Julia Tymoszenko pozostanie w areszcie. Jej adwokatom nie udało się złożyć wniosku o zwolnienie do Sądu Apelacyjnego Kijowa.
Posiedzenie odbyło się bez samej zainteresowanej i trwało niemal godzinę. Sąd Apelacyjny po krótkiej naradzie odmówił rozpatrywania skargi Julii Tymoszenko na jej aresztowanie. Decyzja została uzasadniona tym, że – zgodnie z ukraińskim prawem – nie leży to w kompetencji tej instytucji.
Zgromadzeni na sali deputowani Bloku Julii Tymoszenko skrytykowali tę decyzję krzycząc „hańba” i nazywając sędziów „przestępcami w togach”.
Adwokat byłej premier Jurij Suchow krótko podsumował obecną sytuację. „U nas nie ma sądownictwa. Jest za to sądowe bezprawie, w którym aresztowany człowiek nie może złożyć apelacji. To absurd” – podkreślił po wyjściu z sali posiedzeń.
Wcześniej wnioski o zwolnienie byłej premier 5-krotnie odrzucał pieczerski sąd, który prowadzi sprawę Julii Tymoszenko dotyczącą kontraktów gazowych z Rosją zawartych w 2009 roku, które -zdaniem prokuratury- były dla Ukrainy niekorzystne. Nie pomogły poręczenia intelektualistów, duchownych, artystów, a nawet osób bliskich do Partii Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza.
Julia Tymoszenko została aresztowana tydzień temu. Oficjalną przyczyną było lekceważenie sądu. Była premier wielokrotnie zapewniała, że nie ma zamiaru uciekać z kraju, a na posiedzenia sądu spóźniła się nieznacznie tylko dwukrotnie, stąd też większość obserwatorów uznała decyzję sędziego za motywowaną politycznie.
Skrytykowali ją przedstawiciele władz Polski, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Francji, Szwecji i innych państw, a także Unii Europejskiej.
IAR/Kresy.pl





























