Dramaturg Paweł Demirski rzekomo został dotkliwie pobity przez kibiców Lecha Poznań w jednym ze sklepów na warszawskiej Ochocie, ponieważ stanął w obronie obrażanego Pakistańczyka. W sprawie pojawiają się jednak poważne wątpliwości.

W poście na Facebooku aktor Jacek Labijak napisał, że Demirski “w spożywczaku na Grójeckiej stoczył heroiczny bój z kibicami Lech-Legia w obronie obrażanego Pakistańczyka“. Na dowód zamieścił zdjęcie Demirskiego z widocznymi, przynajmniej na pierwszy rzut oka, świeżymi szwami na ranach na twarzy.

Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza”, przez zyskała ona duży rozgłos. Jej dziennikarz Łukasz Woźnicki twierdził, że Demirski został pobity przez „kiboli”, ponieważ „stanął w obronie obrażanego Pakistańczyka”. Cała sprawa bywała podawana jako przykład rzekomo narastającej w Polsce nienawiści do obcokrajowców, szczególnie tych pochodzących z krajów muzułmańskich.

Czytaj dalej pod zdjęciem.

Fot. twitter.com

Jednak po pewnym czasie Labijak zmienił status swojego posta, przez co wyglądało to tak, jakby został on usunięty. Na pytanie, dlaczego to zrobił odpowiedział: „No widzi Pan? Czary mary”. Jak się okazało, post jest nadal widoczny, ale tylko dla znajomych aktora z portalu społecznościowego.

Policja twierdzi z kolei, że nie otrzymała żadnego zgłoszenia w tej sprawie i odsyła z pytaniami odsyła do rzekomo pobitego Demirskiego. Ten jednak nie komentuje sprawy. Jak pisze portal WP.pl, są również sprzeczne informacje odnośnie miejsca, w którym rzekomo miało dojść do pobicia. Właściciel sklepu również nie zgłosił niczego policji. Co więcej, na policję nie zgłosił się również „Pakistańczyk”, w obronie którego rzekomo stanął dramaturg.

Woźnicki w środę opublikował wpis na Twitterze, w którym znalazł się następujący cytat: „Dlaczego nie zgłosiłeś policji? Takie rzeczy się załatwia na ulicy”. Według przypuszczeń, pierwsze zdanie to pytanie skierowane do Demirskiego, zaś drugie to prawdopodobnie jego odpowiedź.

Ze względu na to, że na opublikowanym zdjęciu Demirski jest widoczny z założonymi szwami, dziennikarze Wirtualnej Polski sprawdzili, czy nie trafił do najbliższego szpitala – czyli Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie. Okazało się, że jego nazwisko nie zostało odnotowane w bazie przyjęć. Żadnego rezultatu nie dały również próby kontaktu WP.pl z instytucjami, z którymi dramaturg współpracuje, m.in. „Krytyka Polityczna”, Teatr Wybrzeże w Gdańsku, czy Teatr Żydowski. Jednak nikt nie chce komentować „osobistych spraw Pawła Demirskiego”.

Niebawem odbędzie się premiera ostatniego działa Demirskiego ,musicalu „Marzec’68” dla Teatru Żydowskiego w Warszawie.

WP.pl / Polsatnews.pl / Kresy.pl

forma płatności