Departament Obrony USA uznał ataki wojsk tureckich na cele kurdyjskie w sąsiednich państwa za niepotrzebną eskalację.

Stanowisko w tej sprawie zaprezentował we wtorek rzecznik Departamentu Obrony USA Partick Ryder. Waszyngton „jest głęboko zaniepokojony eskalacją działań w północnej Syrii, Iraku i Turcji. Ta eskalacja zagraża Globalnej Koalicji na rzecz Pokonania ISIS, trwającym od lat postępom w niszczeniu i pokonaniu ISIS” – można przeczytać w oświadczeniu jakie opublikowano we środę na stronie internetowej resortu.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

950 PLN    (4.31%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Ryder skonkretyzował na czym miało polegać zagrożenia dla wspomnianej Koalicji – „Ostatnie naloty w Syrii bezpośrednio zagroziły bezpieczeństwu USA personelu, który pracuje w Syrii wraz z lokalnymi partnerami, aby pokonać ISIS i utrzymać w areszcie ponad dziesięć tysięcy zatrzymanych ISIS”.

Amerykanin dodał, że „Ponadto nieskoordynowane działania wojskowe zagrażają suwerenności Iraku”.

„Natychmiastowa deeskalacja jest konieczna, aby nadal koncentrować się na misji pokonania ISIS i zapewnić bezpieczeństwo personelu na miejscu zaangażowanego w misję pokonania ISIS” – podkreślił przedstawiciel Departamentu Obrony – „Potępiamy doprowadzenie do śmierci cywilów, do której doszło w wyniku tych działań zarówno w Turcji, jak i w Syrii, i składamy kondolencje. Jesteśmy również zaniepokojeni doniesieniami o celowych atakach na infrastrukturę cywilną”.

Ryder zastrzegł jednak – „Wzywając do deeskalacji, uznajemy uzasadnione obawy Turcji dotyczące bezpieczeństwa. Będziemy nadal rozmawiać z Turcją i naszymi lokalnymi partnerami o utrzymaniu porozumienia o zawieszeniu broni”.

W toku wojny domowej w Syrii, jaka wybuchła w 2011 r., miejscowi Kurdowie zdołali przejąć kontrolę nad północno-wschodnią częścią tego kraju, gdzie utworzyli własne władze korzystające ze wsparcia USA.

Turcja już kontroluje część obszaru Syrii wzdłuż swojej granicy skąd wyparła siły kurdyjskie w ciągu ubiegłych lat. Ankara uważa kurdyjską Partię Zjednoczenia Demokratycznego (PYD) i jej Ludowe Oddziały Obrony (YPG) kontrolujące sporą część Syrii za powiązane z działającą na terenie Turcji separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Ta ostatnia ma swoje bazy w północnym Iraku, przy tureckiej granicy.

Turcy regularnie atakują cele kurdyjskie w Iraku i Syrii.

defense.gov/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz