Za naszą zachodnią granica doszło do gwałtownych starć policji i radykalnej lewicy. Ucierpiały dziesiątki funkcjonariuszy.
Zamieszki w Berlinie mają związek z planowanymi eksmisjami, które zaczęły się od wysiedlenia domu przy Rigaer Strasse 94. W budynku tym działał squat zamieszkany przez grupkę radykalnych lewicowców. Nowy właściciel chciał zaś stworzyć tam luksusowe mieszkania.
Do manifestacji przeciwko wysiedleniu dołączyły szybko setki lewicowych aktywistów. Całe zajście szybko przerodziło się zamieszki. Radykałowie demolowali okolice i palili samochody. Przeciwko policji użyli także butelek z benzyną. Lewicowcy zagrozili, że przemoc, zamieszki i zniszczenia nie ustaną, dopóki policja nie przestanie eksmitować ich z zajmowanych budynków. Na takie wyjście policja nie może się jednak zgodzić bowiem prawowici właściciele domagają się oczyszczenia należących do nich lokali.
123 policjantów zostało rannych. Zatrzymano prawie sto osób.
Niedługo w stolicy planowane są kolejne wysiedlenia.
Die Welt/KRESY.PL






























