W Londynie, w urzędzie koronera Windsoru odbyły się przesłuchania w sprawie śmierci niegdysiejszego wszechpotężnego rosyjskiego oligarchy – Borysa Bieriezowskiego.
Jak informowali zeznający policjanci ostatni telefon Bieriezowski odebrał na siedem godzin przed tym jak jego ciało odnaleziono na podłodzie w łazience jego rezydencji. Głównym świadkiem był jednak ochroniarz oligarchy, który pierwszy znalazł oficjalnego samobójcę, jak twierdził uprzednio wyważywszy drzwi do pomieszczenia. Ochorniarz powiedział, że feralnego dnia Bieriezowski leżał na plecach, wokół szyi miał obwiązany ulubiony jedwabny szalik. Druga oderwana część szalika przywiązana była do stelaża utrzymującego zasłonę od prysznica. U stóp denata znajdował się przewrócony kosz na blieliznę.
Według obecnych na sali córki, współpracowników i ochroniarzy Bieriezowskiego w okresie przed śmiercią był on w złej kondycji psychicznej i wspominał o samobójstwie.
Urząd koronera w Wielkiej Brytanii jako pierwszy ustala okoliczności śmierci denata. Jeśli stwierdzi, że Bieriezowski zginął z własnej ręki na tym sprawa się skończy. Jeśli pozostaną podejrzenia co do morderstwa skieruje sprawę do ponownego śledztwa.
W latach dziewięcdziesiątych Bieriezowski był czołowym oligarchą, jednym z najpotężniejszych ludzi w Rosji, także w polityce. Miał duży wpływ na Borysa Jelcyna, któremu porzez huraganowe wsparcie należących do Bieriezowskiego mediów zapewnił zwycięstwo nad kandydatem komuistów w wyborach w 1996 r. Po dojściu do władzy Władimira Putina stał się jego zaciętym przeciwnikiem, przebywał na emigracji w Wielkiej Brytanii.
ntv.ru/kresy.pl




























