Prezydent Iranu, Masud Pezeszkian twierdził, że jego państwo oprze się presji militarnej Stanów Zjednoczonych. Jeszcze wyraźniej bagatelizował ją irański generał.
W sobotę Pezeszkian skomentował stan relacji między jego krajem a USA, witając irańskich uczestników Igrzysk Paraolimpijskich. „Nie ugniemy się przed żadnymi z tych trudności” – zadeklarował w sobotę irański prezydent. „Światowe mocarstwa tchórzliwie ustawiają się w szeregu, aby zmusić nas do pochylenia głów. Tak jak wy nie ugięliście się przed trudnościami, tak my nie ugniemy się przed tymi problemami” – słowa Pezeszkiana zacytowała Al Jazeera.
W podobnym duchu wypowiedział się Mohammad Dżafar Asadi, generał ze Sztabu Generalnego irańskich sił zbrojnych. „Nasz naród doskonale wie, że statki i inne uzbrojenie, które obecnie są rozmieszczone w Zatoce Perskiej i wodach Morza Omańskiego, od lat krążą po różnych częściach świata” – Dżafar Asadi bagatelizował rozbudowę sił morskich USA u wybrzeży Bliskiego Wschodu.
Jak podał portal PressTV, generał przywołał też słowa najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego o tym, iż “lotniskowiec to niebezpieczne urządzenie, ale bardziej niebezpieczna od niego jest broń, która może go posłać na dno morskie”. Dżafar Asadi użył dla scharakteryzowania USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec określenia “złych podżegaczy wojennych”.
Jak zadeklarował „reakcja Sił Zbrojnych [Iranu] na jakąkolwiek błędną ocenę sytuacji i akt głupoty ze strony wroga będzie bardziej niszczycielska niż kiedykolwiek” – zacytował portal PressTV.
W piątek irański ambasador i stały przedstawiciel przy ONZ skrytykował niedawne wypowiedzi prezydenta USA, uznając je za naruszenie prawa międzynarodowego, wzywając do podjęcia szybkich działań w celu zapobieżenia dalszym napięciom i ostrzegając, że Iran w razie ataku będzie dochodzić swojego uzasadnionego prawa do samoobrony, gwarantowanego przez Kartę Narodów Zjednoczonych.
Aby uczynić swoje militarne groźby prawdopodobnymi Trump zgromadził w regionie Bliskiego Wschodu największe zasoby militarne od czasu amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku. Niedawno zarządził dyslokację na wschodnie Morze Śródziemne największego z amerykańskich lotniskowców USS Gerald Ford, który operował dotychczas w basenie Karaibów.
We wtorek w Genewie odbywały się również negocjacje amerykańsko-irańskie. Podobnie jak w czasie poprzedniej rundy rozmów w Maskacie pośrednikiem była dyplomacja omańska.
Na czele delegacji irańskiej stał minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Mówił on już po rozmowach o „dobrym postępie” oraz ustaleniu ram i zasad wzajemnej dyplomacji.
Mniej pozytywne były oceny Amerykanów. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt mówiła o „małym postępie”. Prezydent Dondald Trump zaczął znów czynić aluzje do użycia środków militarnych, a wiceprezydent J. D. Vance mówił, że Irańczycy nie chcą uznać amerykańskich „czerwonych linii”.
Odzwierciedla to dalszy rozdźwięk między stanowiskami dwóch stron – Iran jest gotowy do rozmowy wyłącznie o swoim programie atomowym, podczas gdy administracja Trumpa domaga się szerszej agendy negocjacji.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi powiedział w piątek, że rozwiązanie dyplomatyczne wydaje się „w naszym zasięgu” i że jego kraj planuje przygotować projekt umowy w ciągu „najbliższych dwóch, trzech dni”, aby przesłać go do Waszyngtonu.
aljazeera.com/presstv.ir/kresy.pl































