Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 roku do Polski sprowadzono z Niemiec nawozy warte ponad 600 mln zł. Związkowcy z Grupy Azoty twierdzą, że przedstawiciele rządu byli zaskoczeni tymi danymi, i sugerują, że część importu może mieć pośredni związek z rosyjskimi surowcami.
W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 roku do Polski sprowadzono z Niemiec 381,6 tys. ton nawozów o wartości 151,9 mln euro, czyli ponad 600 mln zł – przekazała w piątek NSZZ „Solidarność” Grupy Azoty Puławy. Było to pod względem wartości ponad dwa razy więcej niż import z Rosji. Związkowcy twierdzą, że przedstawiciele rządu byli zaskoczeni przedstawionymi danymi i nie potrafili wyjaśnić przewagi niemieckich producentów.
Dane dotyczące importu nawozów zostały przedstawione 23 lipca podczas posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Branży Chemicznej w Centrum Dialogu. Jednym z głównych tematów spotkania była propozycja powołania osobnego zespołu roboczego, określanego przez związkowców jako „podstolik”, poświęconego sytuacji Grupy Azoty.
Prezydent USA ocenił, że kary o łącznej wartości 890 mln euro nałożone na Google przez Komisję Europejską za naruszenie Aktu o rynkach cyfrowych, są „nielegalną i wysoce dyskryminującą praktyką”. Donald Trump zażądał ich całkowitego cofnięcia i zapowiedział nałożenie na Unię Europejską wysokich ceł „w najbliższym możliwym terminie”.
Komisja Europejska wydała dwie odrębne decyzje, nakładając na amerykański koncern kary o łącznej wartości 890 mln euro. Pierwsza z nich, wynosząca 460 mln euro, dotyczyła uprzywilejowania w wynikach wyszukiwania własnych usług Google związanych z zakupami, hotelami, transportem i sportem.
Druga kara w wysokości 430 mln euro została nałożona za ograniczenia w sklepie Google Play. Praktyki koncernu miały uniemożliwiać twórcom aplikacji kierowanie użytkowników do alternatywnych i często tańszych ofert dostępnych poza platformą Google.
Frederick „Ben” Hodges przewiduje, że Ukraina po wojnie upodobni się do Izraela i pozostanie w stanie stałego zagrożenia militarnego. Generał ocenił również, że ukraiński wywiad będzie w przyszłości ścigał na całym świecie Rosjan odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne, podobnie jak Mosad ścigał nazistów.
Emerytowany amerykański generał Frederick „Ben” Hodges przedstawił w rozmowie z ukraińską redakcją Deutsche Welle swoją ocenę dalszego przebiegu wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz sytuacji, w jakiej znajdzie się państwo ukraińskie po zakończeniu aktywnych działań zbrojnych. Były dowódca wojsk USA w Europie stwierdził, że Rosja nie jest w stanie pokonać Ukrainy, a prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump błędnie ocenił jej możliwości.
"ГУР буде схожа на Моссад: ловитиме всіх тих росіян, які несуть відповідальність за воєнні злочини проти України". Бен Ходжес, екскомандувач сил США в Європі, про нову модель безпеки для України. pic.twitter.com/PqCl946nvF
Nagranie interwencji łódzkich policjantów wobec kierowcy z Ukrainy wywołało burzę w internecie. Policja odpowiada, że sprawa nie jest nowa, a mężczyzna został przekazany Straży Granicznej i deportowany z Polski. (więcej…)
W obwodzie moskiewskim rozbił się rosyjski samolot wojskowy. Ministerstwo Obrony Rosji twierdzi, że pilot katapultował się i przeżył, natomiast rosyjskie media podają nieoficjalnie, że mogło chodzić o myśliwiec Su-57. (więcej…)
Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację zwiększającą dostępność państwowych egzaminów z języka polskiego jako obcego. Absolwenci wybranych szkół zagranicznych mogą uzyskać certyfikat bez dodatkowego egzaminu, jeżeli ich świadectwo odpowiada polskiej maturze i zawiera wynik z języka polskiego. W kolejnym etapie zwiększy się przepustowość komisji.
W Polsce w latach 2018–2024 liczba osób przystępujących do państwowych egzaminów z języka polskiego jako obcego wzrosła z ponad 5,1 tys. do przeszło 21,7 tys., co skłoniło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego do przygotowania zmian w systemie certyfikacji.
Certyfikat znajomości języka polskiego jako obcego był pierwotnie wykorzystywany głównie do celów akademickich. Zmiany wprowadzone w ostatnich latach sprawiły jednak, że dokument zaczął odgrywać istotną rolę również w procedurach migracyjnych.
A czy przypadkiem dron nie oznacza aparatu latającego?
nie
Tak, pochodzi od angielskiego „drone” tzn trzmiel, brzęczeć.
Jeżeli dla ograniczenia strat w ludziach wprowadzą je do walki na Ukrainie mogą uzyskać spory sukces wykorzystując efekt zaskoczenia.
tagore
fantazja pochodna z fantazji rozsnówanych przez „demokratyczne totalnie” media. Ide o zaklad, ze obecnie na upadlinie operuje wiecej natowskich, niz rosyjskich oficerów i zolnierzy.
Czas pokaże ,kiedy Moskwa oświadczy otwarcie o swojej obecności.Na Krymie zajęło im to bodaj dwa miesiące od sukcesu, wypada więc poczekać.
tagore
Człowieku. Na Krymie mieli kilkanaście tysięcy wojska stacjonującego od dawna w ramach dzierżawy baz. (rozumiem, że w polskojęzycznych mediach sugerowano desant morski albo wyjście zielonych ludzików spod ziemi…). Krym nie ma żadnego porównania z Donbasem. Nawet Putin nie zachęcał do referendum. Inny scenariusz. Jeśli mieliby afiszować się masową obecnością w Donbasie, to nie ma sensu bawić się w trwające rok podchody. Trzepneliby trochę pocisków samosterujacych, trochę Iskanderów, weszłaby artyleria z FR i po ukraińskiej artylerii byłoby wspomnienie. A nie jak teraz, że Ukraińcy stoją sobie w polu pod Donieckiem i walą nie niepokojeni z holowanych armat. Tych armat nie byłoby w konfrontacji z armią wydolnego państwa już po kilku godzinach. Apeluję o trochę logiki w spekulacjach. Skoro Rosjanie z FR kryją swoją obecność (a mogą, bo większość walczących to rosyjscy mieszkańcy Donbasu), to po co mają się afiszować typami broni charakterystycznymi dla Rosji?
Szkoda, że nie postarałeś się zrozumieć o czym pisze tagore. Na Krymie stacjonowali ruscy, to fakt zawsze podkreślany w mediach. Putin jednak odwalił szopkę jak nieoznakowaniu żołnierze rosyjskojęzyczni zaczęli przejmować instalacje ukrów. Do końca grali głupiego, że niby nie wiedza co tam się dzieje, potem, że skoro lud Krymu chce to, Rosja czemu nie… Na koniec pokazali to o czym mówi tagore, że cała operacja z nieoznakowanymi żołnierzykami był planem i przygotowaną operacją ichnego wojska, dzięki czemu mieli 'zwycięstwo’. Wcześniej podobno nie było tam wojska FR, ale nieoznakowane, rosyjskojęzyczne jednostki wojskowe w podobnych do rosyjskich mundurach i sprzęcie- o ile pamiętam ten debilny przekaz mediów putinowskich.