Lewicowy “The Guardian” twierdzi, że nowelizacja ustawy o IPN jest “nacjonalistycznym” posunięciem “twardo prawicowego PiS”.
Publicysta “The Guardian” Jonathan Freedland zaznaczył, że ustawa ma na celu walkę z określeniem “polskie obozy śmierci”, które jak stwierdza, Polacy uznają za niedopuszczalne ponieważ obozy chociaż istniały na polskiej ziemi to założyli je naziści.
To niemieccy oficerowie SS, a nie Polacy, kierowali nimi. Polaków nie było też wśród strażników, ani personelu obozowego, który często składał się z Ukraińców. Co więcej, ponad 2 miliony Polaków nie będących Żydami zostało zamordowanych przez nazistów – zauważa komentator “The Guardian”.
ZOBACZ TAKŻE: Deputowany do Knesetu: Były polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni
Freedland uważa jednak, że nowe prawo będzie dotyczyć nie tylko określenia “polskie obozy”. To (prawo) przewiduje sankcje za każdą sugestię, że “naród polski”, niezdefiniowany, był odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę – zaznacza.
Zdaniem publicysty w ten sposób Polacy są przedstawiani jako wolni od jakiejkolwiek winy za zbrodnie II wojny światowej. Przypomina przy tym o zbrodni w Jedwabnem, gdzie jak stwierdza połowa miasteczka wymordowała drugą połowę. Stwierdza wprost, że Polacy zamordowali tam swoich żydowskich sąsiadów. Zamordowano 1600 osób, przeżyło tylko 7 żydowskich mieszkańców – twierdzi.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Niemiecka prasa krytycznie o karach za „polskie obozy”: „Lex Gross”
Komentator “The Guardian” dodaje: Jedwabne to pojedynczy przypadek, ale spośród 3,2 mln Żydów zamordowanych w Polsce, pokaźna liczba zginęła nie z rąk niemieckich nazistów, ale Polaków. Freedland powołał się przy tym na szacunki Jana Grabowskiego, który stwierdził, że Polacy mogli zamordować ok. 200 tys. Żydów. Publicysta wskazuje na Żydów, którzy zdołali uciec z gett, po czym byli wydawani nazistom przez polskich chłopów,, wymieniając nazwisko jednego kolaboranta, Bronisława Przędziała z Bagienicy.
Oczywiście byli odważni, prawi Polacy, którzy ryzykowali życie by ratować Żydów – zaznacza publicysta “The Guardian”, dodając, że niewygodna prawda jest taka, że ratujący Żydów byli wyjątkiem. Freedland przypomniał także o polskiej policji (tzw. granatowej), która jego zdaniem pilnowała m.in. by nikt nie uciekł z getta.
Zdaniem Freedlanda mówienie na temat takich przypadków będzie utrudnione po wejście w życie nowej ustawy o IPN. Nowe prawo robi wyjątek dla historyków. Ale kto zdefiniuje kto jest historykiem? – stwierdza.
Publicysta “The Guardian” stwierdza na końcu artykułu, że nie powinno się karać ani za kłamstwo oświęcimskie, ani za mówienie o zbrodniach Polaków.
Kresy.pl / rp.pl































