Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, rozpatrzono już pozytywnie 70 wniosków złożonych przez lekarzy ze Wschodu, głównie z Ukrainy, a około 400 wniosków czeka wciąż na rozpatrzenie – podało RMF FM, powołując się na ministerstwo zdrowia.

Jak podało we wtorek radio RMF FM, obecnie kilkuset ukraińskich lekarzy ubiega się o potwierdzenie swoich uprawnień w Polsce. Chodzi o tryb w ramach uproszczonej procedury, którą wprowadzono w związku z pandemią Covid-19. Przepisy te cały czas obowiązują.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

0 PLN    (0%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że od końca lutego, czyli od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, rozpatrzono już pozytywnie 70 wniosków złożonych przez lekarzy ze Wschodu. W większości są to osoby z Ukrainy. Około 400 wniosków czeka wciąż na rozpatrzenie.

 

Zaznaczono, że procedura nie trwa długo. Jeśli nie ma żadnych przeszkód formalnych, a przedstawione dokumenty nie budzą żadnych zastrzeżeń oraz nie ma również żadnych merytorycznych uwag, co do procesu kształcenia lekarza, wydanie decyzji przez ministerstwo zdrowia trwa do dwóch tygodni. Izby lekarskie potwierdzają ten fakt wpisując na listę lekarzy uprawnienia nadane przez ministerstwo.

W 2021 roku z uproszczonej procedury skorzystało 1450 lekarzy i 600 pielęgniarek. To głównie obywatele Ukrainy, a także Białorusi.

Przeczytaj: „DGP”: rząd próbuje stłumić bunt lekarzy blokujących przyjmowanie medyków m.in. z Ukrainy

Zobacz: Rekordowa liczba lekarzy chce wyjechać do pracy za granicę

Czytaj także: „DGP”: izby lekarskie wstrzymują wydawanie zgód dla lekarzy ze Wschodu, rząd liczył na przyjazd setek medyków

Jak pisaliśmy, przyjęta w październiku 2020 roku przez Sejm tzw. ustawa covidowa ułatwia zatrudnianie w Polsce lekarzy spoza Unii Europejskiej, przede wszystkim z Ukrainy, a także Białorusi czy Rosji. Dzięki niej, mogą być dopuszczani do wykonywania zawodu bez pełnej nostryfikacji dyplomów i na podstawie oświadczenia o wystarczającej znajomości języka polskiego. Nowe zapisy krytycznie oceniło środowisko lekarzy, m.in. Naczelna Izba Lekarska, podczas gdy proimigracyjne agencje zatrudnienia uważają, że ułatwienia są za małe.

W kwietniu 2021 r. prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) prof. Andrzej Matyja poruszył temat ściągania personelu medycznego z zagranicy, głównie z Ukrainy, na co wyraźnie ukierunkowały się obecne władze. W jego ocenie, medycy spoza Unii Europejskiej nie zastąpią szybko polskiej kadry.

Czytaj także: Polscy lekarze zaniepokojeni możliwością zatrudniania imigrantów bez sprawdzania kwalifikacji

Wcześniej zwracaliśmy uwagę, że agencje zatrudnienia twierdzą, iż mogą ściągnąć do Polski tysiące medyków ze Wschodu, w tym specjalistów, m.in. z Ukrainy, jeśli zgodnie z ich oczekiwaniami znikną bariery utrudniające ich zatrudnianie. Nadzieje wiązali właśnie z projektem tzw. ustawy covidowej. To pokazuje, że pandemia koronawirusa staje się pretekstem do intensyfikacji migracji ze Wschodu, szczególnie z krajów poradzieckich oraz Azji Wschodniej.

Pod koniec 2020 roku ukraińskie media podawały, że po ułatwieniu zatrudniania medyków ze Wschodu przez rząd PiS polskie agencje zatrudnienia rozpoczęły „polowanie” na ukraińskich lekarzy i pielęgniarki oferując im zarobki co najmniej 10 razy wyższe niż na Ukrainie. Portal Obozrevatel twierdził wręcz, że Ukrainie grozi ogołocenie z personelu medycznego.

Rząd PiS prowadzący jedną z najbardziej liberalnych polityk imigracyjnych w Europie od lat planuje rozciągnięcie jej także na sektor medyczny. W czerwcu 2020 roku pisaliśmy o doniesieniach medialnych na temat planów rządu.

rmf24.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz