W niemieckim rządzie trwa spór o ocenę działań USA i Izraela wobec Iranu. Wicekanclerz Lars Klingbeil zadeklarował, że Niemcy nie przystąpią do wojny, a równocześnie zwrócił uwagę na skutki konfliktu dla rynku energii i cen paliw.

W wywiadzie udzielonym niemieckim mediom polityk SPD podkreślił, że Berlin nie zamierza angażować się militarnie w ten konflikt. Jednocześnie zakwestionował zgodność działań USA i Izraela z prawem międzynarodowym. „Mówię wyraźnie: to nie jest nasza wojna. Nie weźmiemy udziału w tej wojnie” — powiedział wicekanclerz i federalny minister finansów Niemiec Lars Klingbeil.

W tej samej wypowiedzi Klingbeil ostrzegł przed osłabieniem zasad porządku międzynarodowego i przed sytuacją, w której o losie państw decydowałaby wyłącznie siła. „Nie chcemy żyć w świecie, w którym obowiązuje tylko prawo silniejszego” — oświadczył.

Wicekanclerz jednocześnie negatywnie ocenił władze w Teheranie. Nazwał irański system rządów „terrorystycznym” i zaznaczył, że nie utożsamia krytyki wojny z obroną reżimu. „Nie uronię łzy za przywódcami mułłów, którzy zginęli w atakach” — powiedział Klingbeil.

Mimo tej oceny polityk SPD wyraził wątpliwość, czy eliminowanie czołowych postaci władz w Teheranie doprowadzi do rzeczywistego upadku reżimu. Zwrócił uwagę, że następcy są już przygotowani, a sama zmiana personalna nie musi przynieść poprawy położenia ludności w Iranie. „Mam co do tego wątpliwości. Dlatego uważam, że powinniśmy wcześniej bardziej skupić się na negocjacjach” — dodał minister.

W dalszej części wypowiedzi Klingbeil zaakcentował, że usunięcie przywódców nie oznacza automatycznego zakończenia systemu władzy w Iranie. „To, że czołowe postacie reżimu zostały wyeliminowane, nie oznacza, że ten reżim się skończył. Wręcz przeciwnie: słyszymy, że następcy wielu przywódców są gotowi” — stwierdził.

W reakcji na rosnące ceny energii Klingbeil zapowiedział działania wobec rynku paliw. Zaznaczył, że chce zapobiec „zdzierstwu” na stacjach benzynowych, a minister gospodarki Katharina Reiche ma sprawdzić, czy możliwe jest użycie przepisów antymonopolowych wobec firm paliwowych. Polityk zwrócił też uwagę na ryzyko inflacji, apelując jednocześnie o zachowanie spokoju.

Na pograniczu Niemiec z Polską i Czechami wzrosła w tym czasie liczba kontroli kierowców, którzy tankują paliwo poza Niemcami. Niemieckie służby celne nasiliły działania przede wszystkim w Brandenburgii, Saksonii i Bawarii, sprawdzając pojazdy pod kątem przewożenia paliwa w kanistrach oraz możliwego naruszenia przepisów podatkowych.

Działania te wiążą się ze wzrostem tzw. turystyki paliwowej. Kierowcy z Niemiec, tankując w Polsce lub Czechach, mogą zaoszczędzić od 30 do 60 centów na litrze.

Do kwestii niemieckiego zaangażowania odniósł się również minister obrony Boris Pistorius. Niemcy nie mają uczestniczyć w wojnie, a żołnierze mają zostać wycofani z innych misji w regionie objętym działaniami zbrojnymi.

Stanowisko Klingbeila pozostaje w sprzeczności z wcześniejszą deklaracją kanclerza Friedricha Merza, który stwierdził, że niemiecki rząd podziela cele Stanów Zjednoczonych i Izraela dotyczące irańskiego programu nuklearnego i rakietowego oraz zagrożenia, jakie Teheran stanowi dla Izraela.

W zeszłą niedzielę, dzień po rozpoczęciu serii amerykańsko-izraelskich ataków na cele w Iranie, kanclerz Niemiec Friedrich Merz przedstawił się jako najbliższy europejski sojusznik Donalda Trumpa, jednoznacznie potępiając Teheran. Merz określił Iran mianem „państwa zbójeckiego”, które „bezkarnie łamie prawo międzynarodowe”, dlatego nie powinno go ono obowiązywać. Wyraził również rozczarowanie faktem, że zachodnim sojusznikom przez dekady nie udało się wpłynąć na zmianę polityki władz w Teheranie.

Kresy.pl/Euronews.com

Tagi: , ,
forma płatności