Włoskiemu księdzu Ferdinando „Nandino” Capovilli odmówiono wjazdu do Izraela i wsadzono go na pokład samolotu z Tel Awiwu do Grecji. Powodem decyzji była krytyka przez księdza izraelskich władz. Duchowny chciał udać się 11 sierpnia do Jerozolimy z grupą pielgrzymów z ruchu pokojowego Pax Christi.
Duchowny po przylocie na lotnisko Ben Guriona w Tel Awiwie został zatrzymany podczas kontroli granicznej. Jak relacjonował na Instagramie, władze izraelskie zatrzymały go bez zgody na przekroczenie granicy. Według włoskich mediów odmowę wjazdu uzasadniono rzekomym zagrożeniem dla „bezpieczeństwa lub porządku publicznego”. Kapłan czekał na lotnisku około siedmiu godzin, po czym wieczorem miał wylecieć do Grecji.
Capovilla od lat publicznie angażuje się w sprawy polityczne związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Na Instagramie dokumentował udział w wiecach poświęconych sytuacji w Strefie Gazy; na jednym ze zdjęć widać go w ornacie z czarno-białym wzorem przypominającym palestyńskie chusty kefija. Wraz z Elisabettą Tusset opublikował książkę „Sotto il cielo di Gaza”, a w Polsce ukazała się inna jego publikacja poświęcona Gazie pod tytułem „Proboszcz w sercu piekła”.
W swoich wpisach duchowny wielokrotnie oskarżał Izrael o ludobójstwo. Po decyzji o niewpuszczeniu do kraju apelował, by relacjonując jego przypadek, „żądał sankcji” wobec państwa, którego „jednym z «błędów» jest bombardowanie meczetów i kościołów”. Zapowiedział również: „Nie pozwolę żadnemu dziennikarzowi przeprowadzać ze mną wywiadu na temat moich siedmiu godzin w areszcie, jeśli nie będą pisać o ludziach, którzy są więźniami swojej ojczyzny od 70 lat”.
Pozostali członkowie grupy Pax Christi, z którą przyleciał do Izraela, kontynuowali pielgrzymkę zgodnie z planem.
Zobacz też: Żydowscy ekstremiści atakują chrześcijańskie miejscowości – niszczą kościoły i cmentarze
Według organizacji międzynarodowych, Izrael dokonuje zbrodni wojennych na palestyńskich cywilach, także tych oczekujących w punktach pomocy humanitarnej. 2 sierpnia ONZ zaalarmował o rosnącej liczbie ofiar śmiertelnych w Strefie Gazy. Od końca maja zginęło ok. 1400 osób podczas oczekiwania na pomoc humanitarną. Większość zabójstw dokonało izraelskie wojsko. W lipcu izraelska armia przyznała się do zniszczenia pomocy humanitarnej, która była przeznaczona dla ludności Strefy Gazy. Zawartość ponad 1000 ciężarówek, w tym żywność i leki, została zakopana lub spalona.
ONZ alarmuje, że ponad 500 tys. mieszkańców Strefy Gazy znajduje się w stanie klęski głodu, a na granicy znajduje się około 6 tys. ciężarówek z zaopatrzeniem, które oczekują na wjazd do Strefy Gazy.
Według informacji przekazanych przez palestyńskich lekarzy, co 17 minut umiera tam dziecko. Konflikt trwa od 22 miesięcy, a skutki działań zbrojnych są szczególnie widoczne w sektorze ochrony zdrowia. Spośród 36 szpitali działających przed wybuchem wojny, obecnie czynnych pozostaje jedynie kilka, i to wyłącznie częściowo. Problemem jest nie tylko brak leków, ale także sprzętu, czystej wody i energii elektrycznej.
Według Ministerstwa Zdrowia Strefy Gazy, od października 2023 r., gdy rozpoczęły się działania zbrojne, zginęło co najmniej 60 034 Palestyńczyków.
11 sierpnia media poinformowały, że pięciu pracowników Al Jazeery poniosło śmierć w wyniku izraelskiego ataku w rejonie głównej bramy szpitala Al-Shifa w Gazie. Stacja potępiła zdarzenie jako „celowe zabójstwo” i atak na wolność prasy.
Przypominamy, że 8 sierpnia izraelski gabinet bezpieczeństwa zatwierdził plan pełnej operacji militarnej w Strefie Gazy. Premier Benjamin Netanjahu, według doniesień, postrzega ten scenariusz jako jedyną drogę do ostatecznego rozprawienia się z Hamasem oraz uwolnienia zakładników, którzy nadal znajdują się w rękach tej organizacji po fiasku rozmów o zawieszeniu broni. Obecnie izraelskie siły kontrolują około 75 proc. terytorium Strefy Gazy. Większość mieszkańców tej enklawy została już zmuszona do opuszczenia swoich domów w wyniku trwających działań zbrojnych. Przejęcie kontroli nad pozostałą częścią Gazy wiązałoby się z koniecznością przesiedlenia kolejnych tysięcy osób. Izraelskie media podają, że do realizacji planu potrzebne byłoby wysłanie do Strefy dziesiątek tysięcy żołnierzy.
Kresy.pl/Times of Israel





























