„Pojawia się pytanie, jak w definicji terroryzmu klasyfikują się działania Organizacji Bojowej PPS, w której strukturach działał Józef Piłsudski. Polscy historycy podobne napady nazywają akcjami ekspropriacyjnymi. Dzisiaj wszystko jest względne, nawet kwestia międzynarodowego terroryzmu” – pisze na swoich łamach tygodnik dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo”, dotowany przez polski rząd. Niszczenie nielegalnych pomników UPA nazywa z kolei “działaniami terrorystycznymi”.
Na swojej stronie internetowej dr Andrzej Zapałowski, ekspert ds. geopolityki i bezpieczeństwa opublikował tłumaczenie artykułu„Nie właźcie z butami do naszej duszy!”, który ukazał się pod koniec grudnia ub. roku na łamach tygodnika ukraińskiego „Nasze Słowo”. Jego autorem jest sekretarz redakcji tej gazety, Igor Szczerba.
– Na szpaltach „Naszego Słowa” w przeciągu ostatnich miesięcy niejeden raz pisaliśmy o kolejnych terrorystycznych działaniach polskich nacjonalistów (bo wszelką przemoc trzeba nazywać terroryzmem) przeciw ukraińskim mogiłom, przeciwko ukraińskim kulturalnym wydarzeniom, przeciwko ukraińskim narodowym strojom (wyszywankom), przeciwko ukraińskiej historii– pisze Szczerba. Zaznacza, że jego gazeta rzetelnie przedstawia również „przebieg posiedzeń wszelkich wspólnych z mniejszościami narodowymi komisji (parlamentarnych i rządowych)”, „ze smutkiem” zawiadamia o decyzjach prokuratur ws. wstrzymania śledztw przeciwko mowie nienawiści, a także wymienia „apele Związku Ukraińców w Polsce do władz w sprawie znalezienia i ukarania inicjatorów antyukraińskich wybryków w Przemyślu”.
Gazeta dotowana przez polski rząd, powołując się na artykuł Kresów.pl z wypowiedziami dr Andrzeja Zapałowskiegooraz tekst Ewy Siemaszkona łamach „Naszego Dziennika”, broni opublikowanego na jej łamach twierdzenia o tym, że Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”.
PRZECZYTAJ: Gazeta Ukraińców w Polsce: to Piłsudski jest terrorystą, a nie Bandera
– (…) gdy przyjrzeć się dokładniej treści, wynurza się pytanie, jak w definicji terroryzmu klasyfikują się działania Bojowej Organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), w której strukturach działał Józef Piłsudski.Wśród licznych poczynań (między innymi zabójstwa przedstawicieli rosyjskiej państwowej władzy ówczesnego Królestwa Polskiego) Bojowa Organizacja PPS (licząca wtedy 6500 bojowników) 26 września 1908 roku pod dowództwem J. Piłsudskiego dokonała napadu na kurierski pociąg, w następstwie czego zrabowano 200 tys. rubli. Polscy historycy podobne napady nazywają eksploracyjnymi [właśc. ekspropriacyjnymi – red.] akcjami, czyli zdobywaniem funduszy na działalność partyjną. Dzisiaj wszystko jest względne, nawet kwestia międzynarodowego terroryzmu. Teraz możemy się sprzeczać, czy większy terrorystą był Jasir Arafat, lider organizacji el-Fatah (zanim otrzymał pokojową Nagrodę Nobla), czy Ernesto Che Guewara – towarzysz broni El-komendanta Fidela Castro, albo syryjski dyktator Baszszar al- Asad. A może wspomnieć teraz Władymira Putina, którego na Ukrainie często nazywają największym międzynarodowym terrorystą?– czytamy w artykule.
– Redakcja idzie w zaparte. Piłsudski to terrorysta! Nie dopisali tylko ponownie, ze większy od Bandery– skomentował te stwierdzenia na swojej stronie internetowej dr Zapałowski.
