Wiadomości Telewizji Polskiej pokazały zakryte w 2015 roku przez Ukraińców posągi lwów na Cmentarzu Orląt we Lwowie jako przykład ochrony dzieł sztuki przed zniszczeniami wojennymi.

Wiadomości TVP pokazały w czwartek materiał ze Lwowa pod tytułem „Ratowanie ukraińskiego dziedzictwa” autorstwa Agnieszki Jędrzejczak. Reporterka stwierdziła w nim, że we Lwowie nie ma działań wojennych, ale „to co rzuca się w oczy, to owinięte niepalnymi materiałami figury i rzeźby” oraz „obstawione rusztowaniami i zabezpieczone blachą kościoły i zabytkowe budynki”. Chodzi o środki ochrony zabytków i dzieł sztuki przed uszkodzeniem w razie rosyjskiego ataku.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

470 PLN    (2.13%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W materiale można rozpoznać zabezpieczoną w ten sposób katedrę łacińską i fontanny na lwowskim Rynku, katedrę św. Jura we Lwowie oraz obłożony workami z piaskiem (jedynie u podstawy) pomnik Adama Mickiewicza w Stanisławowie (Iwano-Frankiwsku).

„Równolegle z działaniami wojennymi trwa wyścig z czasem, aby ocalić historię zapisaną w zabytkach i dziełach sztuki” – słyszymy z ust Agnieszki Jędrzejczak. W tym czasie na ekranie widać zamaskowane płytami paździerzowymi i plandeką dwa posągi lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa (tzw. Cmentarzu Orląt), znajdujące się w tym stanie od 2015 roku.

Zakrycie posągów nie ma nic wspólnego z działaniami wojennymi; była to forma sprzeciwu Ukraińców wobec powrotu lwów na Cmentarz, co ich zdaniem przebiegło niezgodnie z prawem. Materiał sugeruje jednak, że opakowanie rzeźb jest ochroną przed rosyjskimi rakietami.

W materiale wypowiada się m.in. Marcin Zarzecki, prezes Polskiej Fundacji Narodowej, która wysyła na Ukrainę materiały przeciwpożarowe. Jak słyszymy z jego ust, rosyjskie bombardowania „prowadzą do niszczenia ważnych zabytków nie tylko dziedzictwa narodowego, kulturowego Ukrainy, ale zabytków mających wymiar globalny, powszechny”.

Warto zauważyć, że w materiale wypowiada się także mer Stanisławowa Rusłan Marcinkiw z neobanderowskiej Swobody, znany z czczenia zbrodniarzy z OUN-UPA oraz SS Galizien.

W materiale przemilczano, że chodzi o ratowanie polskiego dziedzictwa narodowego.

Przypomnijmy, że kamienne posągi lwów wróciły na Cmentarz Obrońców Lwowa w grudniu 2015 roku za cichą zgodą władz miasta. Strona polska sfinansowała powstanie kopii figur, które stanęły w miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się oryginały posągów. Jednak pod naciskiem ukraińskich środowisk nacjonalistycznych uważających, że powrót posągów odbył się nielegalnie, lwy zostały schowane w pudłach z płyt paździerzowych.

W październiku 2018 roku Lwowska Rada Obwodowa w przyjętym dokumencie zażądała usunięcia posągów lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich. Ukraińscy deputowani uznali je za „symbol polskiej okupacji Lwowa” i twierdzili, że ustawiono je niezgodnie z prawem. Z kolei polskie MSZ uznało, że usunięcie lwów byłoby nielegalne. Za pozostawieniem posągów opowiedziała się również lwowska komórka skrajnie nacjonalistycznego Korpusu Narodowego.

Kilkukrotnie dochodziło do rozbicia paździerzowych płyt, którymi obudowano posągi. Działo się tak w razie wystąpienia wyjątkowo silnych wichur, względnie pudła rozbijali ludzie. W 2018 roku ukraiński sąd ukarał grzywną Polaka, który rozbił te konstrukcje. Administracja Cmentarza Łyczakowskiego odnawia rozbite konstrukcje. Po tym, jak w 2019 roku wichura rozbiła jedno z pudeł, Ukraińcy owinęli odsłonięty posąg plandeką i tak pozostaje on do tej pory.

CZYTAJ TAKŻE: TVP zauważyła zakrycie lwów na Cmentarzu Orląt przez Ukraińców

Kresy.pl / wiadomosci.tvp.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz