Gdyby Ukraina poprosiła nas o zestrzelenie rosyjskich rakiet i dronów nad swoim terytorium, byłoby to dla nas korzystne – ocenia wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski.
Wicepremier i szef MSZ został zapytany w poniedziałkowym wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” m.in. o pomysł wprowadzenia strefy zakazu lotów nad Ukrainą.
„Dyskutowaliśmy o tym pomyśle już rok temu, gdy Joe Biden był jeszcze prezydentem USA. Teoretycznie my, NATO i UE, bylibyśmy w stanie to zrobić, ale Polska nie może podjąć tej decyzji sama; może ją podjąć tylko wspólnie z sojusznikami. Ochrona naszej ludności – na przykład przed spadającymi odłamkami – byłaby oczywiście większa, gdybyśmy mogli zwalczać drony i inne obiekty latające poza naszym terytorium. Gdyby Ukraina poprosiła nas o zestrzelenie ich nad swoim terytorium, byłoby to dla nas korzystne. Jeśli pytasz mnie osobiście: powinniśmy to rozważyć” – oświadczył Sikorski.
Czytaj: Miedwiediew: strefa zakazu lotów nad Ukrainą oznaczałaby wojnę NATO z Rosją
Według francuskiego dziennika Le Monde, europejscy urzędnicy opowiadają się za wdrożeniem planu „Sky Shield”, który przewiduje zestrzeliwanie rosyjskich pocisków i bezzałogowców jeszcze nad terytorium Ukrainy. Ma to stanowić odpowiedź na rosnące zagrożenie, jakie stwarzają ataki rakietowe Moskwy, a także na ostatni incydent, kiedy rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną.
Gazeta podkreśla, że dotychczasowa strategia, zakładająca obronę wyłącznie nad własnym terytorium, staje się niewystarczająca. „Czekanie, aż rosyjskie rakiety przekroczą granice Europy, oddaje inicjatywę Moskwie” – zauważa Le Monde. W opinii autorów raportu konieczne jest podniesienie poziomu ochrony i działanie już nad Ukrainą, co jednocześnie osłoniłoby jej ludność cywilną.
faz.net / Kresy.pl
































