Szef Sztabu Generalnego Obrony Rumunii, generał Gheorghiță Vlad, ostrzegł przed licznymi zagrożeniami ze strony Federacji Rosyjskiej. Wskazał m.in. na dryfujące miny morskie, zakłócanie sygnału GPS oraz zagrożenia dla infrastruktury podwodnej.

Generał Gheorghiță Vlad, szef Sztabu Generalnego Obrony Rumunii, podczas piątkowej rozmowy z Defense Romania przedstawił aktualną ocenę zagrożeń dla swojego kraju ze strony Rosji. Zwrócił uwagę na rosnącą liczbę incydentów w rejonie Morza Czarnego, w tym na pojawianie się rosyjskich min morskich oraz zakłócanie sygnału GPS.

„Od początku pełnoskalowej wojny Rosji na Ukrainie odkryto 122 rosyjskie miny morskie” – poinformował generał. Podkreślił również, że Rumunia regularnie rejestruje przypadki spoofingu sygnału GPS, które mają miejsce niemal co tydzień.

W jego ocenie, lista zagrożeń obejmuje również potencjalne ataki na infrastrukturę podwodną. „Wszystkie te czynniki tworzą nieustanną atmosferę napięcia” – zaznaczył generał Vlad – „wskazującą na to, że wiele zagrożeń, tworzonych głównie przez Federację Rosyjską, nadal istnieje”.

Odpowiadając na pytanie dotyczące możliwego wycofania wojsk amerykańskich z Rumunii, generał odpowiedział stanowczo: „Tak, jesteśmy gotowi”. Dodał jednak, że „na ten moment nie ma konkretnych przesłanek, by taki scenariusz miał się ziścić”.

„Nasza granica z Ukrainą jest bardzo duża, to największa granica – 800 kilometrów. Zagrożenie istnieje i nie możemy jej całkowicie zabezpieczyć. Żadne państwo na świecie nie jest w stanie tego zrobić wyłącznie przy użyciu posiadanych systemów obrony powietrznej” – stwierdził Vlad.

W styczniu na naszym portalu informujemy, że polscy rybacy skarżyli się na awarie sygnału GPS na Bałtyku i w północnej Polsce, co uniemożliwia im wybór właściwego kursu. “Kompasy satelitarne, nawet radar: nic nie działa” – powiedział jeden z żeglarzy korespondentowi stacji radiowej.

Jak podano w publikacji, problemy z GPS zauważono w Finlandii, na północy Polski i na wodach Bałtyku. Nawigacja na ich statkach nie działa, dlatego żeglarze często muszą korzystać ze zwykłego kompasu, aby dotrzeć do portu.

“Są takie zakłócenia, że u nas na ekranach wszystko niknie. Kompasy satelitarne, nawet radar: nic nie działa. Coraz częściej musimy wracać do tradycyjnych metod nawigacji. Najważniejszy jest tradycyjny kompas i nim musimy się posiłkować, jak Magellan – powiedział rybak z Helu.

Kresy.pl/Defense Romania

Tagi: ,
forma płatności