Zmiany w brytyjskim prawie mogą w praktyce oznaczać brak odpowiedzialności karnej za aborcję nawet na bardzo późnym etapie ciąży. Po głosowaniu w Izbie Lordów projekt zmian w prawie aborcyjnym wszedł w kolejny etap procesu legislacyjnego.
Projekt ustawy „Crime and Policing Bill” przewiduje utrzymanie zapisu, zgodnie z którym kobieta działająca „w związku z własną ciążą” nie ponosi odpowiedzialności karnej na gruncie obowiązujących przepisów. Zmiana ta nie weszła jeszcze w życie, ponieważ proces legislacyjny nie został zakończony.
Czytaj też: Ponad 30 procent ciąż w Wielkiej Brytanii kończy się aborcją. Rekordowe dane z Jersey
W praktyce oznacza to możliwość zniesienia odpowiedzialności karnej także w przypadku aborcji przeprowadzanej na bardzo późnym etapie ciąży, nawet do momentu narodzin dziecka. Formalny limit legalności zabiegu pozostaje bez zmian, jednak interpretacja nowych przepisów budzi sprzeciw środowisk opowiadających się za ochroną życia.
Izba Lordów odrzuciła również poprawkę przywracającą obowiązek osobistej konsultacji lekarskiej przed wydaniem środków do aborcji farmakologicznej stosowanych w domu. System tzw. pills-by-post opiera się na konsultacji zdalnej i umożliwia przeprowadzenie aborcji we wczesnym etapie ciąży, do 9 tygodni i 6 dni. Brak bezpośredniego badania lekarskiego rodzi wątpliwości dotyczące ustalenia rzeczywistego etapu ciąży.
Kościół katolicki w Anglii i Walii sprzeciwił się proponowanym zmianom. Arcybiskup John Sherrington, odpowiedzialny w episkopacie za sprawy życia, ostrzegł przed skutkami nowych regulacji, wskazując na ryzyko nadużyć oraz zwiększonej presji na kobiety.
Organizacja Christian Concern określiła proponowane przepisy jako „największa zmiana prawa aborcyjnego od czasu legalizacji aborcji w 1967 roku”.
Zobacz: Parlament Europejski postuluje wpisanie aborcji do Karty Praw Podstawowych
Obowiązujące prawo w Anglii i Walii zakłada, że aborcja pozostaje przestępstwem, chyba że mieści się w ramach wyjątków przewidzianych ustawą z 1967 roku. W praktyce zabieg jest dopuszczalny zazwyczaj do 24. tygodnia ciąży po spełnieniu określonych warunków medycznych, a później tylko w ściśle określonych przypadkach.
Zmiany przyjęte przez Izbę Lordów spotkały się również z krytyką części parlamentarzystów. „Kiedy mówimy o życiu nienarodzonego dziecka, mówimy o prawdziwej żywej osobie, która ma nadzieję narodzić się, być chroniona przez troskliwe i kochające społeczeństwo i trzymana w kochających ramionach” — powiedział William McCrea, członek Izby Lordów Wielkiej Brytanii.
„Nie ma dowodów na to, że ludzie chcą aborcji aż do narodzin. Podważa ona konstytucyjne ustalenia, na podstawie których rząd stanowi prawa” — podkreśliła baronowa Sheila Loler.
Według danych przywoływanych w debacie tylko 1 proc. badanych popiera aborcję aż do momentu narodzin. Inne badania opinii publicznej wskazują natomiast, że większość społeczeństwa akceptuje aborcję jako taką, jednak nie przesądzają o poparciu dla skrajnie późnych jej form.
Organizacje pro-life zwracają uwagę na szerszy kontekst zmian legislacyjnych. „Mam na myśli najpierw pewną narrację społeczną, która atakuje prawo do życia, następnie dekryminalizację aborcji, a następnie przyzwolenie na aborcję na życzenie i to nawet do bardzo późnego momentu ciąży. To jest mechanizm, który przygotowuje kolejnych klientów aborterom” — wskazała Magdalena Korzekwa-Kaliszuk z Grupy Proelio.
W ocenie przedstawicielki organizacji zmiany te mogą prowadzić do dalszego ograniczania przestrzeni dla działań obrońców życia. „Już mamy do czynienia z takimi sytuacjami, gdzie atakuje się ludzi, którzy na przykład modlą się o to, żeby nie zabijano dzieci, atakuje się promowanie ochrony życia. Mieliśmy do czynienia z przypadkami, gdzie atakowano za pokazywanie pozytywnego obrazu dzieci z zespołem Downa, jakoby miało to wzbudzać wyrzuty sumienia u tych, którzy takie dzieci zabili na etapie ciąży” — dodała.
Kresy.pl/BBC/vaticannews.va






























