Słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że Polska byłaby zainteresowana rozmieszczeniem u siebie amerykańskiej broni atomowej, wywołały zaniepokojenie na Kremlu.

Jak podawaliśmy w niedzielę, Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla niemieckiej gazety Welt am Sonntag poruszył wątek broni atomowej. „Gdyby Amerykanie poprosili nas o przechowanie amerykańskiej broni jądrowej w Polsce, bylibyśmy na to otwarci. Znacząco wzmocniłoby to odstraszanie Moskwy. Na ten moment ta kwestia nie pojawia się, ale wkrótce może się to zmienić. Inicjatywa musiałaby wyjść od Amerykanów. Zasadniczo jednak sensowne jest rozszerzenie współużytkowania broni jądrowej na wschodnią flankę” – powiedział Jarosław Kaczyński. Słowa te wywołały zaniepokojenie Kremla.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

0 PLN    (0%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Agencja TASS podała w poniedziałek, że zdaniem rzecznika rosyjskiego prezydenta Dmitrija Pieskowa działania proponowane przez Jarosława Kaczyńskiego „mogą doprowadzić do dalszego wzrostu napięcia na kontynencie”.

Pieskow powiedział także dziennikarzom, że linia polskich władz w ostatnich latach jako całość „wywołuje głębokie zaniepokojenie”.

Rzecznik Kremla nazwał linię Warszawy „niezwykle wojenną, antyrosyjską”.

Przypomnijmy, że w wywiadzie dla Welt am Sonntag Jarosław Kaczyński także przekonywał, że Polska przyjęłaby z zadowoleniem, gdyby Amerykanie zwiększyli swoją obecność w Europie z obecnych 100 tysięcy żołnierzy do 150 tysięcy. Jego zdaniem 75 tys. żołnierzy USA powinno stacjonować na wschodniej flance, czyli na granicy z Rosją; 50 tys. żołnierzy w krajach bałtyckich i w Polsce.

CZYTAJ TAKŻE: Rzecznik Kremla: Użyjemy broni jądrowej tylko w jednym przypadku

Kresy.pl / tass.ru

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz