Prezydent Francji Emmanuel Macron skrytykował obecność militarną Turcji w Libii i wsparcie jakiego udziela ona jednej ze stron tamtejszej wojny domowej.

Prezydent Francji stwierdził – „Miałem już okazję wyraźnie powiedzieć prezydentowi Erdoganowi, że uważam, że gra dziś w Turcji niebezpieczną grę i idzie po prąd całego swojego zaangażowania z konferencji w Berlinie” – zacytował portal telewizji Al Arabiya. Jak dodał – „Nie będziemy tolerować tej roli jaką Turcja odgrywa w Libii”. 19 stycznia bieżącego roku w Berlinie odbyła się konferencja przywódców Niemiec, Turcji, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii, szefa dyplomacji USA, przedstawicieli Unii Europejskiej, Ligi Arabskiej, sekretarza generalny ONZ oraz przywódców walczących w Libii stron. Efektem rozmów było porozumienie co do utrzymania embarga na sprzedaż broni do tego upadłego państwa oraz rozejm, jaki został osiągnięty na skutek mediacji Rosji i Turcji. Jednak mimo zawarcia porozumienia broń do Libii nadal płynie, a zagraniczni gracze nasili wsparcie dla popieranych przez siebie stron toczącej się tam wojny domowej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Macron zwrócił uwagę, że nie tylko on jest zaniepokojony działaniami Turcji. „Odnotowałem uzasadnione obawy prezydenta [Egiptu] Sisiego gdy widzi oddziały [tureckie] pojawiające się nad jego granicą” – powiedział prezydent Francji – „Jest to temat śródziemnomorski, który nas dotyka, ponieważ dziś z Libii każdego dnia mężczyźni i kobiety uciekają przed nieszczęściem, aby przybyć do Europy. Czy uważasz, że możemy pozwolić Turcji przez dług czas importować syryjskich bojowników do Libii, biorąc pod uwagę wszystko, co wiemy?”.

Macron odniósł się do sobotniej wypowiedzi prezydenta Egiptu Abd al-Fattaha as-Sisiego, który stwierdził, że jego kraj ma uzasadnione prawo do interwencji w sąsiedniej Libii i rozkazał armii, aby w razie potrzeby była gotowa do wykonania dowolnej misji poza granicami kraju. As-Sisi wypowiedział się w ten sposób po tym, gdy Turcy zadeklarowali w czerwcu, że chcą ustanowić w Libii swoje bazy wojskowe. W praktyce w bazie lotniczej Mitiga już stacjonują tureccy operatorzy dronów.

Wojna domowa w Libii trwa od czasu gdy interwencja NATO wspierając rebelię jaka rozpoczęła się w Begazi, doprowadziła w 2011 r. do obalenia wieloletniego przywódcy tego kraju, Maummara Kaddafiego. W 2015 roku portal Wikileaks ujawnił wiadomości z poczty elektronicznej Hillary Clinton, z których wynikało, że francuski wywiad przekazał znaczne sumy pieniędzy libijskim rebeliantom w czasie gdy rozpoczynali oni swoje działania przeciw Muammarowi Kaddafiemu. W marcu 2018 roku były prezydent Francji, który przeprowadził zbrojną interwencję przeciw Kaddafiemu został zatrzymany i przesłuchany w sprawie nielegalnego finansowania swojej kampanii wyborczej w 2007 roku właśnie za pieniądze obalonego libijskiego przywódcy.

Od kilku lat konflikt toczy się między Rządem Zgody Narodowej Libii (GNA) uznawanym oficjalnie przez ONZ i wspieranym przez Turcję i Włochy oraz Libijską Armią Narodową (LNA) wspieraną przez Izbę Reprezentantów, libijski parlament wybrany jeszcze w 2014 r., i rezydujący w Tobruku, ale także nieoficjalnie przez Francję, Rosję, Arabię Saudyjską, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

english.alarabiya.net/kresy.pl

 




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz