W sobotę Turcy wspierani przez islamistyczne bojówki poinformowali o zajęciu jednego z pogranicznych miast, Ras al-Ajn. Bojówkarze ci zabili też Hewrin Chalaf, współprzewodniczącą kurdyjskiej partii Przyszłość Syrii.

Kolejny dzień trwa turecka operacja wojskowa w północnej Syrii. W sobotę agencja Reuters podała, że wspierani przez Turków syryjscy, islamscy rebelianci wkroczyli do pogranicznego miasta Ras al-Ajn, w rejonie którego toczyły się ciężkie walki. Nie było jednak jasne, jak dalekie były ich postępy. Turcy podali, że udało im się zająć centrum miasta. Z kolei broniące się Syryjskie Siły Demokratyczne, których trzon stanowią Kurdowie, zaprzeczali tym twierdzeniom i informowali o prowadzeniu kontrataków. Wiadomo jednak, że Turcy wraz z islamistycznymi bojówkami opanowali okoliczne miejscowości, m.in. Tell Halaf.

Kilkadziesiąt kilometrów na zachód, Turkom udało się wedrzeć na ponad 20 km w głąb terytorium kontrolowanego przez Kurdów, docierając do autostrady M4, łączącej Al-Kamiszli z Manbidż. Później wycofały się stamtąd, rzekomo pod naciskiem USA.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W tym rejonie, wspierani przez Turcję syryjscy rebelianci zabili dziewięciu cywili. Wśród zabitych jest współprzewodnicząca kurdyjskiej partii Przyszłość Syrii, 35-letnia Hewrin Chalaf (była sekretarzem generalnym tego ugrupowania). Według oficjalnego komunikatu strony kurdyjskiej, została ona wyciągnięta z samochodu przez islamistyczne bojówki współpracujące z Turkami i zamordowana „podczas egzekucji”. Zabito też jej kierowcę. Tureckie media pisały o „zneutralizowaniu”  kobiety. W sieci pojawiło się nagranie, które ma przedstawiać samochód, którym jechała Chalaf. Jest on podziurawiony od kul. Zamieszczono też inne nagrania, pokazujące egzekucje dokonywane na Kurdach przez islamistów z Narodowej Armii Syryjskiej. Część z nich została później potwierdzona. Kurdowie podają, że w wyniku działań zbrojnych blisko 200 tys. osób musiało opuścić swoje domy.

O zabiciu Chalaf oraz co najmniej ośmiu cywili informuje też Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Według tej organizacji, od początku tureckiej inwazji zginęło już 38 cywili. Turcja twierdzi z kolei, że zginęło 4 jej żołnierzy, a także 18 cywilów. Ci ostatni mieli być ofiarami kurdyjskich pocisków rakietowych, wystrzelonych z miast położonych w Syrii, przy granicy z Turcją.

Narodowa Armia Syryjska (wzgl. Syryjska Armia Narodowa) to islamistyczne bojówki, szkolone i finansowane przez Turcję, które wcześniej walczyły przeciwko syryjskim siłom rządowym.

W piątek ONZ poinformowała, że w związku z turecką ofensywą już 100 tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy w Syrii. Zaznaczono, że „większość przygarnęła w swych domach miejscowa ludność, ale coraz więcej uciekinierów tłoczy się w zbiorowych schronach przygotowanych w miastach Al-Hasaka i Tall Tamr, a wielu szuka schronienia w szkołach”.

Przypomnijmy, że w piątek Kurdowie z Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) poinformowali, że w wyniku ostrzału ze strony tureckiej armii, z więzienia w mieście Al-Kamiszli zbiegło pięciu bojowników-dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego. SDF apelują o zamknięcie przestrzeni powietrznej nad obszarem walk.

Jak informowaliśmy, w środę po południu po serii nalotów i ostrzałów artyleryjskich, tureckie siły zbrojne rozpoczęły operację lądową w północno-wschodniej Syrii w ramach ofensywy militarnej na teren tego sąsiedniego państwa, wymierzonej przede wszystkim przeciwko tamtejszym Kurdom. Celem operacji jest pozbycie się zagrożenia ze strony kurdyjskich Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG), które stanowią trzon wspieranych przez USA Syryjskich Sił Demokratycznych. Turcja uznaje YPG za część Partii Pracujących Kurdystanu, a zarazem za organizację terrorystyczną.

Tureckie samoloty przeprowadziły naloty na wiele celów w pasie o szerokości 30 km od granicy państwowej, czyli na przestrzeni na której Ankara chce ustanowić swoją okupację. Według strony tureckiej, granicę Syrii przekroczyły zarówno regularne oddziały armii tureckiej jak i bojówki tak zwanej „Syryjskiej Armii Narodowej” czyli luźnej koalicji arabskich ugrupowań antyrządowych z północnej Syrii, które oddały się pod protektorat Ankary. Wcześniej Amerykanie wycofali z rejonu północno-wschodniej Syrii swoich żołnierzy z jednostek specjalnych. Kurdowie twierdzą, że był to dla nich „cios w plecy”.

W czwartek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zagroził krajom europejskim, że jeśli uznają turecką operację wojskową przeciwko Kurdom w północnej Syrii za okupację, to wyśle do Europy 3,6 mln syryjskich uchodźców, przebywających obecnie na tureckim terytorium.

Reuters / twitter / rmf24.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz