Ministerstwo Spraw Zagranicznych przeznaczyło w ubiegłym roku ponad 24 razy więcej środków na TV Biełsat Agnieszki Romaszewskiej niż na media polskie na Białorusi. Co więcej, MSZ zamierza nadal przeznaczać pieniądze polskiego podatnika na Biełsat, gdzie ostatnio wyemitowano dokument szkalujący Żołnierzy Wyklętych. Resort ignoruje zarazem wypowiedzi szefowej stacji atakujące lidera Polaków na Litwie.

Resort określił swoje stanowisko odnośnie do TV Biełsat Agnieszki Romaszewskiej w ramach odpowiedzi na interpelację posła Roberta Winnickiego (Kukiz’15, Ruch Narodowy). Odpowiedzi udzielił w imieniu ministerstwa poseł PiS, Jan Dziedziczak, który jest wiceszefem resortu:



„Działania MSZ na rzecz wsparcia społeczeństwa białoruskiego wynikają z realizacji Wieloletniego Programu Współpracy Rozwojowej i koncentrują się przede wszystkim na zwiększeniu dostępu społeczeństwa do obiektywnej informacji. Pomoc realizowana jest w formie programów i projektów, adresowanych do konkretnych grup beneficjentów”– można przeczytać na stronach sejmowych w odpowiedzi na interpelację. Winnicki pytał między innymi o to, jakie zapisy – w tym w Konstytucji RP – obligują państwo polskie do finansowania mediów przeznaczonych dla Białorusinów.

MSZ nie wyzbywa się jednocześnie dążeń do „demokratyzacji” państwa białoruskiego. Resort twierdzi, że odpowiada w ten sposób na potrzeby tamtejszego społeczeństwa:

„Celem TV Biełsat jest tworzenie i rozpowszechnianie audycji telewizyjnych dla odbiorców na terenie Białorusi, realizujących demokratyczne, społeczne i kulturalne potrzeby społeczeństwa białoruskiegooraz środowisk polonijnych i Polaków zamieszkałych za granicą, w szczególności na terenie Białorusi. Realizacja powyższego koncentruje się głównie na promowaniu wartości demokratycznych, dostarczaniu odbiorcom prawdziwej i wszechstronnej informacji o sytuacji na Białorusi, w Polsce, w Europie i na świecie, prezentowaniu polskich i europejskich osiągnięć w zakresie budowy państw demokratycznych i społeczeństwa obywatelskiego, wspieraniu współpracy międzynarodowej i polityki dobrego sąsiedztwa, a także współpracy kulturalnej”– można przeczytać w odpowiedzi na interpelację.

Jednocześnie resort deklaruje, że pieniądze polskiego podatnika nadal będą przeznaczane na tę skierowaną do obywateli białoruskich telewizję:

„W 2015 r. MSZ przekazało na wsparcie TV Biełsat kwotę 17 mln zł. W 2016 r. planowane jest utrzymanie wsparcia TV Biełsatna dotychczasowym poziomie”– odpowiada wiceminister Dziedziczak.

Zarazem ministerstwo przeznaczyło w 2015 roku 24 razy mniej środków finansowych na media polskie na Białorusi, niż otrzymuje od polskiego podatnika telewizja Biełsat, czyli 700 tys. złotych wobec wspomnianych 17 mln na telewizję Agnieszki Romaszewskiej:

„W latach 2014-2015 kompleksowy program wsparcia mediów polskich na Białorusi realizowała Fundacja Wolność i Demokracja w ramach projektu modułowego pn. „Polska Platforma Medialna na Białorusi”. Na realizację przedmiotowego projektu MSZ udzieliło wsparcia finansowego w łącznej kwocie 1,4 mln zł, z czego 700 tys. zł przeznaczono na dotację w roku 2015 r.– deklaruje Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

MSZ odmówił też komentowania wspomnianych przez Roberta Winnickiego wypowiedzi Agnieszki Romaszewskiej dotyczących lidera Polaków na Wileńszczyźnie, Waldemara Tomaszewskiego:

„Uprzejmie informuję, że MSZ RP nie uważa za niezbędne komentowanie wypowiedzi dziennikarzy, takiego typu, jakie przywołano w interpelacji Pana Posła”– głosi odpowiedź MSZ. Winnicki pytał w interpelacji:

„Jakie jest oficjalne stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych wobec poglądu dyrektor telewizji Biełsat Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, która w wywiadzie dla portalu Polityce.pl mówi, iż „ważne jest odsunięcie Tomaszewskiego [Waldemara – lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie]?oraz:

„Czy ministerstwo zamierza finansować z pieniędzy polskiego podatnika instytucję kierowaną przez osobę, która wzywa do pozbawienia wsparcia państwa polskiego posiadającego demokratyczną legitymację lidera Polaków na Wileńszczyźnie? Jeśli tak – jakie przesłanki przemawiają za dalszym utrzymywaniem przez polskiego podatnika tej instytucji?”, a także:

„Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza finansować z pieniędzy polskiego podatnika instytucję kierowaną przez Agnieszkę Romaszewską-Guzy, która w trakcie sprawowania swojej funkcji powiedziała w wywiadzie dla polskojęzycznego portalu na Litwie – ZW.lt, że „w zamian za pomoc nie należy niczego konkretnego wymagać”od wspieranej przez państwo polskie białoruskiej opozycji wobec władz w Mińsku?”.

Zarazem MSZ nie odniosło się w żaden sposób do pytania Winnickiego o to, czy polski podatnik finansował wyprodukowany przez Biełsat film „Siarioża”, w którym oskarża się Żołnierzy Wyklętych o dokonanie ludobójstwa na Białorusinach.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Telewizja Biełsat wyprodukowała film oskarżający Żołnierzy Wyklętych o ludobójstwo na Białorusinach

sejm.gov.pl / Kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. anka :

    Romaszewska-Guzy to haniebna skandalistka, która żeruje na znanym nazwisku rodziców. Jej prywatny kaprys czyli telewizja Biełsat wyłudza ogromne pieniądze od polskiego podatnika i wyrzuca je w błoto (bo nikt tego nie ogląda i niczemu to nie służy, panie Dziedziczak…), a zapewne sporo miłej kasiorki zostaje w stosownych kieszeniach, co nie?! Prostackie wypowiedzi tej kobiety o polskich politykach na Litwie pokazują, że jest ona jeszcze gorsza niż litewscy oprawcy, prześladujący wilniuków.

    • kojoto
      kojoto :

      Czyżby „Jej prywatny kaprys (…) Biełsat” naprawdę był prywatny? Czy nie jest to element skoordynowanej akcji mającej wprowadzać niepokoje społeczne na Białorusi? Przy okazji wykorzystując najbardziej antypolski element z tam istniejących. I czy aby na pewno „wyłudza (…) pieniądze od polskiego podatnika” przecież dostaje oficjalnie – wyborcy PO i PiS też najwyraźniej nie mają nic przeciwko temu. Jak to się mówi: Widziały gały co brały.

      • marcink :

        Przykre ale własnie na kresach, wydać antypolskość Polskich rządów. 1. Litwa wspieramy Żmudzinów zamiast mniejszość Polską, choć własnie ta mniejszość to największy „biznes” jaki mamy na Litwie. 2. Ukraina, zamiast wspierać Polaków i propolskich Ukraińców to, „wybraliśmy” banderowców czyli najbardziej antypolską grupę Ukraińców. 2. Białoruś robimy to samo, choć (ku mojemu zaskoczeniu) Łukaszenko przyjmując Waszczykowskiego, wydawał się dość propolski.