Pięćdziesiąt portretów liderów OUN-UPA Romana Szuchewycza i Stepana Bandery podarowała szkołom w Iwano-Frankowsku (dawny Stanisławów) organizacja “Nowa Hałyczyna” (“Nowa Galicja”). Dziennikarze ukraińskiego portalu gazeta.ua sprawdzili co się z nimi dalej stało.
Akcja miała być odpowiedzią na wyrzucenie z podręczników historii Ukrainy rozdziałów „o walkach wyzwoleńczych na Ukrainie”. Nowy minister oświaty Dmytro Tabacznyk uważa, że promowanie Szuchewycza i Bandery powinno zostać zakazane, bo „znieważa Ukraińców”.
Liderem „Nowej Hałyczyny” jest Pawło Andrusiak, wnuk działającego na tym terenie dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii – Wasyla Andrusiaka ps. „Rizun” (pol. „rzeźnik”). Pseudonim nie był przypadkowy, Andrusiak był znany ze swojego okrucieństwa, m.in. wobec miejscowej polskiej ludności.
Dziennikarze portalu gazeta.ua odwiedzili jedną ze szkół w Iwano-Frankowsku, Gimnazjum Nr 2 przy ul. Szuchewyczów 35. Dwa tygodnie temu „Nasza Galicja” przywiozła tam portret Romana Szuchewycza.
Dyrektor szkoły Hennadij Kosar, który jest członkiem Partii Regionów, nie chce mówić na ten temat i odsyła do nauczycielki Lilii Filipowycz.
„Kiedy będziemy mieli klasę dla samorządu szkolnego, wtedy go tam powiesimy” – mówi 35-letnia nauczycielka pokazując portret Szuchewycza.
Z sąsiedniej klasy wychodzą uczniowie z nauczycielką historii, 29-letnią Chrystyną – relacjonuje portal gazeta.ua. „Zawieśmy go w sali konferencyjnej. Niech w międzyczasie tam będzie” – proponuje i woła piątoklasistów na pomoc.
Dziennikarz pyta dzieci, kto taki Roman Szuchewycz. „Nasz bohater, on bronił Ukrainy!” – wykrzykują.
Szesnastoletni Wasyl opowiada: „Kiedy moja babcia Maryna miała 18 lat, żołnierze armii radzieckiej prowadzili ją na rozstrzelanie za to, że jej pięcioro rodzonych braci było w UPA. Wszyscy oni zginęli na wojnie. Wówczas babcię od rozstrzelania uratował sąsiad. Był w szeregach armii czerwonej, ale wstawił się za nią”. „Super, że w szkole będzie wisiał portret głównego powstańca” – komentuje.
Podobnych wątpliwości nie ma dyrektor szkoły-przedszkola Nr 7, 64-letnia Maria Ilkiw. „Dziecko musi wiedzieć, kim byli jego przodkowie, już od przedszkola – mówi. – W naszej szkole już dawno są portrety i Stepana Bandery, i Jewhena Konowalca, i wielu innych bohaterów. Konstytucja Ukrainy mówi, że państwo ma sprzyjać rozwojowi świadomości historycznej. I nie ministrowi [Tabacznykowi] dyktować, jak mamy uczyć nasze dzieci”.
Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialnej za ludobójstwo na ludności polskiej, dokonywanego przez swoje zbrojne ramię – Ukraińską Powstańczą Armię, dowodzoną przez Romana Szuchewycza.
tr/Kresy.pl





























