Pentagon wyraził zgodę na dostawę Ukrainie rakiet dalekiego zasięgu Tomahawk, uznając, że przekazanie pocisków nie wpłynie negatywnie na posiadane zapasy. Ostateczna decyzja należy jednak do prezydenta Donalda Trumpa.

Przekazanie Ukrainie broni dalekiego zasięgu umożliwiłoby atakowanie celów w głąb Rosji, co było tematem ostatniej rozmowy Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem. Według mediów amerykańskie i europejskie źródła są już zaznajomione ze sprawą. Informatorzy wskazywali na amerykańskie obawy dotyczące rozmieszczenia pocisków na Ukrainie oraz szkolenia z obsługi tego systemu.

Nie wiadomo, jaką decyzję ostatecznie podejmie Donald Trump. Wcześniej amerykański prezydent odmówił natychmiastowego przekazania Ukrainie rakiet Tomahawk, opowiadając się za rozwiązaniem dyplomatycznym i nie dał Ukraińcom żadnych zobowiązań w sprawie dostarczania uzbrojenia.

Jak pisaliśmy już wcześniej, 17 października w Białym Domu odbyło się spotkanie prezydenta Trumpa z Zełenskim. Głównymi tematami rozmów były dostawy uzbrojenia dla Ukrainy oraz możliwość zakończenia wojny rozpoczętej przez Rosję. Trump oświadczył później, że USA potrzebują rakiet Tomahawk na własne potrzeby i że przekazanie ich Ukrainie byłoby trudne. Zełenski zaproponował, by w zamian Ukraina sprzedała Amerykanom swoje drony.

Strona rosyjska przestrzegła przed konsekwencjami przekazania broni dalekiego zasięgu. „Temat Tomahawków jest niezwykle niepokojący. Teraz jesteśmy w bardzo dramatycznym momencie w związku z eskalującym ze wszystkich stron napięciem” — powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

23 października prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że ewentualne pozyskanie i użycie amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk przez siły na Ukrainie spotka się z „bardzo poważną, jeśli nie miażdżącą” odpowiedzią ze strony Federacji Rosyjskiej. Przy okazji wypowiedzi Putin zadeklarował chęć kontynuowania rozmów z rządem Stanów Zjednoczonych, mimo że prezydent  Trump odłożył planowane spotkanie przywódców.

Kijów akcentuje wojskowy charakter ewentualnego użycia pocisków. „Widzimy i słyszymy, że Rosja obawia się, że Stany Zjednoczone mogą zapewnić nam Tomahawki. To sygnał, że taka presja może być efektywna na drodze do osiągnięcia pokoju” — powiedział Wołodymyr Zełenski. W osobnym oświadczeniu zaznaczył, że pociski byłyby wykorzystywane „jedynie do ataków na cele wojskowe, a nie cywilne” — dodał prezydent.

W przypadku niepowodzenia negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi, prezydent Ukrainy uznał, że niektóre kraje europejskie również posiadają broń dalekiego zasięgu, w tym pociski manewrujące Tomahawk. Jego państwo rozpoczęło już rozmowy z tymi krajami na temat nabycia tego rodzaju pocisków, jak w swoim przemówieniu na ostatnim posiedzeniu Rady Europejskiej, która zatwierdzała kolejny pakiet antyrosyjskich sankcji. Zełenski nie skonkretyzował jednak z kim Kijów prowadzi rozmowy w tej sprawie.

Tomahawk to poddźwiękowy pocisk manewrujący odpalany z wyrzutni pionowych okrętów nawodnych oraz z okrętów podwodnych, przeznaczony do precyzyjnych uderzeń na cele lądowe. Zasięg pocisku wynosi do 2,5 tys. km. Pocisk leci na bardzo małej wysokości z wykorzystaniem, przenosi ok. 450 kg głowicę (burzącą lub penetrującą) i cechuje się wysoką celnością, co pozwala razić cele wojskowe daleko w głębi terytorium Federacji Rosyjskiej. Wariant Block Va (Maritime Strike Tomahawk) dodaje zdolność zwalczania celów ruchomych.

Kresy.pl/Yahoo

Tagi: , , , ,
forma płatności