Sekretarz redakcji „Naszego Słowa” odniósł się również do zawrócenia uwagi na oczywisty fakt, że jego gazeta ukazuje się dzięki pieniądzom polskich podatników i podkreśla, że chodzi tu także o Ukraińców z Polski:
– (…) warto by wiedział [dr Zapałowski – red.] o tym, że obywatele Polski, potomkowie 147 tysięcy Ukraińców deportowanych w ramach Akcji „Wisła” w 1947 r., TAKŻE [pis. oryg. – red.] płacą rzetelnie podatki, a nawet ten mityczny milion ukraińskich groszorobów, na pewno nie wymówi by się od tego, żeby ze swoich podatków, które oni pozostawiają w Polsce, wydzielić kopiejkę na ukraińskie wydawnictwo.
– Po niedawnym „antybanderowskim” musztrowaniu ukraińskiej mniejszości narodowej przez „kresowych bulterierów”, wydaje się, że przyszła kolej na to, żeby „kresowiane” oczy wzięły na obrachunek ukraińskie życie duchowe i zaczęły nam wskazywać jedynie słuszne priorytety w życiu – i wiernych, i Ukraińskiej Greckokatolickiej Cerkwi w ogóle (w Polsce i na Ukrainie)– pisze Szczerba, odnosząc się do kwestii książki „Dwa Królestwa”, czyli wspomnień bł. bpa Grzegorza Chomyszyna.
Przeczytaj: Lwów: awantura na promocji pamiętników bpa Chomyszyna. Polski biskup obrzucony obelgami
Autor artykułu powołując się na artykuł Ewy Siemaszko zaznacza, że uważa ona, iż „obecnie powodem „walki” przedstawicieli Ukr. Greckokatolickiej Cerkwi z książką (…) jest banderowskie nacjonalistyczne zaślepienie niektórych hierarchów cerkiewnych Ukr. Greckokatolickiej Cerkwi na Ukrainie”. W szczególności zaś jego krytyczne uwagi dotyczące greckokatolickiego metropolity, Andreja Szeptyckiego, hitlerowskiego kolaboranta, o którego beatyfikację stara się ta Cerkiew.
– Moim zdaniem, może nadejdzie taki czas (a co nie daj Boże), kiedy „trójki kresowych aktywistów” nie tylko będą odwiedzać nasze wydarzenia kulturalne, jak to bywało dotąd, ale w cerkwiach będą słuchać kazań duchownych. Wtedy jakiś miejscowy „Pawka Morozow” napisze gdzie trzeba doniesienia o tym, że duchowny w kazaniu dobrym słowem wspomina metropolitę A. Szeptyckiego, a nie biskupa G. Chomyszyna. Co wtedy? Poseł na Sejm Beata Mateusiak-Pielucha już wie wcześniej: deportować takiego „ojca-nacjonalistę” z Ukrainy, który nie uznaje wartości duchowych uznawanych przez Polaków– pisze Szczerba.
– Tu przed nami stoi pytanie, a ilu duchownych UGC z Ukrainy pracuje w parafiach w Polsce? To może być skrajność, jednak, myślę, kiedy podejmuje to pytanie nie kto inny, a wpływowy „Nasz Dziennik”, to może wyniknąć problem, że ta sprawa niedługo będzie mieć istotne znaczenie i dla parafii, i w ogóle dla UGC w Polsce– czytamy na łamach „Naszego Słowa”.
– Otóż nie dopuścimy, żeby ktoś stawiał nas pod cerkiewną, albo jedynie słuszną „ideologiczną ścianką” i z butami właził do naszej duszy– podkreśla na koniec Szczerba.
Jak informowaliśmy wcześniej, Związek Ukraińców w Polsce otrzyma od rządu PiS 420 tys. zł dotacji z budżetu państwa polskiego na wydawanie tygodnika dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo” w latach 2017-2019. Łącznie w 2017 rok rząd dofinansuje działalność organizacji ukraińskich w Polsce kwotą ponad 1,6 mln zł. Najwięcej otrzyma Związek Ukraińców w Polsce.
Wcześniej posłowie Kukiz’15, Tomasz Rzymkowski, Bartosz Józwiak i Wojciech Bakun skierowali do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelacjęws. szerzenia historycznego fałszu i antypolskiej propagandy, na przykładzie tygodnika Związku Ukraińców w Polsce “Nasze słowo”, wydawanego za pieniądze polskich podatników.
– Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący na swoich łamach historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku?– pytali posłowie Kukiz’15. Okazuje się, że tak.
Na łamach „Naszego Słowa”, pisma mniejszości ukraińskiej w Polsce wydawanego za pieniądze polskich podatników napisano niedawno, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”.
– Ukraina nie wymaga od Polaków, by wyrzucili jego [Piłsudskiego] nazwisko z historii, nie wymaga zburzenia jego pomników. Jednak domaga się, by Polacy przestali wtrącać się w to, kogo Ukraińcy uważają za swoich bohaterów– podkreślał w artykule Myrosław Łewyćkyj. Sugerował również wyraźnie, że wydanie wspomnień bł. bp. Chomyszynato element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, a celem tych działań miałoby być zdyskredytowanie osoby metropolity grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego w kontekście jego procesu beatyfikacyjnego. Określa również uchwałę wołyńską, ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, mianem „haniebnej”.
– Jeżeli ktoś chce głosić bzdury, ma oczywiście do tego prawo, bo wolność słowa polega na tym, że słyszymy także takie treści, które nam się nie podobają, ale dlaczego ma się do tych bzdur dokładać polski podatnik?!– pisał poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15.
– Parafrazując słowa Józefa Becka, nie ma pokoju za wszelką cenę, ale tu jest przyjaźń za wszelką cenę z Ukrainą– mówił poseł Rzymkowski w rozmowie z Kresami.pl.– To tak naprawdę niszczenie tych imponderabilii, jak to mówi Jarosław Kaczyński, dla ich obozu. Bo jednak Józef Piłsudski w panteonie polskich bohaterów narodowych jest dla nich wręcz bohaterem nr 1. A Ukraińcy opluwają i niszczą tego człowieka. Dla mnie akurat nie jest on specjalnie jakimś autorytetem, ale dla tego środowiska jest – tym bardziej jest to bardzo dziwne.
– Najbardziej bolesne jest to, że oni tę narrację upowską i banderowską, za pieniądze polskich podatników pokazują, a polskie ministerstwo najwyraźniej nie widzi w tym nic złego– dodał poseł Kukiz’15.
W rozmowie z Kresami.pl dr Andrzej Zapałowski zwracał z kolei uwagę, że „Nasze Słowo” od lat wspiera heroizację UPA. – Tam ukazuje się wiele artykułów na ten temat. Ponadto, „Nasze Słowo” jest tak naprawdę związane z „galicyjskimi Ukraińcami”, reprezentującymi nie całą społeczność ukraińską, tylko zachodnioukraińską. To środowisko jest zasadniczo opanowane przez spadkobierców ideowych OUN i UPA– mówi dr Zapałowski.
Na łamach „Naszego Słowa” ukazywały się również artykuły Bohdana Huka, ukraińskiego szowinisty, którego opinia jako biegłego przyczyniła się do umorzenia postępowania ws. grupy młodych Ukraińców, którzy fotografowali się z flagą OUN-UPA. On sam zasłynął jednak przede wszystkim ze swoich wypowiedzi, które pokazują, że jest on gloryfikatorem banderyzmu, oskarżającym Polski Rząd w Londynie o plany eksterminacji ludności ukraińskiej.Huk na łamach pisma oburzał się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównywał do stalinizmu i hitleryzmu. Oburzało go nawet sformułowanie “Polski Przemyśl”. W artykule na łamach „Naszego Słowa” stwierdził m.in., że barwy UPA to symbol “nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu”, zaś “w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina”, pisząc o “przemyskim rezerwacie im. Berii”. Według Huka Kresy to “polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku”, zaś “ideologia “Kresów” jest bliska faszyzmowi”.
Zapalowski.eu / Nasze Słowo / Kresy.pl




























