Rosyjski myśliwiec Su-35 bez zapowiedzi wtargnął we wtorek wieczorem w estońską przestrzeń powietrzną w rejonie Półwyspu Juminda. Samolot nie miał planu lotu ani kontaktu radiowego. W odpowiedzi estońskie MSZ wezwało rosyjskiego dyplomatę, a na miejsce wysłano myśliwce NATO.
We wtorek wieczorem rosyjski myśliwiec Su-35 naruszył przestrzeń powietrzną Estonii w rejonie Półwyspu Juminda – poinformował estoński nadawca publiczny ERR. Jak podał Sztab Generalny Ministerstwa Obrony Estonii, incydent trwał krócej niż minutę, jednak samolot nie posiadał złożonego planu lotu, nie miał włączonego transpondera i nie utrzymywał dwustronnej łączności z estońską kontrolą ruchu lotniczego – przekazał portal ERR.
W odpowiedzi na naruszenie powietrznych granic państwa poderwano myśliwce F-16 portugalskich sił powietrznych, które pełnią rotacyjną służbę w ramach misji NATO w bazie Ämari. Maszyny przeprowadziły rozpoznanie w rejonie wtargnięcia.
Estońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało natychmiast. W środę, 14 maja, do siedziby resortu wezwano chargé d’affaires rosyjskiej ambasady, któremu wręczono oficjalną notę protestacyjną.
Było to pierwsze w tym roku odnotowane naruszenie estońskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski samolot wojskowy. Naruszenia tego typu są szczególnie wrażliwą kwestią w kontekście bezpieczeństwa państw bałtyckich, które są członkami NATO i graniczą z Rosją.
Estońskie władze podkreślają, że podobne incydenty stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa lotniczego i międzynarodowej stabilności. Oczekują także dalszego wsparcia sojuszników w ramach wspólnej polityki odstraszania i reagowania na prowokacje w regionie.
W kwietniu informowaliśmy o tym, że rosyjski śmigłowiec wojskowy Floty Bałtyckiej naruszył przestrzeń powietrzną nad polskimi wodami terytorialnymi. Do zdarzenia doszło w piątek. “Lot śmigłowca był obserwowany przez wojskowe systemy radiolokacyjne SZ RP oraz przez systemy cywilne PAŻP” – podkreśla DORSZ.
“Siły i środki dyżurne obrony powietrznej pozostawały w ciągłej gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej. Charakter incydentu wskazuje na to, że Rosja testuje gotowość naszych systemów obrony powietrznej” – czytamy.
Przypomnijmy, że w lutym rosyjski samolot wojskowy naruszył przestrzeń powietrzną nad wodami terytorialnymi RP. Szef MSWiA Tomasz Siemoniak wyraził wówczas opinię, że sytuacja nie była efektem błędu pilota.
Kresy.pl/ERR





























