Prezydent Donald Trump ogłosił wprowadzenie ceł na Unię Europejską, argumentując to chęcią zachowania równowagi handlowej i niekupowaniem przez UE wystarczającej ilości amerykańskiej ropy i gazu. Wcześniej USA zdecydowały się na podobny krok względem Kanady, Meksyku i Chin.
Donald Trump ogłosił, że jest zdecydowany nałożyć nowe cła na UE, ponieważ „jest źle traktowany przez Europę”. Wcześniej prezydent mówił – „Powiedziałem Unii Europejskiej, że muszą nadrobić swój ogromny deficyt ze Stanami Zjednoczonymi poprzez zakup naszej ropy i gazu na dużą skalę”.
Trump nie powiedział dokładnie, na jakie konkretnie towary zostaną wprowadzone cła ani w jakiej wysokości. Przypominamy, że podczas swojej pierwszej kadencji Trump nałożył cła w wysokości 25 proc. na import stali i 10 proc. na import aluminium z UE, która odpowiedziała własnymi taryfami na amerykańskie towary, m.in. whisky, motocykle i dżinsy.
Unia Europejska oświadczyła, że jest gotowa na kolejną wojnę handlową z USA, jednak będzie dążyć do rozwiązania w drodze negocjacji. Nie wyklucza wprowadzenia podobnych działań na towary ze Stanów Zjednoczonych.
Według danych US Census Bureau – w 2023 r. UE wyeksportowała do USA towary o wartości 576,3 mld dolarów, co stanowi prawie 20 proc. całkowitego eksportu, dzięki czemu Ameryka stała się drugim co do wielkości partnerem handlowym wspólnoty.
Wczoraj informowaliśmy, że od 1 lutego zaczęły obowiązywać 25. proc. cła nałożone przez USA na import z Kanady i Meksyku. Towary chińskie zostały objęte 10 proc. podatkiem. Środki te mają na celu rozwiązanie problemu nielegalnej imigracji, handlu narkotykami i deficytów handlowych.
Meksyk, Kanada i Chiny są trzema największymi partnerami handlowymi USA, odpowiadającymi za ok. 40 proc. całego amerykańskiego importu. Rzecznika stwierdziła przy tym, że wprowadzone cła nie powinny podnieść inflacji, ponieważ nie stało się tak również podczas pierwszej kadencji Trumpa.
Kresy.pl/politico.eu





























