Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że Rosja zamierza wykorzystać terytorium Białorusi oraz okupowane obszary Ukrainy do budowy czterech naziemnych stacji kontroli dronów dalekiego zasięgu.
Obecnie rosyjskie drony wystrzeliwane są głównie z kraju. Trasa z rejonu Moskwy w kierunku Kijowa wynosi około 1500 km, co daje ukraińskiej obronie więcej czasu na reakcję. Po rozmieszczeniu stacji na Białorusi dystans ten skróciłby się znacząco – z Mińska do Kijowa jest zaledwie około 440 km.
„Mamy jasne informacje, że Rosja planuje dalsze rozmieszczenie stacji naziemnych do sterowania dronami dalekiego zasięgu zarówno na tymczasowo okupowanym terytorium Ukrainy, jak i czterech stacji na terytorium Białorusi. Zareagujemy odpowiednio” – napisał Zełenski w mediach społecznościowych.
We wpisie prezydent Ukrainy dodał również, że „Rosjanie nadal dostarczają informacje wywiadowcze rządowi irańskiemu. Rosja korzysta z własnych możliwości wywiadu radiowego i elektronicznego, a także z danych dotyczących interakcji z partnerami z Bliskiego Wschodu”.
W ocenie władz ukraińskich realizacja rosyjskiego planu związanego z dronami stanowiłaby zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, lecz także dla Polski. Wystrzelone pociski mogłyby przypadkowo lub celowo naruszyć polską przestrzeń powietrzną.
Warto dodać, że na Białorusi już znajdują się stacje bazowe sterujące dronami, które montowane są na masztach telefonii komórkowej. W lutym ukraińskie wojsko zniszczyło sieć łączności Mesh na pograniczu z Białorusią, co ograniczyło możliwości koordynowania dronów Shahed na północną Ukrainę. System umożliwiał automatyczne przekazywanie sygnału pomiędzy maszynami i zachowanie kontroli nad całym rojem także w warunkach silnego przeciwdziałania radioelektronicznego.
Od początku pełnoskalowej inwazji rząd Alaksandra Łukaszenki wspiera Rosję, udostępniając swoje terytorium jako zaplecze logistyczne. Przez Białoruś przerzucano żołnierzy i sprzęt wojskowy. Obie strony współpracowały również przy ćwiczeniach „Zapad-2025”, a na terytorium białoruskim rozmieszczono rosyjskie pociski balistyczne średniego zasięgu „Oresznik”.
System rozmieszczono na Białorusi w grudniu 2025 roku na wniosek prezydenta tego kraju. Rosyjskie media wskazują, że decyzja o ewentualnym użyciu tej broni ma być podejmowana wspólnie przez Alaksandra Łukaszenkę i prezydenta Rosji Władimira Putina. Według ustaleń analityków i agencji Reuters systemy zostały rozmieszczone w rejonie Krzyczewa, około 300 km na wschód od Mińska.
„Oriesznik” jest rosyjskim pociskiem hipersonicznym, czyli poruszającym się z prędkością przekraczającą pięciokrotnie prędkość dźwięku. Według dostępnych informacji konstrukcja rakiety może bazować na rozwiązaniach wykorzystanych w pociskach RS-26 Rubież lub RS-24 Jars.
Broń ta może przenosić ładunki nuklearne i należy do kategorii pocisków balistycznych średniego zasięgu. Szacowany zasięg systemu wynosi około 5000 km, co oznacza możliwość rażenia celów w znacznej części Europy. Rosja po raz pierwszy użyła rakiety „Oriesznik” pod koniec listopada 2024 roku, kiedy pocisk został skierowany przeciwko miastu Dniepr na Ukrainie.
Kolejna próba użycia tej broni nastąpiła 6 lutego zeszłego roku, kiedy pocisk wystrzelony prawdopodobnie w kierunku Kijowa eksplodował tuż po starcie i nie opuścił terytorium Rosji. Następne bojowe użycie systemu miało miejsce 8 stycznia, kiedy rakieta została wykorzystana do ataku na obwód lwowski na Ukrainie. W marcu Wołodymyr Zełenski ocenił, że rosyjski system rakietowy „Oriesznik” powinien stanowić uzasadniony cel dla NATO.
Kresy.pl/Telegram




























