek Detalicznej Sprzedaży Produktów Naftowych. Zdaniem rozmówcy, nie da się również wykluczyć, że większa akcyza na paliwa sprawi, że zmniejszy się sieć stacji paliwowych.
Tymczasem ropa na światowych rynkach nadal jest tania. Przedstawiciele krajów członkowskich wchodzących w skład OPEC – Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową podczas środowego spotkania uzgodnili zmniejszenie o 2,2 mln wydobywanych baryłek ropy dzienne, co stanowi około 3 proc. od obecnie wydobywanej na świecie ropy.
Również Rosja, której rozwój gospodarczy w ciągu ostatnich lat był napędzany przez rosnącą cenę ropy (latem tego roku cena ropy sięgała 147 dolarów amerykańskich za baryłkę, obecnie – 44) oraz gazu na światowych rynkach zaanonsowała zmniejszenie wydobycia ropy o 320 tys. baryłek ropy w ciągu doby. Kraje OPEC oraz Rosja mają nadzieję, że dzięki zmniejszeniu wydobycia ropy uda się ustabilizować rynek ropy.
Kurier Wileński/mb




























