Fabryka należąca do polskiego przedsiębiorcy Piotra Płoskiego w Kijowie została poważnie uszkodzona w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego i dronowego. Biznesmen, prowadzący działalność w stolicy Ukrainy od 2012 r., podkreślił, że obecnie w Kijowie nie ma bezpiecznych miejsc.
Podczas rozmowy z reporterem Polsat News, Piotr Płoski powiedział, że do ataku doszło 21 lipca. Wskazał, że budynek fabryki został niemal całkowicie zniszczony, brakuje zewnętrznych ścian, a wszelkie urządzenia i linie produkcyjne uległy poważnemu uszkodzeniu. Jak relacjonował, po nocnym nalocie pojawił się na miejscu o godz. 5:30 rano, gdy fabryka wciąż płonęła. Przedsiębiorca słyszał wybuch, który spowodował ostatni z dronów.
„Produkujemy tu rolety okienne, tu było bardzo kolorowo. Mieliśmy wiele różnych odcieni. Teraz jest 40 odcieni szarobrązowego” – stwierdził Piotr Płoski, oprowadzając dziennikarza po zniszczonym obiekcie. Dodał, że dwa tygodnie wcześniej w fabryce trwała normalna produkcja.
W wyniku ataku ucierpiał również pobliski hotel pracowniczy, gdzie kilka osób doznało obrażeń. Piotr Płoski wskazał, że nie zdecydował się na wyjazd z Ukrainy po rozpoczęciu w 2022 r. pełnoskalowej agresji Rosji.
„W Kijowie nie ma bezpiecznych miejsc. Ataki mogą nadejść z każdej strony. Mieszkam pięć kilometrów od tego zakładu. Dwa razy w tygodniu coś nad nami lata. Ja już reaguję jak pies Pawłowa na dźwięk Szaheda” – mówił w rozmowie z Polsat News. Wyjaśnił, że warkot silników dronów jest słyszalny niemal nieprzerwanie, po czym następuje seria wystrzałów obrony przeciwlotniczej. „To jest straszliwy festiwal. Nie da się tak żyć, aby codziennie schodzić do schronów. Ludzie pracują, wychowują dzieci, jak funkcjonować będąc w schronach? Kładziemy się do swoich łóżek z nadzieją, że nic nas nie trafi” – podsumował.
Do podobnego incydentu doszło w nocy z 15 na 16 lipca, kiedy fabryka Barlinka w Winnicy, również należąca do polskiej firmy, została zaatakowana przez rosyjskie drony. Według prezesa spółki Wojciecha Michałowskiego, w wyniku ataku nikt nie zginął, jednak dwie osoby zostały ranne. Produkcja w zakładzie nie zostanie wznowiona wcześniej niż za 6 miesięcy, a straty są nadal szacowane.
Kresy.pl
































