1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. PolakNieTutejszy
    PolakNieTutejszy :

    Dawno temu słyszałem taki dowcip, suchar przedwojenny.
    W pociągu na trasie Kołomyja-Warszawa, gdzieś w okolicy Lwowa spotkali się w przedziale dwaj kupcy: Szymon z Warszawy i Jakub z Kołomyi.
    Szymon zagaił rozmowę:
    – Jak wam się tam żyje w tej Kołomyi?
    – A dobrze, żyjemy spokojnie i szczęśliwie.
    – A z czego się utrzymujecie?
    – Tak normalnie, handlujemy, pożyczamy pieniądze, prowadzimy karczmy, normalnie jak wszędzie.
    – A dużo was w Kołomyi?
    – Będzie 10 tys. naszych i tysiąc szabesgojów i nosiwodów. W sam raz.
    Po chwili Jakub z Kołomyi zapytał kurtuazyjnie:
    – A jak tam w Warszawie, słyszałem, że dużo tam naszych.
    – No tak, naszych będzie ze 100 tysięcy, a pozostałych jakieś 900 tysięcy.
    Jakub z Kołomyi popatrzył w okno, zamyślił się głęboko, ciężko westchnął i powiedział:
    – Wam w tej Warszawie, to całkiem się w głowach poprzewracało od luksusu! No i po co wam te 900 tysięcy szabesgojów i nosiwodów?