Piotr Woyciechowski poinformował o prawomocnym skazaniu byłego wiceszefa Agencji Wywiadu Pawła Woźniaka na karę więzienia i o odbywaniu jej od kwietnia 2024 r. W przytoczonych materiałach opisano przebieg sprawy od zatrzymania w 2020 r., przez wyrok z grudnia 2022 r., po oddalenie kasacji w styczniu 2025 r. Pojawiły się także pytania dotyczące nadzoru nad AW oraz dawne tezy o „krecie” w agencji.
W środę Piotr Woyciechowski, publicysta i ekspert ds. służb specjalnych, poinformował o prawomocnym wyroku wobec byłego zastępcy szefa Agencji Wywiadu. „Pułkownik Paweł Woźniak – wieloletni funkcjonariusz polskich służb specjalnych i były zastępca Szefa Agencji Wywiadu – gen. Macieja Huni został prawomocnie skazany za przestępstwo pedofilii na karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Od kwietnia 2024 odbywa karę w zakładzie karnym” — przekazał Piotr Woyciechowski.
📢Breaking News📢
płk. Paweł Woźniak – wieloletni funkcjonariusz polskich służb specjalnych i były zastępca Szefa AW – gen. Macieja Huni został prawomocnie skazany za przestępstwo pedofilii na karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Od kwietnia 2024 odbywa karę w zakładzie… pic.twitter.com/4MbRmYACPE
— Piotr Woyciechowski 🇵🇱 (@PiotrW1966) September 27, 2025
W maju 2020 r. Woźniak został zatrzymany pod zarzutem przestępstw seksualnych wobec małoletniego siostrzeńca, a proceder miał trwać dwa lata. W momencie zatrzymania nie był już funkcjonariuszem AW. W grudniu 2022 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał go na pięć lat pozbawienia wolności; po apelacji karę zmniejszono do trzech lat i sześciu miesięcy. W styczniu 2025 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację jako bezzasadną.
W tekście opublikowanym w portalu „Do Rzeczy” Woyciechowski opisał szczegóły sprawy. „Prawdopodobnie jest to największy skandal jaki miał miejsce w Agencji Wywiadu od momentu jej powołania” — napisał. „W historii ostatnich 35 lat służb specjalnych III RP nie odnotowano, aby na najwyższych stanowiskach w służbie wywiadu wojskowego i cywilnego zasiadał funkcjonariusz z zaburzeniami psychicznymi o charakterze pedofilskim.”
„W maju 2020 Woźniak został zatrzymany pod zarzutem popełnienia przestępstw seksualnych na szkodę swojego małoletniego siostrzeńca. Śledztwo zostało wszczęte na skutek zawiadomienia matki pokrzywdzonego – rodzonej siostry Woźniaka. Proceder wykorzystywania chłopca miał trwać 2 lata. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 14 grudnia 2022 został skazany na karę 5 lat pozbawienia wolności z art. 200 § 1 kk. w zbiegu z art. 199 § 2 i 3 kk. Sąd Apelacyjny na skutek apelacji zmniejszył karę z 5 lat pozbawienia wolności do 3 lat i 6 miesięcy. Od Wyroku obrońca Pawła Woźniaka wniósł do Sądu Najwyższego kasację, która postanowieniem SN z dnia 29 stycznia 2025 została oddalona jako oczywiście bezzasadna.” — czytamy w artykule „Do Rzeczy”.
W książce wspomnieniowej „W cieniu” ówczesny szef AW, płk. Grzegorz Małecki, wspominał, że wnioskował o odwołanie Woźniaka z kierownictwa agencji tuż po objęciu stanowiska, uznając jego działalność za „jednoznacznie szkodliwą”, choć nie znał jeszcze zarzutów natury obyczajowej. Po jego dymisji Woźniak nie wrócił już do służby. Woyciechowski przypomniał, że w październiku 2024 r., gdy Woźniak odbywał już karę pozbawienia wolności, gen. Maciej Hunia objął funkcję kierownika Ambasady RP w Tel Awiwie, a kilka miesięcy później – w kwietniu 2025 r. – został mianowany ambasadorem w Izraelu.
Sprawa Woźniaka powróciła do opinii publicznej w szerszym kontekście – zarzutów o brak skutecznego nadzoru nad Agencją Wywiadu oraz pojawiających się od lat tez o infiltracji tej służby przez obce wywiady. Woyciechowski przypomniał głośny wywiad, którego w 2016 r. płk Piotr Wroński, były funkcjonariusz UOP i AW, udzielił „Gazecie Polskiej”. Wroński mówił wówczas o istnieniu „wysoko ulokowanego kreta” w strukturach Agencji, którego działalność miała rzekomo wpływać na nieskuteczność działań wywiadu na kierunku wschodnim. „Jeśli taki człowiek przez lata piął się po szczeblach służbowych, oznacza to, że cała struktura Agencji mogła zostać zdekonspirowana” – stwierdził w rozmowie.
Jak przypomniał Woyciechowski, po przejęciu kierownictwa AW w 2015 r. Grzegorz Małecki zlecił audyt działań agencji w okresie poprzednich rządów. Raport, zwany „audytorem Małeckiego”, doprowadził do złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zdrady dyplomatycznej i ujawnienia informacji niejawnych osobom nieuprawnionym. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie od 2016 r., trwa do dziś i – jak wskazał autor – nie przyniosło żadnych zarzutów, mimo upływu dziewięciu lat.
Na tle tych przykładów Woyciechowski zadał pytanie, czy Woźniak – mając tak wysoką pozycję i dostęp do informacji o najwyższej klauzuli tajności – mógł być celem działań werbunkowych ze strony obcych służb. Jak zauważył, funkcjonariusze z jego poziomu musieli okresowo przechodzić procedury bezpieczeństwa osobowego, obejmujące również badania psychologiczne. „Aż trudno uwierzyć, że przez niemal 30 lat kariery nikt nie zauważył u niego objawów parafilii” – podkreślił.
Woyciechowski zwrócił uwagę, że zjawisko wykorzystywania informacji o skłonnościach seksualnych funkcjonariuszy i osób publicznych było od dekad elementem praktyki służb specjalnych, zarówno w PRL, jak i w państwach zachodnich. Jego zdaniem, przypadek Woźniaka unaocznia, jak niebezpieczne mogą być takie kompromitujące słabości dla bezpieczeństwa państwa. „Pozyskanie agenta odbywało się często metodą brutalnego szantażu, co gwarantowało jego całkowite uzależnienie od służby. Czasami zawerbowany dewiant unikał odpowiedzialności za przestępstwa, działając pod parasolem ochronnym” – napisał.
Paweł Woźniak rozpoczął służbę w polskich formacjach specjalnych na początku lat 90., początkowo w Urzędzie Ochrony Państwa. Po likwidacji UOP w 2002 r. kontynuował karierę w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W 2008 r. przeszedł do Służby Wywiadu Wojskowego, gdzie w styczniu 2008 r. został powołany na stanowisko zastępcy szefa. W marcu 2011 r., gdy gen. Maciej Hunia kierował już Agencją Wywiadu, Woźniak został jego zastępcą i z upoważnienia szefa nadzorował pion operacyjny. Z funkcji odwołano go w listopadzie 2015 r., po zmianie rządu. Służbę w wywiadzie zakończył w 2017 r. w stopniu pułkownika; we wskazanych materiałach podano, że w ostatnim okresie często przebywał na zwolnieniach lekarskich.
Może Cię zainteresować: Funkcjonariusze i urzędnik skarbowy w gangu produkującym nielegalne papierosy. Straty 600 mln zł
Kresy.pl/Do Rzeczy






























