W głosowaniu Sejm przytłaczającą większością głosów przyjął uchwałę ws. ustanowienia 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Sejm chciał przyjąć uchwałę przez aklamację, jednak zostało to zablokowane przez posłów Nowoczesnej.

Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Sejm RP oddaje hołd “obywatelom II Rzeczypospolitej bestialsko pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów”. W głosowaniu za przyjęciem uchwały było 432 posłów. 10 posłów, 3 z PO (Janusz Cichoń, Marcin Swięckicki i Marian Zembala) oraz 7 z Nowoczesnej (m.in. Jerzy Meysztowicz, który zgłosił sprzeciw ws. przyjęcia uchwały przez aklamację, a także Krzysztof Mieszkowski i Adam Szłapka) wstrzymało się od głosu.

Przeczytaj: Sejm będzie głosował nad uchwałą wołyńską

W sprawozdaniu poseł PiS Michał Dworczyka informował, że komisje sejmowe wniosły o odrzucenie wszystkich zgłoszonych poprawek. Sejm zajął się m.in. poprawką wnoszącą o wykreślenia zdania, które odnosiło się do tzw. polskich akcji odwetowych. „Czy państwo w ustawie uchwalonej przez parlament Ukrainy, gloryfikującej bandytów z OUN UPA widzieli podobne zdanie?”– pytał poseł Wojciech Bakun z Kukiz’15.

Głos zabrał także były poseł PO Jacek Protasiewicz, pytając dlaczego propozycja wspólnej uchwały ze stroną ukraińską nie została podjęta, powołując się na „bardzo ważny gest” prezydenta Poroszenki, który złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar Wołynia. „Kiedy polityka historyczna zastępuj rzeczywistą, to efekty będą odwrotne”– powiedział dodając, że zatrzyma to proces dochodzenia do prawdy. Poprawka ta została odrzucona w głosowaniu.

Odniósł się do tego także poseł Adam Andruszkiewicz z Kukiz’15. Podkreślił, że inne kraje, takie jak USA czy Rosja, wplatają politykę historyczną do polityki bieżącej. „Sejm ma obowiązek mówić prawdę”– powiedział.

Posłowie PO i Nowoczesnej chcieli, by święto 11 lipca nosiło nazwę „Dzień Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej”. Jak argumentowała posłanka Elżbieta Borowska z Kukiz’15 argumentowała, że rozmywa to sprawę. Z kolei poseł Marcin Święcicki bronił tego pomysłu. „Czy wprowadzenie ludobójstwa do nazwy nie utrudni nam realizacji np. ekshumacji ofiar, czy ich upamiętnienia? Czy nie utrudnia nam to postawienia Ukrainie naszych postulatów ws. gloryfikacji UPA? To może utrudnić pojednanie polsko-ukraińskie”– mówił Święcicki. Propozycja PO i Nowoczesnej została jednak zdecydowanie odrzucona.

Posłowie Kukiz’15 i PSL zgłosili też poprawkę wykreślającą określenie „bratobójcze” ze zdania wzywającego do „ustalenia miejsc bratobójczych zbrodni i ich oznaczenia”.

„To zrównywanie kata z ofiarą”– mówił poseł Brynkus z Kukiz’15, dodając, że to uniemożliwia przyjęcie uchwały przez aklamację. Jego zdaniem nie można porównywać akcji odwetowych z mordami Ukraińców. „Poprzyjcie naszą poprawkę, jeśli chcecie być przyzwoici”– apelował do posłów. Z kolei poseł Zgorzelski z PSL mówił, że posłowie PO są przeciwko prawdzie historycznej. Poseł PiS Dariusz Piontkowski tłumaczył zaś, że użycie określenia „bratobójcze” będzie zrównywaniem ofiar z katami. „To jak wystąpienia bojówek komunistycznych we wrześniu 1939 roku”– powiedział. Poprawka zgłoszona przez PO została przez Sejm odrzucona, co duża część sali przyjęła oklaskami. „To jest wielki dzień”– mówił poseł Bakun, dziękując za wynik tego głoswania.

Poseł Robert Winnicki także wyraził radość z wycofania tego „fatalnego określenia”. Zwrócił jednak uwagę, że mordy na Polakach rozpoczęły się w 1939 roku, a zakończyły w 1947, wraz z Akcją Wisła, nie trwały w latach 1943-45, jak głosi tytuł uchwały. „Środowiska kresowe są wdzięczne, że po latach hańby, ludobójstwo zostało nazwane ludobójstwem”– powiedział Winnicki.

Duże kontrowersje wywołało krótkie wystąpienie Krzysztofa Mieszkowskiego z Nowoczesnej. „Czy chcemy doprowadzić do bałkanizacji stosunków polsko-ukraińskich? (…) Im większe słowa, tym mniejsze znaczenie tragedii. Odwołajmy się do tradycji Jerzego Giedroycia! Ta uchwała jest przejawem słabości, a nie siły”– mówił Mieszkowski, którego wystąpienie było przerywane krytycznymi okrzykami.

„Najważniejsze jest to, że mamy historyczny moment. Trzeba podziękować wszystkim, którzy się do tego przyczynili”– mówił poseł Dworczyk. Podkreślał też, że Polska wspiera Ukrainę aktywnie od czasów Majdanu, ale nie oznacza to zgody na gloryfikowanie zbrodniarzy. Przypomniał, że gloryfikowanie OUN-UPA staje się podstawą ukraińskiej polityki historycznej. Zaznaczył, że uchwała nie jest wymierzona w naród ukraińskich. „Polska nie stosuje odpowiedzialności zbiorowej”– zaznaczył. Wezwał też do przyjęcia uchwały przez aklamację. Okazało się to niemożliwe, gdyż w ostatniej chwili sprzeciw zgłosił poseł Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej.

KRESY.PL

forma płatności