Rosja i Chiny zapowiadają, że nie poprą wysłania do Syrii wspólnych sił pokojowych Ligi Arabskiej i ONZ. Wczoraj z takim apelem zwróciły się państwa Ligi, władze w Damaszku odrzuciły go. Inicjatywę poparła za to Unia Europejska.
Moskwa i Pekin już wcześniej zablokowały rezolucję ONZ wzywającą prezydenta Syrii Baszara al-Asada do ustąpienia. Teraz solidarnie sprzeciwiły się interwencji militarnej.
Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow powiedział, że jego kraj przygląda się propozycji Ligi Arabskiej, ale oczekuje na więcej szczegółów. Jego zdaniem, zanim taka misja się rozpocznie, sytuacja w Syrii powinna się uspokoić. Według Ławrowa, presja świata powinna skupiać się nie tylko na rządzących w Syrii, ale też na tamtejszej opozycji. Chodzi o to, by najpierw doszło do rozejmu, jednak problem w tym, że siły opozycyjne nikomu nie podlegają i w związku z tym nie można ich do tego wezwać.
Również Chiny nie dały jasnego sygnału poparcia. Zdaniem Pekinu, najpierw należy zmniejszyć napięcie w Syrii, a następnie doprowadzić do postępu dialogu politycznego i utrzymania pokoju na Bilskim Wschodzie. Rzecznik chińskiego MSZ Liu Weimin stwierdził, że inne rozwiązanie “skomplikuje sprawę”.
Unia Europejska popiera inicjatywę Liga Arabska i wezwała członków Rady Bezpieczeństwa ONZ do zachowania się odpowiedzialnie w tej sprawie. Uwagi do propozycji Ligi Arabskiej ma Wielka Brytania, choć co do zasady ją popiera. Szef brytyjskiej dyplomacji William Hague uważa, że wszelkie siły pokojowe w Syrii nie powinny pochodzić z krajów Zachodu.
Starcia między władzami a opozycją trwają prawie od roku. Do tej pory zginęło w nich co najmniej 5 tysięcy cywilów. Obecnie głównym ogniskiem walk jest miasto Homs – główny ośrodek opozycji. Dziś miasto ponownie zbombardowały i ostrzelały syryjskie siły wojskowe.
IAR/KRESY.PL




























