Przedstawiciele opozycji zdobyli zdecydowaną większość z 452 mandatów w wyborach do 18 rad dzielnicowych w Hongkongu. Wybory zakończyły się dotkliwą porażką sił opowiadających się za zacieśnieniem więzów z Chinami.

Rady dzielnicowe w Hongkongu na co dzień zajmują się prozaicznymi sprawami takimi jak wywóz śmieci i wybory do nich nie wywoływały dotąd dużych politycznych emocji. Sprawy zmieniły się w wyniku wielomiesięcznych manifestacji przeciwników zbliżenia Hongkongu z ChRL. Niedzielne głosowanie nabrało cech plebiscytu, w którym wyborcy pokazali, po której stronie konfliktu politycznego stoją.

Jak podaje AFP, powołując się na miejscowe media, opozycja zdobyła 388 z 452 mandatów. To zysk w porównaniu z poprzednimi wyborami na poziomie 263 miejsc. Kandydaci reprezentujący obóz władzy zdobyli jedynie 59 mandatów. 5 mandatów trafiło w ręce kandydatów niezależnych. Frekwencja była rekordowa – do urn poszło 71 proc. uprawnionych do głosowania – 24 pkt. proc. więcej niż w wyborach w 2015 roku.

Radnymi zostali liderzy ulicznych protestów, w tym Jimmy Sham, Andrew Chin czy Tommy Cheung. Mandatu nie zdobył natomiast Junius Ho, jeden z najbardziej znienawidzonych przez opozycję polityków obozu władzy, który w czasie kampanii został dźgnięty nożem. „Świat wywrócił się do góry nogami” – napisał Ho w mediach społecznościowych na wieść o swojej porażce.

Komentując wynik wyborów szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam powiedziała, że „rząd z pewnością pokornie wysłucha opinii obywateli i poważnie się nad nimi zastanowi”. Z czasem wypowiedziały się również władze w Pekinie. Minister spraw zagranicznych Wang Ji podczas podróży do Japonii powiedział, że „bez względu na to, co się stanie, Hongkong jest częścią Chin”, a „jakakolwiek próba zepsucia Hongkongu, a nawet zniszczenia jego dobrobytu i stabilności, nie powiedzie się”.

Niedzielne zwycięstwo ma głównie symboliczne znaczenie, jednak niektórzy kandydaci w przyszłorocznych wyborach do lokalnego parlamentu zostaną wybrani z rad dzielnicowych. Rady wybierają także około jedną dziesiątą z 1,2 tys. elektorów, którzy wyznaczają szefa administracji Hongkongu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Władze Hongkongu wycofały projekt, który wywołał pięciomiesięczne zamieszki

Kresy.pl / AFP / PAP




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz