We wtorek grupa amerykańskich senatorów wzięła udział w tajnym briefingu dyrektor CIA, Giny Haspel, na temat okoliczności śmierci dysydenckiego saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego.

Zaproszenia na wtorkowy briefing nie otrzymał senator Rand Paul z Kentucky, jeden z najbardziej głóśnych krytyków polityki Arabii Saudyjskiej w Senacie USA. „Tak działa głębokie państwo. Głębokie państwo polega na tym, że agencje wywiadowcze robią różne rzeczy, ustalają pewne rzeczy, wyciągają wnioski, lecz powstrzymuje się wybranych demokratycznie urzędników przed zapoznaniem się z tym” – stwierdził Paul w rozmowie z telewizją Fox News.



Dodał, że „głębokie państwo” będzie nadal rosło w siłę, dopóki status quo w Waszyngtonie się nie zmieni.

Paul również na Twitterze wyraził swój sprzeciw wobec briefingu tylko dla wyselekcjonowanej grupy senatorów. „Dyrektor CIA przybyła do Senatu, ale prawie każdy senator został wykluczony [z briefingu]. Dlaczego nie podzielić się informacjami z całym Senatem o roli MBS [Mohammada Bin Salmana] w zabójstwie dziennikarza? Arabia Saudyjska nadal szerzy radykalizm i nie powinniśmy nadal ślepo ją wspierać” – napisał Paul na Twitterze.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo powiedział we wtorek dziennikarzom, że przeczytał „wszystkie dane wywiadwocze, które są w posiadaniu rządu Stanów Zjednoczonych” i że nie dostrzegł żadnych powiązań Mohammada Bin Salmana, saudyjskiego księcia koronnego, z zabójstwem Chaszukdżiego.

Wtorkowy briefing dotyczące zabójstwa Chaszukdżiego był przeznaczony dla  niewielkiej grupy prawodawców, w tym członków senackiej Komisji Sił Zbrojnych, Komisji Wywiadu i Komisji Spraw Zagranicznych. Przypomnijmy, że według doniesień amerykańskich mediów, raport CIA w sprawie zabójstwa Chaszukdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule w pażdzierniku skonkludował, że Mohammad Bin Salman ponosi odpowiedzialność za śmierć dziennikarza.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rand Paul: sankcje nałożone na Saudyjczyków „oznaką słabości”

kresy.pl / washington examiner / twitter

Reklama

Tagi: , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz