Prezydent USA Donald Trump ujawnił, że broń przeznaczona dla irańskich protestujących została przekazana za pośrednictwem Kurdów. Jednocześnie zagroził, że w razie braku ugody, Stany Zjednoczone zniszczą irańskie zasoby ropy.
W niedzielę w wywiadzie dla Fox News Trump odniósł się do trwających negocjacji z Iranem oraz wcześniejszego wsparcia dla demonstrantów. Wyraził przekonanie, że porozumienie może zostać osiągnięte już w poniedziałek, co pozwoliłoby zakończyć konflikt trwający ponad miesiąc.
Amerykański prezydent potwierdził, że Stany Zjednoczone przekazały dużą ilość broni irańskim demonstrantom, wykorzystując jako pośrednika siły kurdyjskie. „Wysłaliśmy im mnóstwo broni. Wysłaliśmy ją przez Kurdów” — powiedział Trump w rozmowie z dziennikarzem Fox News Treyem Yingstem. Dodał, że według jego oceny część uzbrojenia mogła zostać zatrzymana przez Kurdów.
Celem było zmobilizowanie uzbrojonych sił kurdyjskich do walki z siłami irańskimi, co ułatwiłoby irańskim cywilom wyjście na ulice w ramach protestów.
W kontekście negocjacji Trump ostrzegł, że w razie braku szybkiego porozumienia rozważa uderzenie w irańską infrastrukturę i przejęcie zasobów ropy. „Jeśli nie zawrą szybko porozumienia, rozważam wysadzenie wszystkiego w powietrze i przejęcie ropy” — oświadczył. Wcześniej dał Iranowi 48 godzin na podjęcie decyzji, co miało zwiększyć presję negocjacyjną.
Media już w wcześniej nieoficjalnie donosiły, że planem Izraela i USA było pchnięcie kurdyjskich ugrupowań zbrojnych przeciwko Iranowi i wywołanie w tym ostatnim rebelii. Od kilku lat izraelska służba specjalna Mosad wraz Centralną Agencją Wywiadowczą USA (CIA) miały przygotowywać plan wykorzystania Kurdów przeciwko Iranowi. Koncepcja sprowadzała się do pchnięcia przeciwko temu emigracyjnych ugrupowań zbrojnych Kurdów bazujących w Iraku. Wedle planu bojownicy ci, doposażeni dużymi ilościami uzbrojenia, mieli wywołać rebelię w północno-zachodniej części Iranu.
Kurdowie stanowią kilka milionów mieszkańców Iranu. Na obszarze graniczącym z Irakiem znajdują się obszary ze zwartym zaludnieniem kurdyjskim. Postało kilka kurdyjskich ugrupowań separatystycznych, zwykle o lewicowym charakterze, które zostały jednak wyparte z Iranu i mają bazy irackim, autonomicznym Regionie Kurdystanu.
Najbardziej znaczącym jego przejawem było proklamowanie w 1946 roku pod osłoną Armii Radzieckiej i przy współpracy z Moskwą Republiki Mahabadu. Jej przywódcą został Kazi Muhammad, który był także założycielem Demokratycznej Partii Irańskiego Kurdystanu. Republika ta przetrwała niecały rok i upadła wraz z wycofaniem się Armii Radzieckiej z północnego Iranu w grudniu 1946 roku.
Przez dekady wymienione organizacje kurdyjskie prowadziły walkę z władzami Iranu metodami partyzanckimi i terrorystycznymi. Znacznie zaktywizowały się w czasie masowych protestów ulicznych w 2022 roku. Irańskie struktury bezpieczeństwa uderzyły następnie w nie na tyle skutecznie, że nie były one w stanie podjąć bardziej zmasowanej walki ani w czasie uderzeń amerykańsko-izraelskich, ani styczniowych zamieszek ulicznych, w czasie których mogło dochodzić do działań izraelskiego wywiadu.
Tuż przez rozpoczęciem amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran doszło do konsolidacji głównych kurdyjskich ugrupowań separatystycznych, o czym informowaliśmy na naszym portalu. Uprawdopodobnia to tezę, że rozważały one wsparcie agresji.
Główne kurdyjskie ugrupowania separatystyczne miały zgodzić się, co do udziału w operacji. Do tego jednak nie doszło.
Media mówią o szeregu problemów z planem Mosadu, który nie uwzględnił sprzeciwu ważnych aktorów regionu przeciwko aktywności separatystycznej Kurdów, Arabii Saudyjskiej, a zwłaszcza Turcji. Ostatecznie przeważył również nieufność samych Kurdów, pamiętających poświęcanie ich interesów przez amerykańskiego sojusznika w Syrii, aż do likwidacji parapaństwowych struktur kurdyjskich w tym kraju, przez protegowanego przez Donalda Trumpa Ahmeda asz-Szarę na początku bieżącego roku.
Kresy.pl/Fox News






























