Unia Europejska próbowała w Wilnie podzielić kontynent. Takie oskarżenia pod adresem uczestników szczytu Partnerstwa Wschodniego padły w pierwszym programie rosyjskiej telewizji państwowej.

Inną opinię na temat wydarzeń w Wilnie i na Ukrainie mają eksperci mediów niezależnych. Cytowany przez rozgłośnię Echo Moskwy politolog Gleb Pawłowski twierdzi, że za prowokacjami na Ukrainie stoją ludzie związani z obecną władzą. W jego opinii, chodzi o skompromitowanie gabinetu Mykoły Azarowa i wyeliminowanie premiera z polityki.
Tymczasem publicysta programu pierwszego rosyjskiej telewizji państwowej Dmitrij Kisieliow oskarżył Unię Europejską o zmowę przeciwko Rosji i Ukrainie. “W Wilnie na szczycie Partnerstwa Wschodniego rozegrały się dramatyczne wydarzenia. Unia Europejska przy wsparciu USA robiła wszystko, żeby podzielić kontynent” – stwierdził rosyjski dziennikarz. “Dzisiejszy cel to pozbawić Rosję sojuszników, przede wszystkim oderwać Ukrainę” – dodał publicysta.
Odmienne zdanie mają dziennikarze i eksperci telewizji internetowej “Deszcz”, którzy przekonują, że za prowokacjami w Kijowie stoi Rosja.
IAR/KRESY.PL
forma płatności